Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Outline - Blog o komiksie i opowiadaniu obrazem Outline - Blog o komiksie i opowiadaniu obrazem Outline - Blog o komiksie i opowiadaniu obrazem

24.02.2013
niedziela

Dlaczego tak mało piszemy o komiksie?

24 lutego 2013, niedziela,

Dostałem ostatnio maila-przytyk, że polskie media bardzo mało piszą o komiksie. A mnie wydaje się wręcz odwrotnie – polskie media, piszą o komiksie coraz więcej, wręcz niewspółmiernie dużo do roli, jaką odgrywa w polskiej kulturze.

Muszę przyznać, że kompletnie nie wziąłem tego przytyku do siebie. W „Polityce” co miesiąc jest zestaw recenzji komiksowych. To, co tam się nie zmieści trafia na łamy bloga, a raz na kilka miesięcy w druku idzie większy tekst o jakimś zjawisku związanym z komiksem. Poza „Polityką” raz na jakiś czas piszę dla „Wysokich Obcasów” i „Tygodnika Powszechnego”. Będę być może bezczelny, ale w związku ze swoją działalnością czuję się kompletnie rozgrzeszony. Oczywiście polskie media, nawet te papierowe nie kończą się na „Polityce”, ale jeszcze 7-8 lat temu regularne pisanie o komiksie zupełnie nie było standardem. Wręcz pisało się o nim na zasadzie „ludzie, te komiksy wcale nie są takie głupie”.

Dziś to już przeszłość. O komiksie piszą regularnie tygodniki opinii, dzienniki  – jak choćby Rzeczpospolita, Wyborcza (np. Łukasz Orbitowski), komiksy są stale recenzowane w magazynach lifestylewowych (Aktivist, Hiro), w portalach o książkach (Xiegarnia, Booklips), tych nielicznych magazynach kulturalnych  – papierowych i cyfrowych (Lampa, Dwutygodnik).Wszędzie, kompletnie wszędzie. I gdyby przyjechał do nas kuzyn  z USA i spojrzał, jak niezły jest odbiór komiksu w mediach, mógłby pomyśleć wręcz, że ten komiks odgrywa w polskiej kulturze całkiem sporo rolę. A przecież nie odgrywa, wciąż jest jej marginesem. Zatem, jak na medium, którego zasięg to najczęściej 500 – 1000 egzemplarzy komiks jest w mediach wręcz nadreprezentowany.

Ale pisanie o komiksie nie powinno ograniczać się jedynie do recenzji, ale także do przedstawiania zjawisk. I tu mamy szczerze mówiąc poważny problem, ponieważ w polskim komiksie nie ma zbyt wielu problemów, odkryć, nowych tendencji, które z punktu widzenia mainstreamowych mediów można by zaliczyć do ciekawych zjawisk kulturalnych,
i którym można by poświęcić większy tekst interesujący dla nie-komiksowego czytelnika. Ostatnie takie zjawisko to przebudzenie polskich autorek, fala komiksów stworzonych przez rysowniczki i scenarzystki oraz coraz większa popularność nad Wisłą komiksowej literatury faktu. W ciężkich bólach rodzi się nowa ekipa twórców, skupiających się na komiksie dla dzieci – ale na razie tylko Tomasz Samojlik wydaje albumy, zatem o zjawisku czy grupie „dziecięcych” komiksiarzy trudno jeszcze mówić. W związku z tym, że naszcza scena komiksowa jest mała, nie mamy co roku nagłego wykwitu nowych mód w komiksie, objawień genialnych rysowników, czy nowych zjawisk. Wszystko toczy się spokojnie, leniwie i bez większych rewolucji, przewrotów estetycznych, wojen pokoleniowych czy eksploatowania jakiejś nie poruszanej wcześniej tematyki. Dlatego, wracając do owego maila – naprawdę, staram się dostrzegać wszelkie zjawiska na polskiej scenie komiksowej, tylko jak dotąd niewiele ich majaczy na horyzoncie.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 8

Dodaj komentarz »
  1. Dodałbym jeszcze o reedycjach dawnych komiksów (zarówno wydanych, jak i tych w planach). O pokazywaniu ciągłości tradycji, mimo PRL-u. Tu przede wszystkim ukłon do Adama Ruska. Coś nowego powstaje zawsze na tym, co było. Plus edukacja.

    Poza tym dyskusyjne jest zdanie o nie-graniu przez niego roli w kulturze. Jak na medium, które jest wciąż tak marginalne (w liczbach) w porównaniu do innych (muzyka, książki, filmy), odgrywa znaczącą rolę – na tyle, na ile może. Nie do końca zrozumiałem, jaką większą rolę miałby odgrywać? Miałby być bardziej opinio-, kulturo-, co-właściwie-twórczy?

  2. O reedycjach przedwojennych komiksów, Rusku, Bezrobotnym Froncku, pisałem ponad rok temu jeszcze w „Przekroju”.

  3. Tu mi zabrakło. W tym wpisie. Bo zawsze wychodzę z założenia, że trzeba patrzeć zarówno w przeszłość, w to, co teraz, jak i to, co może się wykluć albo się wykluwa na naszych oczach. Moim zdaniem dzieje się dużo, zważywszy jak niewielkie w sumie jest to środowisko. Są nowe trendy, nowe nazwiska, jest polaryzacja, jest nawet dyskusja akademicka. Czego chcieć więcej?

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Mysle ze po prostu w Polsce tyle osób kupuje komiksy ile wychodzi Thorgali. Czyli w porywach te pare tysięcy. Jestem grubo po skonczeniu studiów, to było akurat asp, i mimo tego że w tym samym czasie studiowali tam Frąś, Ostrowski etc. to w kręgu moich znajomych oprócz mnie tylko jedna osoba kupowała, znała, czytała komiksy. Teraz po studiach pracując w branży, powiedzmy że w branzy reklamowej, jest tak samo. Są góra dwie – trzy osoby z którymi rozmawiam o komiksach. Nie wiem jak bardzo recenzje książek przekładają się na sprzedaż, ale na pewno hasło „książka nominowana do nagrody Nike” robi wrażenie i ląduje na listach bestsellerów. Może przyda się komiksowe Nike? Same recenzje niczego nie dają, tak samo jak recenzje polskich płyt nie przekładają sie na sprzedaż. No chyba że to nowa Nosowska albo Brodka. Może zamiast pisać o komiksach w „Polityce”, „Przekroju” itp lepiej je po prostu pokazać? Nie kadr jako ilustracja tylko pelną strone, dwie. No dobra to akurat nie możliwe, ale myśle że w czasach świetności „Fantastyki” odcinkowy Koval robił dużo dobrego.
    Dobra styka tego pisania..

  6. Ah i jeszcze jedna refleksja. Komiks nigdy nie bedzie popularny jesli nie beda czytaly go dzieciaki. A dzieciaki nie maja za bardzo co czytac. Jak prosilem w kiosku o „Mroczną Phenix” to pani z powagą zapytała mnie „pan wie ile to kosztuje?”. Wiem, 4 dychy za tak wydany i gruby komiks to nie aż tak duzo. A jednak jest to duzo. I taka pani na pewno dzieciakowi nie kupi Xmenów. Dzieciak nie przeczyta Xmena i wtedy już żadna recenzja nie pomoże.

  7. Jeżeli chodzi o komiks dla dzieci, to zdecydowanie na początek polecam MAMOKO Mizielińskich, choć ta pozycja traktowana jest jak książka to ja nie widzę nic lepszego dla maluchów, w których chce się wykształcić zainteresowanie komiksem.

  8. @teka
    „Teraz po studiach pracując w branży, powiedzmy że w branzy reklamowej, jest tak samo. Są góra dwie – trzy osoby z którymi rozmawiam o komiksach.”

    A z iloma osobami z Twojej branży porozmawiasz o książkach? W Polsce czytelnictwo w ogóle jest słabe, ludzie niewiele czytają.

    I zgadzam się, że ceny komiksów nie wpływają zbyt pozytywnie na popularność tego medium, może cyfrowa dystrybucja coś zmieni?

  9. ja?
    pisze,ale nie tutaj, bo mnie pan olewa

css.php