Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Outline - Blog o komiksie i opowiadaniu obrazem Outline - Blog o komiksie i opowiadaniu obrazem Outline - Blog o komiksie i opowiadaniu obrazem

3.02.2013
niedziela

Wywiad-rzeka z Raczkowskim: o życiu, ale nie o sztuce

3 lutego 2013, niedziela,

Tak, jak przypuszczałem „Książka, którą napisałem, żeby mieć na dziwki i narkotyki” Marka Raczkowskiego jest kompletnie nie dla mnie. Jej tytuł powinien brzmieć właściwie „Wszystko o moich kobietach, sporo o moim dzieciństwie i zaledwie kilka słów o twórczości”

To nie będzie długa recenzja, ponieważ wywiad-rzeka z Raczkowskim spłynął po mnie jak przysłowiowa woda po kaczce. Lektura zajęła mi wieczór i jako fan twórczości Raczkowskiego dowiedziałem się o tejże twórczości bardzo niewiele. Właściwie jedynie tyle, że Raczkowski nie pojawia się z rysunkami w redakcjach i zawsze jest niepewny tego, czy żart, który właśnie stworzył jest na tyle świetny, że rozśmieszy czytelników. Znajdziemy tu oczywiście obowiązkowy wątek polskiej flagi w psich kupach i kilka anegdotek związanych z poszczególnymi rysunkami. Właściwie tyle.

Nie dowiemy się, jak rodzą się pomysły w głowie rysownika, jak nad nimi pracuje (jest na ten temat zaledwie kilka zdawkowych wtrętów), jak je rozwija lub wyrzuca do śmieci. Z rozmowy z Magdą Żakowską nie dowiemy się też, jak zmieniał się styl Raczkowskiego. A przecież Raczkowski z „Życia” to nie ten sam Raczkowski co z „Polityki”, a ten z „Polityki”, nie tam sam co z „Przekroju”. Zresztą w „Przekroju” też łatwo zauważyć różnice między etapem Przygód Stanisława z Łodzi, a tym dzisiejszym. Nie dowiemy się też zbyt wiele o współpracy Raczkowskiego z różnymi redakcjami, o jego rysunkowych inspiracjach itp.

Dowiemy się natomiast całkiem sporo o jego sprawach sercowych. Na tyle szczegółowo, że szukałem na okładce patronatu medialnego Pudelka. Nie znalazłem go, choć jego obecność wcale by mnie nie zdziwiła. Strasznie irytuje mnie sposób, w jaki medialnie sprzedaje się tę książkę: na „sensację”, na „prowokację”, na „dziwki i narkotyki”. Sam tytuł również brzmi dziwnie, bo przecież nie napisał jej Raczkowski, ale Magda Żakowska, która przeprowadziła te rozmowy, Raczkowski mógł co najwyżej „opowiedzieć” książkę.

Tymczasem, choć obszerny fragment o dzieciństwie Raczkowskiego jest rzeczywiście ciekawy i wciągający, później zaczyna się niekończąca historia o kolejnych udanych/nieudanych związkach, małżeństwie, potem mamy coś o narkotykach, choć w gruncie rzeczy temat używek jest liźnięty grzecznie i tak, żeby w szczegóły za bardzo nie wchodzić. Więcej szczegółów jest w sprawach sercowych. Ale w gruncie rzeczy chyba nikt nie spodziewał się po Raczkowskim życiorysu statecznego mężczyzny, bo jego miłość do narkotyków i kobiet nie jest żadną tajemnicą, ani żadną sensacją.

Raczkowski w rozmowach z Żakowską jest szczery, bezpośredni, błyskotliwy i inteligentny, ale po dłuższej chwili wałkowanie tematu „wszystko o moich kobietach” robi się odrobinę przewidywalne.

Być może nie jestem targetem, „dziwki i narkotyki” nie zaspokajają moich czytelniczych żądz, bp sięgając po tę książkę spodziewałem się, że poznam trochę artystycznych tajemnic rysownika, a nie tylko łóżkowych.

W sumie nawet o tych narkotykach nie dowiedziałem się zbyt wiele. Jeśli ktoś ceni twórczość Raczkowskiego, ale nie ekscytuje się życiem samego autora to książka raczej nie jest dla niego. Zakładam, że to miała być fajna książka, tak samo fajna jak rysunki Raczkowskiego. No i mimo wysiłków fajna nie wyszła.

Marek Raczkowski, Magda Żakowska, Książka, którą napisałem, żeby mieć na dziwki i narkotyki, Czerwone i Czarne, Warszawa 2013

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 6

Dodaj komentarz »
  1. A dużo jest rysunków w książce? Mniej lub bardziej pokrywają się z poprzednimi publikacjami?

  2. Pięknie dziękuję za ten tekst. Teraz jestem pewien, że to pozycja nie dla mnie. Dzięki temu pieniądze przeznaczy się na kolejne komiksy.

  3. Rysunków niewiele i większość znana

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. książkę przeczytałem w godzinę w księgarni, a recenzent potrzebowal cały wieczór ?

  6. Ja również dziękuję za recenzję. Twórczość lubię bardzo, ale widać, z recenzji wnioskuję, że tytuł raczej nie dla mnie.

    „tgh54h”, Napisz czy zgadzasz się z Sebastianem. Może masz odmienne zdanie? Cieszę się, że przerobiłeś kurs szybkiego czytania, ale dla potencjalnych nabywców książki jest to mało istotne.

  7. Prosiłem o egzemplarz recenzyjny ale wydawnictwo mi odmówiło. Przynajmniej raz jest to powód do radości.

css.php