Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Outline - Blog o komiksie i opowiadaniu obrazem Outline - Blog o komiksie i opowiadaniu obrazem Outline - Blog o komiksie i opowiadaniu obrazem

25.11.2012
niedziela

Komiks o Nikiforze

25 listopada 2012, niedziela,

Przeczytałem krótki komiks Dominika Szcześniaka i Daniela Gutowskiego chyba z sześć razy, ale nadal nie potrafię określić, jakie były intencje autorów. Szczególnie scenarzysty.

Być może listopadowe ciemności przesłoniły mi jasność umysłu, ale nie mam pojęcia, o czym do mnie rozmawia „Nikifor. Krynica oczami Nikifora”. Już sam tytuł wysyła nam sprzeczne komunikaty. Jednocześnie  daje  sygnał, że będzie to coś w stylu sylwetki czy biografii, spojrzenie niejako z lotu ptaka i z dystansu na autora, a z kolei podtytuł „Krynica oczami Nikifora” stawia w centrum miasto malarza, a nie jego samego. Za to w  posłowiu Łukasz Turek, wydawca komiksu przekonuje, że Daniel Gutowski i Dominik Szcześniak nie chcieli robić klasycznej, hagiograficznej opowieści, jak to bywa w przypadku publikacji na zamówienie. Ok, wszystko jasne. Co zatem dostaniemy w zamian? Według Turka podobno sami doskonale zrozumiemy intencje autorów, którzy bawią się tu stereotypowym postrzeganiem Nikifora. Pomimo jak najlepszej woli  przyznaję, że nie rozumiem, co autorzy ( ale przede wszystkim scenarzysta) chcieli mi powiedzieć.

Rozumiem rzecz jasna wybór estetyczny rysownika. Daniel Gutowski, tworząc album o krynickim prymitywiście stosuje uproszczony rysunek, zredukowaną gamę kolorystyczną, mocne kontury, jakby rysował  wręcz jakimś patykiem zanurzonym w tuszu lub węglem. Warstwa graficzna komiksu jest bardzo ciekawa, a oszczędność środków Gutowskiego przy jednoczesnej lekkości w opowiadaniu obrazem jak najbardziej pasuje do postaci Nikifora. Jeśli rysownik chciał wyobrazić sobie, jak Nikifor mógł patrzeć na świat i miał zamiar to  zwizualizować – wyszło mu to świetnie. Daniel Gutowski obok Marcina Podolca to chyba najciekawszy rysownik młodego pokolenia i podobnie jak Podolec sprawnie porusza się w różnych estetykach. Korzysta z dobrych wzorców: widać w jego twórczości wpływy Setha, Jamesa Sturma czy Davida Mazzucchelli’ego,  czasem także celność kreski niczym ze starej szkoły polskiego plakatu. Dlatego nawet jeśli komuś nie spodoba się historia w „Nikiforze” to dla samych rysunków warto po ten zeszyt sięgnąć (ma 32 strony małego formatu).

A teraz podstawowy problem tego komiksu, czyli historia. Trudno tu mówić o historii, to raczej zestaw luźno powiązanych scen. Spaja je motyw uciekającego między stronami Nikifora. Raz widzimy go gdy maluje, innym razem, gdy sprzedaje swoje prace turystom, w kolejnej ze scen specjaliści od sztuki współczesnej i artyści wygłaszają na jego temat pochwały. Możemy uznać, że ten uciekający Nikifor to jakiś symbol ucieczki od stereotypowego postrzegania artysty. I na tym koniec symboli, metafory, nie potrafię tu także odnaleźć jakiejś gry stereotypami. To raczej wizualizowanie listy tychże stereotypów: był mały, chory, coś tam bazgrał, czepiali się go i nie rozumieli. Chyba, że właśnie o to chodziło Dominikowi Szcześniakowi i chciał dobitnie powtórzyć, że w gruncie rzeczy o Nikiforze niewiele wiemy. Rozumiem, że miała to być może ucieczka od klasycznej, linearnej, logicznej narracji, ale w zamian nie dostaliśmy żadnej spójnej wizji, która oparta byłaby  na jakimś oryginalnym zamyśle. Nic z tych rzeczy. Szkoda,  bo temat został trochę spalony, a był  wdzięczny, i plastycznie Gutowski pociągnął to bardzo dobrze.

PS. Recenzję ilustrują jeszcze starsze wersje plansz. Komiks w druku ma ładniejsze liternictwo.

Dominik Szcześniak (scenariusz), Daniel Gutowski (rysunki). Nikifor. Krynica oczami Nikifora, Wydawnictwo Ważka, Krynica 2012, s.32. Cena: ok. 16 zł.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 6

Dodaj komentarz »
  1. ze zdaniem: „Daniel Gutowski obok Marcina Podolca to chyba najciekawszy rysownik młodego pokolenia” się zgadzam, dodałbym może jeszcze Renatę Gąsiorowską.

  2. ja bym dodał jeszcze kilka nazwisk, ale miałem na myśli to, że zarówno Podolec jak i Gutowski potrafią rysować w różnych stylistykach i dobrze im to wychodzi

  3. Szkoda zmarnowanego potencjału bo to przecie świetny temat na komiks. 32 strony? -_-” O ludu! Do takiego komiksu powinno się siąść z nastawieniem „robię dzieło mojego życia”.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. @Krzysztof Ryszard Wojciechowski
    W sensie, że 32 strony to za mało?

  6. Tak. I sądzę, że to jedna z przywar „polskiego komiksu”. Oczywiście rozumiem specyfikę pracy polskiego twórcy, i broń boże nie jest to zarzut personalny … niemniej pozostaje to problemem. Musisz zdawać sobie sprawę z tego, że to materiał na solidną, grubą powieść graficzną, a nie na broszurkę.

  7. Z jednej strony liczy się pomysł, a nie długość stron. Z drugiej – to jest temat na dużą powieść graficzną. Tyle, że u nas nie ma warunków, żeby tworzyć takie rzeczy.

css.php