Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Outline - Blog o komiksie i opowiadaniu obrazem Outline - Blog o komiksie i opowiadaniu obrazem Outline - Blog o komiksie i opowiadaniu obrazem

4.09.2012
wtorek

Zabójcza samotność

4 września 2012, wtorek,

W recenzji tego komiksu nie ma mowy o spoilerach , bo każdy doskonale wie, jak skończy się ta biblijna historia. Mimo tego „Goliat” Toma Gaulda to wyśmienity komiksowy apokryf biorący w obronę starotestamentowego antybohatera.

Jestem ogromnym fanem Toma Gaulda, nie będę tego ukrywał. Śledzę na bieżąco jego stronę http://myjetpack.tumblr.com/, gdzie wrzuca swoje paski z „Guardiana”. Gauld od kilku lat jest takim komiksowym prymusem, któremu wszystko się udaje. Stała współpraca z „Guardianem”, rysunki  dla „New York Timesa” , okładki książek itp. Młody, oczytany, żonglujący w swoich paskach komiksowych żartami, w których czerpie zarówno z kultury wysokiej, jak i popkultury (umówmy się, że na potrzeby tego wpisu wierzymy jeszcze w  ten podział), posługuje się angielskim humorem pierwszego sortu. Nie mówiąc już  o tym, że wypracował sobie doskonały,  przejrzysty i oszczędny styl  graficzny, który moglibyśmy umieścić gdzieś w połowie drogi między Chrisem Ware’em  a Ibn Al. Rabinem. fot. Tom Gauld/Guardian

Ok, a gdzie album? Bo podobno jakość twórców komiksowych poznaje się dopiero po dłuższych formach (też umówmy się, że na potrzeby wpisu w to wierzymy).  Jego „Goliat” (wcześniej były krótsze formy) właśnie ukazał się po polsku.  I tylko potwierdza pozycje Gaulda w komiksowym światku. Graficznie jest to ten sam minimalizm znany  z pasków. A czasami nawet minimalizm skrajny (szczególnie przy dalekich planach, dalekich ujęciach), gdzie przedstawiane przedmioty i ludzie zostają wręcz zamienione w znaki. Różnica jest zasadnicza. W „Goliacie” raczej nie będzie nam do śmiechu, bo to głównie historia o samotności.

Gauld stawia na głowie biblijną opowieść. W jego wersji Goliat to filistyński urzędnik, a nie żaden barbarzyńca. Zwykły,  przeciętny facet, który nawet nie wie, jak dobrze władać mieczem. Ale ze względu na gigantyczną posturę musi odgrywać rolę bohatera. Twórca bardzo ciekawie zestawia starotestamentowe cytaty, ze współczesnym językiem, jaki występuje w dialogach, a bohaterowie mają raczej naszą mentalność. Otóż wystawienie Goliata do pojedynku (wystawienie dosłownie i w przenośni) jest tu niczym więcej niż swego rodzaju chwytem marketingowym filistyńskiej armii. I choć Goliat nie jest ani bohaterem, ani bestią, ani nie ma nadludzkich mocy, musi grać kogoś, kto to wszystko posiada. I musi w samotności , wbrew własnej woli grać swoją rolę, a jak się to wszystko zakończy, to już każdy z  nas wie. Choć Gauld operuje oszczędną estetykę, jest mistrzem sugestii i detalu. W scenie otwierającej komiks widzimy Goliata, który wyciąga z rzeki – jak gdyby nigdy nic – okrągły kamień. W innej ze scen do jego biurka przylatuje kruk. Bóg daje mu znaki, sugeruje dokąd zaprowadzi go przeznaczenie. Ciekawe jest również to jak Gauld za pomocą swojego minimalizmu pokazuje samotność Goliata (towarzyszy mu jedynie giermek-dzieciak). W wielu kadrach widzimy Goliata  na skale czy obok skały. Poza nią nie ma żadnego drugiego planu, jedynie przestrzeń i pustka w kadrze. No i bohater sam na sam ze swoim przeznaczeniem. Mocno rozczarowuje  jedynie zakończenie komiksu.  Brakuje mu jakiejś silniejszej wymowy. Poza tym „Goliat” to błyskotliwy popis wyśmienitej obrazkowej narracji i stylu.

A gdyby komuś było mało Gaulda, to na początku 2013 Drawn&Quarterly  wyda w jednym tomie jego paski z „Guardiana” i „New York Timesa”.

Tom Gauld, Goliat, Centrala, Poznań 2012.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 6

Dodaj komentarz »
  1. nie wiem czym tu sie zachwycac, przypomina to bardziej dzieciece rysunki z pierwszej klasy szkoly podstawowej, niz prace rysownika drukowanego przez duze zagraniczne magazyny.

  2. Chętnie zobaczę te rysunki pierwszoklasisty na poziomie prac Toma Gaulda. Mogę prosić o link?

  3. Ajaj… komiks to nie tylko rysunki (choć te dla mnie są genialne w swojej prostocie). Czytałem i polecam!

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. no kurcze – jkaybm za radą rapacza nie przeczytała tych komentarzy, to bym na to nigdy nie wpadła… hehe… no ale na tym to polega – jak gdyby nigdy nic, cyk i magnez przyklejony jest na kciuku, całkiem bez żenady i tam jakiegoś ukrywania…. cool! Fajna rzecz ta magia – wiadomo, że wszystko to hokus-pokus i omamienie – mistyfikacja – ale dać się oszukać – no to jest to…. A znacie Prestiż (The Prestige) z Hugh Jackman, Christian Bale, Michael Caine, Scarlett Johansson? Fajny film – no kiedyś – jak nie było TV, jak ludzie wierzyli jeszcze w Boga – no to był dopiero szok dla wszystkich – dlatego magf3w zatrudniano by zrobić złoto z czegoś – no w takie rzeczy wtenczas wierzono! ShoXXX nie?

  6. Po tym wpisie stałem się fanem Gaulda, znakomity rysownik! Dzięki!

  7. Proszę bardzo:)

css.php