Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Outline - Blog o komiksie i opowiadaniu obrazem Outline - Blog o komiksie i opowiadaniu obrazem Outline - Blog o komiksie i opowiadaniu obrazem

30.07.2012
poniedziałek

Andrzejrysuje.pl w ogniu pytań, czyli rozmowa z facetem od TV i narkotyków

30 lipca 2012, poniedziałek,


Choć cały czas jego kreska przypomina trochę Raczkowskiego (nie obraża się za to), ma już wiernie grono fanów w sieci. Na pytania odpowiada Andrzej Milewski, czyli Andrzejrysuje.pl lub po prostu Andrzej.

Dlaczego Andrzej rysuje komiksy, a nie śpiewa, albo nie kręci filmów?
Bo nie umie śpiewać ani kręcić. Rysować zresztą też nie, ale na szczęście nie trzeba umieć rysować, żeby robić śmieszne obrazki. Czasem śmieszne.
Czy Andrzej obrazi się, jeśli powiem, że jego styl to wypadkowa Mrożka  i Raczkowskiego? Czy to mistrzowie Andrzeja? A jeśli nie, jakie komiksy Andrzej lubi i czyta?

Nie obrazi się, bo to prawda. Raczkowski to mój mistrz. Jego obrazek „Kurwa mać” jeszcze w liceum wyciąłem z „Przekroju” i powiesiłem na lodówce. Wisiał tam dopóki się nie wyprowadziłem od rodziców. Ojciec go później zdjął, bo było brzydkie słowo. Ale powiesił za to inny, jak dyrektor szpitala psychiatrycznego wypuszcza pacjentów i mówi do telefonu „Tak, to prawda. Wypuszczamy pacjentów, których wizje stały się rzeczywistością”. Ale spokojnie, rysuję dopiero 3 lata, jeszcze wyrobię sobie rozpoznawalny styl. Pracuję nad tym. A Mrożek? Książki tak, rysunki nie za bardzo.
Czy Andrzej w ogóle interesuje się komiksem?

Nie bardzo. Kiedyś za małolata czytałem jakieś tam Batmany i Supermany, o i ostatnio znalazłem na działce pierwszy numer „Kajko i Kokosza”. Ciekawe, czy można jakąś grubszą kasę za to dostać, jak za pierwszy numer Supermana. Oglądam wszystkie paski drukowane na bieżąco w prasie, no i w Internecie dużo, bardzo dużo, tak dużo, że aż trudno wymienić.

Jak Andrzej pracuje? Często przerysowuje, myśli nad pomysłem? Czy po prostu pomysł wpada do głowy i od razu rysuje się niejako sam? Rysuje rano, wieczorem, w tramwaju, przy śniadaniu?
Różnie. Mam „normalną” pracę, która zabiera mi dużo czasu, poza tym jeszcze boks i piłka nożna, więc wyrywam na rysowanie czas, kiedy tylko mogę. Ale w sumie to kłamstwo. Ciężko mi się zmusić do rysowania. Strasznie ciężko. Chyba, że mam świetny pomysł na rysunek, ale to się rzadko zdarza. Pomysły wpadają w różnych miejscach. Rysunek, który wygrał nagrodę na konkursie Balcerowicza o emeryturach wymyśliłem w wannie. Dużo wymyślam podczas spacerów. No i w trakcie samego rysowania. Obrazek, który ma najwięcej lajków na mojej stronie – ten o jarających zioło dinozaurach – wymyśliłem w trakcie rysowania czegoś zupełnie innego. No i zawsze przed publikacją pokazuję rysunek moim stałym recenzentom – dziewczynie, siostrze i przyjaciołom. W zasadzie to zamęczam ich pytaniami o te rysunki. Już powoli tracą cierpliwość i przestają mnie lubić.

Dlaczego tak wiele odcinków Andrzej poświęca telewizji i narkotykom? Lubi jedno i drugie?
O telewizji dużo, bo jest bardzo inspirująca. Do niedawna nawet pracowałem w takiej jednej „niusowej”. Trochę tęsknię za tą porąbaną, twórczą atmosferą reżyserki. Dużo rysunków tam wymyśliłem. Narkotykom mówię stanowcze „tak”, ale od czasu do czasu i z głową. Jestem bardzo wdzięczny premierowi, że zamknął dopalacze, bo były za tanie i za mocne, straszne ścierwo. Na szczęście na solidne uzależnienie od kokainy mnie nie stać.


Czy miał Andrzej jakieś poważne propozycje rysunkowe od portali/prasy, albo groźby od obrażonych osób publicznych?

Nie, nigdy. A nie, chwila, miałem od „Bluszcza”, który niedawno upadł. Groźby i inne wyrazy sympatii dostaję anonimowo. Niektóre są bardzo zabawne. Aha, no i współpracuję ze Szkłem Kontaktowym. Tylko rzadko im coś wysyłam, chciałbym częściej.
Jakie są ulubione tematy Andrzeja, a na jaki temat nigdy nie zrobi komiksu?

Nie ma tematu, na który nie można zrobić komiksu. Rasizm, WTC, Smoleńsk, matka Madzi, aborcja, gwałt na Ukraince – o wszystkim można żartować, jest tylko jedno kryterium – żart musi być śmieszny. No i dobrze, jak jeszcze jest do tego na swój sposób mądry. Wtedy zawsze się obroni.

Czy Andrzej by się „sprzedał”? Zrobiłby rysunek dla polityka lub do reklamy?
Oczywiście, że by się sprzedał, w końcu kokaina nie jest tania. Nie mam najmniejszego problemu z rysowaniem na zamówienie, tylko znowu obowiązuje takie kryterium, że to, co zrobię, musi być śmieszne.
Co Andrzej robi zawodowo na co dzień? Bo chyba przecież nie komiksy?

Pracuje w agencji reklamowej. Cenię sobie tę pracę, ale kiedyś w przyszłości fajnie by było żyć tylko z rysowania. Może przed emeryturą się uda.

Z Andrzejem Milewskim rozmawiał Sebastian Frąckiewicz

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 4

Dodaj komentarz »
  1. Trochę dziwna konwencja wywiadu – dziwnie się czyta jak się zadaje pytania i odpowiada w trzeciej osobie.
    Generalnie Andrzej to normalny facet, tyle że lubi rysować 🙂

  2. to po prostu była „taka konwencja”. Nic więcej.

  3. Taka konwencja się znakomicie sprawdza tutaj, a rozmówca najwyraźniej ją podłapał i chyba też się dobrze bawił.

  4. Polityka mogłaby brać te rysunki zamiast kozy, bo rysunki kozy są strasznie czerstwe

css.php