Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2

12.11.2014
środa

Bill Watterson wraca do komiksu? Hmm, niekoniecznie

12 listopada 2014, środa,

Angouleme-poster-2015 
Autor serii „Calvin i Hobbes” zaprojektował w tym roku plakat na festiwal Angouleme, co wystarczyło mediom (głównie amerykańskim), by znów nucić tę samą śpiewkę: A może jednak wróci? A może jednak coś narysuje?

Watterson to chyba największy radykał amerykańskiego komiksu. W 1995 postanowił kompletnie opuścić system. Zamknął budkę, nie zgodził się na żadne licencje do filmów, koszulek, gier wideo. Konsekwentnie trzymał się przyjętych wcześniej założeń. Żadnego odcinania kuponów od twórczości, a kontakty z dziennikarzami ograniczone do minimum. Cześć nastawiony na „sukces” i rozgłos w świecie. Swoje na paskach zarobił i zapewne wciąż zarabia, więcej jak widać nie musi.

Kilka razy na chwilę wychylił głowę, i im większy szum się z tego robił, tym szybciej wracał do siebie.

Latem tego roku zrobił kilka pasków do serii stripów „Perals before swine” Stephana Pastisa. Znów zaczęło się gadanie. Teraz zaprojektował plakat na festiwal Angouleme.

Media zinterpretowały te ślady na niebie i ziemi jako sygnał powrotu. Wróżbici kiepsko jednak mieszają w fusach.

Watterson zaprojektował plakat do Angouleme, ponieważ został uhonorowany przez ten największy i najważniejszy światowy festiwal Grand Prix d’Angoulême, co tradycyjnie zobowiązuje artystę do stworzenia posteru na następną edycję oraz objęcia funkcji prezydenta imprezy i brylowania na salonach itp. Watterson oczywiście na festiwal – jak należało się tego spodziewać – nie przyjedzie, co i tak jest sporym afrontem (wielkim się jednak wybacza), a odmówienie w tej sytuacji zaprojektowania plakatu byłoby nawet jak na ten szczególny przypadek całkowitym przegięciem.

Watterson i tak wybrnął z całej sytuacji po swojemu i na plakacie nie zobaczymy Calvina i Hobbesa, ponieważ Amerykanin konsekwentnie odmawia używania tych postaci do promowania czegokolwiek poza samym komiksem.

Zatem plakat to żaden kolejny znak na niebie, ale raczej kompromis i grzeczność.

Mam nadzieję, że Watterson do końca będzie wierny swojej prywatnej doktrynie i jak na złość do regularnego rysowania komiksów nigdy nie wróci.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop
css.php