Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2

9.10.2014
czwartek

Białoszewski byłby kontent

9 października 2014, czwartek,

Spróbujcie przeczytać „Powstanie. Za dzień, za dwa”, nie myśląc o Białoszewskim. Ja nie potrafię. Ale to chyba nic złego, bo Sowa i Gawronkiewicz stworzyli świetną historię właśnie z perspektywy cywilów.okladka-450Nigdy nie potrafiłem zrozumieć tego szalonego fenomenu: co rocznica historyczna, to klęska artystyczna na polu komiksowym. W sumie przyczyny tego stanu rzeczy są doskonale znane: brak czasu, tworzenie pod dziwacznie rozumianą promocję/upamiętnienie, brak osobistego punktu widzenia, nabożny stosunek do historii. W sierpniu starałem się ułożyć listę ciekawych komiksów poświęconych Powstaniu. Naliczyłem dwie pozycje. To teraz mamy trzecią: dojrzałą, ciekawą zarówno fabularnie, jak i graficznie.

Białoszewski, Białoszewski, Białoszewski – nie potrafię usunąć go z głowy w trakcie lektury „Za dzień, za dwa”. Tych wszystkich opisów piwnic, szukających siebie rodzin, cywilnej perspektywy i dystansu narratora do partyzanckich walk, choć w komiksie walk jeszcze nie ma, będą „za dzień, za dwa”.

Co ciekawe, dystans jest wyczuwalny także u Sowy i Gawronkiewicza, mimo że autorzy starają się tu oddać bogatą panoramę społeczeństwa polskiego z czasów II wojny (brakuje chyba tylko jakiegoś szmalcownika), a Białoszewski filtrował jednak wszystko przez siebie. Czasami ta różnorodność wypada sztucznie, szczególnie w dialogach. Bywa, że bohaterowie rozmawiają ze sobą nie żywą mową, ale jakimiś deklaracjami światopoglądowymi rodem z Żeromskiego. Ale jak już wspomniałem, dzieje się to czasami, zatem nie razi.

A choć głównymi bohaterami są tu mieszkańcy jednej kamienicy (skojarzenia z „Domem” Łomnickiego jak najbardziej na miejscu), to chyba najistotniejszym bohaterem jest jednak Warszawa. Nie dwójka narzeczonych, para czekająca na ślub, nauczycielka tajnych kompletów spotykająca się z Niemcem, ale miasto. Miasto przeczuwające zagładę, zawieszone trochę w czasie, pełne napięcia i mrocznych pejzaży. Trzeba przyznać, że Gawronkiewiczowi świetnie to wyszło. Jest w tym jakaś mieszanka romantycznych ruin z ekspresjonistyczną, ponurą optyką. Nie brakuje także ironii – chyba najlepsze sceny z komiksu to te, w których Gawron ilustruje żarty z powstańczych gazetek. Mnóstwo w tych komiksowych, miejskich pejzażach emocji, nastroju i wyczekiwania.

A przede wszystkim ta perspektywa ludności cywilnej – rzadko obecna w powstańczych komiksach. Obok „Achtung Zelig” to najlepszy komiks Gawronkiewicza, a obok „Marzi” – najlepszy album Marzeny Sowy. Powstawał ponoć straszliwie długo, ale warto było czekać na taki efekt.

A o wspomnianych pozostałych dwóch dobrych powstańczych komiksach możecie poczytać w starym wpisie.

Marzena Sowa (scenariusz), Krzysztof Gawronkiewicz (rysunki), Powstanie. Za dzień, za dwa, Kultura Gniewu, Warszawa 2014.skan2-640skan3-640skan1-640

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 3

Dodaj komentarz »
  1. Zapraszam na mój blog o tematyce literackiej http://stroniczka.blogspot.com/

  2. O, dziękuję za tekst. Gawronkiewicz przekonał mnie do siebie Ottonem. Nawet nie wiedziałam, że wyszło coś nowego. Z pewnością obejrzę.

  3. Pięknie przedstawiona Warszawa.

css.php