Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2

1.12.2013
niedziela

Niedźwiedzie w operze i potwory w domu

1 grudnia 2013, niedziela,

 

Misiowa piosenka” i „Nie odrobiłem lekcji, bo…”, to książki dla dzieci Benjamina Chauda, w których liczy się przede wszystkim pomysł na narrację wizualną i lekki humor. Niewiele tu słów, za to sporo obrazów do odczytania.

Benjamin Chaud to rysownik i ilustrator, który w Polsce jest już dobrze znany, choćby za sprawą świetnej serii „Pomelo” (tworzonej do spółki z Ramoną Badescu) opowiadającej o przygodach miniaturowego słonia posiadającego zbyt długą trąbę, W „Pomelo” warstwa graficzna była dość oszczędna – na stronach dominował spokój, wyciszenie i nastrój. Natomiast zarówno w pełni autorskiej „Misiowej piosence” oraz „Nie odrobiłem lekcji bo…” (do scenariusza Davide’a Cali) Chaud postanawia się rozrysować, trochę sobie poszaleć. Obydwie książki mają też wspólne cechy: choć tekstu w nich niewiele, nie oznacza to że dziecko może je przeczytać w kilka minut. Owszem, może to zrobić, jeśli nie zatrzymuje wzroku na ilustracjach. Ale zostały one tak pomyślane, żeby działo się wręcz odwrotnie i każdy „czytał” (asekuracyjnie wcisnę ten wyraz w cudzysłów) również obrazy. Bo to one są tutaj głównym nośnikiem treści, konceptu i całej zabawy. A dokładnie dwóch różnych zabaw.

W Przypadku „Misiowej piosenki” zabawa łączy klasyczną opowieść z graficznym śledztwem rodem z „Gdzie jest Wally”. Pewnego dnia niedźwiadek zamiast położyć się spać, jak na przedstawiciela gatunku przystało postanawia pobiec za pszczołą, by owad zaprowadził go do ula. Malec rusza przez las, a jego ojciec – orientując się,że malca nie ma w legowisku – rusza w ślad za nim. Obydwa zwierzaki wędrują przez las, w końcu trafiają do miasta, a tam do opery, gdzie historia kończy się dobrze. Opowieść jest prosta, miła i z happy endem, choć ważniejsze jest nie puenta niedźwiedziej gonitwy, ale sama gonitwa. Czytelnik na szczegółowo zarysowanych planszach pełnych ludzi, zwierząt, detali architektonicznych musi wyśledzić wzrokiem małego niedźwiedzia. Jest to o tyle trudniejsze, że Chaud umiejętnie go skrywa, a czasem podrzuca fałszywe tropy – na przykład w mieście są to reklamy z wizerunkiem niedźwiadka i miodem.

 

Z kolei „Nie odrobiłem lekcji, bo….” to zestaw ponad 20 wymówek ucznia z wyobraźnią jeszcze bujniejszą niż u bohatera serii „Calvin i Hobbes”. Każda wymówka to jedna strona lub rozkładówka i rzecz jasna są one cudownie niewiarygodne („Oddałem swoje ołówki Robin Hoodowi”, „Zostaliśmy z bratem porwani do cyrku”, „Na naszym podwórku wytrysnęła ropa nafotowa”, itd., itd.). Podobnie jak w „Misiowej piosence” ilustracje są szczegółowe i dynamiczne – porządny francuski ilustratorski mainstream. Ani zbyt awangardowy, ani przesłodzony i skostniały. Obydwie książki Chauda pokazują, że rysowanie sprawa mu ogromną przyjemność, doskonale się tym bawi, a przy okazji bawi czytelnika.

Benjamin Chaud, Misiowa piosenka, Dwie Siostry, Warszawa 2013

Benjamin Chaud, Davide Cali, Nie odrobiłem lekcji, bo…, Dwie Siostry, Warszawa 2013.

 

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop
css.php