Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2

7.09.2013
sobota

Obrazkowa Hiszpania cz.1, czyli sklepy komiksowe w Barcelonie i Walencji

7 września 2013, sobota,

 

Wróciłem z wakacji, czas wrócić do blogowania. Dziś krótki i praktyczny poradnik, jak przetrwać w hiszpańskich sklepach komiksowych, nie wpaść w zachwyt przecen i nie dać się zwieść pozorom w postaci zafoliowanych albumów.

Hiszpański rynek komiksowy to oczywiście nie to samo co Francja, ale wystarczy rzucić okiem po miejscowych sklepach komiksowych, by przekonać się, że tamtejsi fani mają większy i bardziej różnorodny wybór tytułów niż Polacy. Na wyższym poziomie stoi jakość wydania (mam na myśli przede wszystkim projekty graficzne okładek). Niestety wyższe są również ceny – ale z tym akurat możemy jeszcze sobie jakoś poradzić kupując komiksy używane. Gorzej z językiem, bo jeśli nie znamy hiszpańskiego, to marny nasz los. Nawet w tak turystycznych miastach jak Walencja i Barcelona sklepy komiksowe skupiają się na hiszpańskojęzycznych tytułach. Anglojęzycznych (w dodatku ciekawych) jest naprawdę niewiele, a co więcej – nie ma sensu ich kupować. Ale o tym za chwilę. Tymczasem konkrety.

Jeśli trafiliśmy do Walencji pociągiem z Barcelony lub innego miasta to prawdopodobnie wysiądziemy na tamtejszym dworcu głównym, czyli Valencia-Nord. 3 minuty drogi spacerem od dworca znajduje się Imagenes Comics. Aby do niego trafić wystarczy wydostać się z dworca głównym wyjściem, skręcić w lewo iść minutę wzdłuż Carrer de Xativa, a następnie skręcić w lewo w drugą przecznicę, czyli Carrer De Pelai. Na tej samej ulicy znajduje się również dobrze zaopatrzona księgarnia z niezłym działem dziecięcym (ładnie ilustrowane książki dla małych kosztują niestety od 15 do 20 euro), sklep Imagenes Manga pod nr 19 (zeszyty, ale także mnóstwo gadżetów), a pod Cerrer De Pelai nr 22 – nasz punkt docelowy, czyli Imagenes Comics. O dziwo, o ile w Imagenes Manga obsługa mówiła po angielsku, w Imagenes Comics (przynajmniej w dzień, który tam trafiłem) – tylko po hiszpańsku. Imagenes Comics jest duży, komiksy uporządkowane są według wydawnictw, ale jeśli nie znamy hiszpańskiego powinniśmy udać się na koniec sklepu, do działu z komiksami używanymi. Tam trafimy na trochę angielszczyzny, albumy używane i przeceny. Za 6 euro udało mi się odnaleźć „Prosopopus” Nicolasa De Crecy. Straciłem na to trochę czasu, ponieważ jakiekolwiek tłumaczenie księgarzowi, że szukam komiksów niemych, pomimo stosowania różnorodnego języka migowego i dwustronnie wymienianych uprzejmych uśmiechów nie przyniosło efektów. Po godzinie wyszedłem stamtąd z De Crecy’m i „Smart Monkey” Winshlussa (również komiks niemy). W Walencji znajduje się jeszcze kilka sklepów komiksowych, m.in. „Futurama”, i „Manhattan Comics”. Nie zdążyłem do nich trafić, ale znajdują się niedaleko Imagenes (dosłownie w promieniu kilku ulic) i jeśli ktoś ma trochę czasu i determinacji, w ciągu jednego dnia może zaliczyć wszystkie trzy. Ja już zwyczajnie byłem tego dnia spłukany:).

Ponieważ spłukałem się już w Walencji, żeby nie kusić losu, w Barcelonie wybrałem się tylko do Continuary (Via Laietana 29). Znajduje się w dzielnicy gotyckiej, niedaleko katedry. Wychodząc głównym wrotami katedry kierujemy się w prawo dochodzimy do Via Laietana, następnie skręcamy znów w prawo i po 30 sekundach jesteśmy na miejscu. Tyle, że Continuara w porównaniu do Imagenes Comics to wyższa szkoła jazdy. Wchodząc do sklepu wpadłem w amok niczym nastolatka na przecenach w centrum handlowym. Robiąc zakupy w Continuarze trzeba zachować zimną krew, wytężyć wzrok i poznać miejscowe obyczaje. Sklep ma dwa piętra. W podziemiu – superbohaterszczyzna (również po angielsku) i gadżety. Na górze – na wielkim stole i na ścianach komiksy europejskie i amerykańskie powieści graficzne – oczywiście w 95% po hiszpańsku, ale na szczęście w Continuarze obsługa mówi po angielsku. Tym razem, albumy uporządkowane są według autorów, co w jeszcze większym stopniu pozwala zadrościć Hiszpanom obszernych bibliografii Baru, Mattottiego, Davida B, Sampayo, Badouina, Tardiego, Maxa, itp. Co ciekawe, wszystkie albumy są zafoliowane. Ale o ile na dziale hiszpańskojęzycznym oznacza to, że komiksy są nowe, to na niewielkim dziale anglojęzycznym – wcale nie. I tak będąc przekonanym, że kupuję nowego „Zippy’ego Pinheada”, kupiłem komiks używany. Choć gdybym przyjrzał mu się uważnie, zobaczyłbym to bez problemu, bo nie sądzę, żeby było to celowe wprowadzanie kupującego w błąd. Ale będąc w komiksowym amoku, kompeltnie o tym nie pomyślałem – i ewidentnie przepłaciłem, bo zamówienie go z Amazonu byłoby o wiele tańsze. Potem rozejrzałem się po podłodze. Koło blatu wielkiego stołu piętrzyły się stosy przecenionych hiszpańskojęzycznych komiksów – od 3 do 6 euro. Dla samych rysunków wziąłem „Caboto” Mattottiego (5 euro).

Szperając na przecenach w Continuarze również trzeba wytężyć wzrok. Przeceny w Continuarze mają swoje uzasadnienie – trafiają na nie również komiksy z otarciami, lekko złamanymi grzbietami, ale jeśli nie jesteśmy manakami nietkniętych wydań – na pewno znajdziemy coś dla siebie. Z Continuary wyszedłem prawie po 1,5 godziny (kompletnie nie zdjąc sobie sprawy, że upłynęło tyle czasu). W końcu wyciągnęła mnie z niego żona. Na całe szczęście.

Podsumowując:

Wybierając się do Imagenes Comics w Walencji weźmy ze sobą rozmówki polsko-hiszpańskie.

W barcelońskiej Continuarze zafoliowane komiksy anglojęzyczne w przeciwieństwie do hiszpańskojęzycznych mogą być używane. A do tego ich cena jest nierozsądna.

W Continuarze najlepiej kupować komiksy przecenione, przyglądając się egzemplarzowi komiksu, który wybraliśmy, uważnie szukając otarć itp. No chyba, że mamy zbędne 60 euro na nowiutki i przepiękny i ważący chyba z 5 kg artbook z akwarelami Hugo Pratta (Norma Comics).

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 5

Dodaj komentarz »
  1. A czy mają bogatszą od polskiej ofertę komiksów dla dzieci? Jakieś ciekawe książki dla dzieci? – czy na tym polu (chociaż) nie pozostajemy w tyle?

  2. Mają bogatą ofertę klasycznego, francuskiego komiksu dziecięcego, mainstreamu przetłumaczonego na hiszpański. Natomiast komiksowej alternatywy dla dzieci nie zauważyłem. A jeśli chodzi o książki dla dzieci to chyba nie pozostajemy w tyle. W dużej księgarni w Walencji, w dziale dziecięcym awangardowych, pięknie ilustrowanych książek było mniej niż bym się spodziewał. Podobnie w muzealnych księgarniach – w MNAC, czy w księgarni w Fundacji Miro. Choć przyjemnie oglądało się książki Mizielińskich przetłumaczone na hiszpański:)

  3. Ach, to co rzuciło mi się w oczy, to pięknie i nowocześnie ilustrowana klasyka dziecięca np. „Hansel Y Gretel” obłędnie zilustrowane przez Matottiego

  4. 🙂
    U wyznawcow judaizmu zakonczyl sie rok 5773 a wiec maly ranking KOMIKSOW wedlug
    internetowego magazynu HEEB (USA)
    http://heebmagazine.com/best-5773-comics/47391

    Shana Tova czyli dobrego roku 5774 (komiksowego)

  5. Ciekawy magazyn, dziękuję za link:)

css.php