Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2

25.07.2013
czwartek

Jestem małpą, nie wierzę w Tytusa

25 lipca 2013, czwartek,

Jak wiadomo już od co najmniej miesiąca, w ramach Europejskiej Stolicy Kultury 2016 powstaną przygody Tytusa dziejące się w średniowiecznym Wrocławiu. Ale ten album ma być zaledwie przygrywką do bogatego programu komiksowego, jaki stanie się częścią ESK. Ponadto ma być to komiksowy program o randze europejskiej.  A skoro tak to nie rozumiem, dlaczego wszystko zaczyna się od lokalnego i nieznanego poza krajem Tytusa.

Nie chcę być jak Max Kolonko i wszędzie niuchać spisku, snuć czarnych wizji, ale gdy obejrzałem na You Tube fragment konferencji prasowej poświęconej projektowi Tytus We Wrocławiu (http://www.youtube.com/watch?v=5cwIlWeSIKY) zrobił mi się mętlik w głowie. Uprzedzenia, sentymenty i nadzieje zmiksowały się w wybuchowy koktajl.  Pozornie wszystko wydaje się proste, ale w gruncie rzeczy tak nie jest.

1.Komiks znów staje się nie celem samym w sobie, ale narzędziem. Przygody Tytusa we Wrocławiu powstają w następującym celu:
– Jeśli chcemy, by ESK była szeroko rozumiana i akceptowana, środki wyrazu do jej propagowania muszą być popkulturowe – cytuje prezydenta Wrocławia Rafała Dutkiewicza „Gazeta Wrocławska“. Możemy zatem wywnioskować, że choć festiwal jest europejski, to przygody Tytusa są kierowane do polskiego (szczególnie wrocławskiego) czytelnika w celu zjednania go sobie do ESK. Francuzowi czy Belgowi, a nawet Niemcowi postać Tytusa niewiele mówi. A gra idzie o w końcu o europejską stawkę.

2. Mam wielki szacunek do Papcia Chmiela i jest mistrzem mojego dzieciństwa, ale pomimo szacunku i sentymentów byłbym ślepy, nie widząc, że jego ostatnie publikacje mają w sobie niewiele z dawnej świetności. Swoją drogą jestem ciekaw, jak Papcio przedstawi średniowieczny Wrocław i jego polsko-niemiecką historię. Czy wpisze go w „piastowską“ narrację historyczną? W końcu  prawoskręt Papcia nie jest żadną tajemnicą. Pamiętamy przecież jego słynną reklamę PiSu z udziałem Tytusa (tzw. „Odezwa do narodu“). Może być ciekawie i barwnie.

3. Tytus to dopiero początek. Ma być pierwszym elementem większego programu komiksowego w ramach ESK 2016.Do jego stworzenia został zaproszony Międzynarodowy Festiwal Komiksu i Gier w Łodzi. Adam Radoń z MFKiG przekonywał, że będzie to program na skalę europejską, udowadniający, jak ważną częścią kultury europejskiej jest komiks. Mam nadzieję, że MFKiG uda się ten program zrealizować właśnie w takiej skali, jaką obiecuje i szczerze im tego życzę. Natomiast Wrocław już raz udowodnił, że kompletnie nie rozumie roli komiksu w kulturze europejskiej. Dobitnie pokazał to podczas Europejskiego Kongresu Kultury, na którym nie pojawił się ani jeden liczący się twórca komiksowy z Europy, a program komiksowy był śmiesznie ubogi i niskobudżetowy. Właściwie żaden. Oczywiście budzą się tu we mnie osobiste uprzedzenia związane z Inicjatywą Komiks Bękartem Kultury, w której brałem udział,

W skrócie polegała na tym by kogokolwiek z europejskich twórców komiksowych do Wrocławia wówczas zaprosić. Ale spotkało się to z kompletnym niezrozumieniem organizatorów. I rozbrajającą ignorancją. Załóżmy jednak pozytywny rozwój wypadków: Adam Radoń otrzymuje  na komiksowy program odpowiednie środki a Wrocław będzie miał szansę się na komiksowym polu zrehabilitować.

4.Podczas konferencji prasowej na pytanie dziennikarki, czy powstaną komiksy o Wrocławiu innych autorów, nie padła jednoznaczna odpowiedź. I szkoda. Bo jeśli już zaczynamy wprowadzać komiks do programu Europejskiej Stolicy Kultury, to czy trzeba robić to w jak najbardziej schematyczny sposób? Przywołując ciągle te same skojarzenia? Że dla dzieci (w końcu Tytus jest dla małego czytelnik), że komiks musi coś promować, że popkultura, że do szerokiego odbiorcy, że fajnie.  A gdyby zamiast Papcia komiks o Wrocławiu zrobił  np. Enki Bilal, Marvano (obaj uwielbiają opowiadać  o historii) czy Nicolas De Crecy (świetnie rysuje architekturę)? Przecież to jak najbardziej prawdopodobne, tylko, że trudniejsze, pewnie droższe, mniej medialne (myślę o polskich miediach, bo francuskie na pewno by o tym wspomniały), nie takie fajne, choć bardziej wiarygodne, gdy mówimy o europejskiej skali imprezy i  europejskiej randze komiksu. Tymczasem na razie  – poza dużymi obietnicami – mamy swojskość, lokalność i do bólu zgrane, standardowe wykorzystanie komiksu, z Papciem w tle.

Powyżej: kadr z komiksu Papcia Chmiela o Wrocławiu. Poniżej plansze z komiksów Bilala, Marvano i DeCrecy’ego


Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 8

Dodaj komentarz »
  1. szczerze mowiac zadna z propozycji do mnie nie przemawia…
    szkoda, ze nie zorganizowano na ten temat n.p. konkursu z nagrodami.

  2. @byk I to też jest jakiś pomysł

  3. Konkursów komiksowych jest w Polsce w bród, chyba że byłby to taki komiks zakrojony na skalę europejską, co jest zadaniem jeszcze trudniejszym, niż zaproszenie do współpracy jakiegoś europejskiego gracza.

    Kompromisem byłby album / antologia z pracami europejskich legend – po 4-8 plansz. To na pewno łatwiejsze do przeprowadzenia w tak krótkim czasie jaki został do 2016 i bardziej ciekawe. A z drugiej strony konkurs ogólnopolski i prace laureatów dołączyły do tego zbioru, albo wyszłyby w formie pokonkursowej antologii równolegle do tej zamówionej przez ESK.

    W każdym razie wyjść jest kilka, wybrano najgorsze…

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Wybieram DeCrecy’ego, Marvano za „sztywny” a Bilal jest trochę dołujący.
    Również się zgadzam, że Tytus jest skierowany do wąskiej grupy odbiorców o blasku nie wspominając.
    Pytanie jest inne, kto doradza organizatorom? Może da się dotrzeć do osób decyzyjnych? Może Ty Sebastianie jako krytyk i osoba opiniotwórcza mógłbyś pociągnąć za odpowiednie sznurki? Zaproponować ciekawsze rozwiązania, jak sam wspominałeś w mejlu nie łatwo zrobić komiks promocyjny, ale są dobre przykłady na świecie, tylko czy jesteśmy na to gotowi?

  6. Nie wydaje mi się, żebym był wstanie pociągnąć za jakiekolwiek sznurki. MFKiG ma kontanty, doświadczenie. To raczej rzecz świadomości i celów, zarówno po stronie władz Wrocławia, jak i MFKiG. Ponadto czy to musi być komiks promocyjny? Chyba raczej projekt artystyczny z Wrocławiem w tle. Książki Krajewskiego świetnie promują Wrocław, choć nie są książkami promocyjnymi z założenia

  7. Myślę, że wcale nie trzeba „aż” Marvano czy DeCrecy’ego. Bo zupełnie wystarczyło by namówienie na kooperację Marka Krajewskiego i Zbigniewa Kasprzaka. O komiksowej adaptacji (czy własciwie komiksowej wersji, bo ponoć miały to być autonomiczne historie) Mocka wróble ćwierkały parę lat temu.Nic z tego wtedy nie wyszło, ale można spróbować raz jeszcze.Stworzenie krótkiej, „promocyjnej” wrocławskiej historii przez Krajewskiego i narysowanie/namalowanie przez Kasa po pierwsze prestiżem odstawia Tytusa daaaleko w tył, po drugie nadaje temu rangę europejską właśnie – obaj twórcy wszak są w Europie znani, po trzecie nic nie traci ze swej polskości.Wszak to wciąż polscy autorzy, a Kas bierze od czasu do czasu udział w drobnych projektach „lokalnych” (kiedyś szort dla Przekroju, niedowno City Stories). Czy Contur nie byłby w stanie zaaranżować takiego przedsięwzięcia?

  8. @Maciek Mazur – nie sposób mi się z Tobą nie zgodzić. Kas i Krajewski to mogłaby być naprawdę niezła rzecz.

  9. 4.Podczas konferencji prasowej na pytanie dziennikarki, czy powstaną komiksy o Wrocławiu innych autorów, nie padła jednoznaczna odpowiedź.
    Powstaną. 🙂
    Pozdrawiamy

css.php