Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2

7.05.2013
wtorek

Najlepszy polski komiks 2013?

7 maja 2013, wtorek,

Jak dotąd z pewnością. „Maczużnik“ Daniela Gutowskiego i Michała Rzecznika to europejska pierwsza liga. Aż szkoda, że w pierwszej kolejności nie ukazał się gdzieś we Francji, gdzie doceniłoby go więcej niż te niespełna 1000 polskich czytelników.

Gdym był młodym, polskim rysownikiem komiksów po lekturze „Maczużnika“, z zazdrości miałbym ochotę połamać Danielowi Gutowskiemu palce, albo przynajmniej wyrzucić za okono jego ołówki i wylać kawę na tablet. Gdybym był młodym polskim scenarzystą, najchętniej skasowałbym Rzecznikowi twardy dysk na komputerze. „Maczużnik“ to bowiem album, którego koleżanki i koledzy z komiksowa będą zazdrościć jeszcze przez lata (obym się mylił). I będą zazdrościć zupełnie słusznie.

A chociaż Daniel Gutowski obraża się za porównania do Davida Mazzucchelliego, widać w jego rysunku wpływy najlepszych. Nie tylko wyżej wymienionego (szczególnie jeśli chodzi o kompozycję i mocną linię), ale także Igorta czy Charlesa Burnsa. Gutowski oczywiście ma swój już doskonale wypracowany i oryginalny styl, ale od mistrzów umiejętnie nauczył się precyzji, piekielnie wyrafinowanego kadrowania (niesamowita scena tańca panny młodej)i narracji.


Każdą planszę ogląda się tutaj z niesamowitą przyjemnością i zawiesza oko na długo, wędrując po kadrach i szukając smaczków. Nie będzie przesadą, jeśli napiszę, że „Maczużnik“ to wręcz designerski komiks, bo nie dość, że mamy tu wspaniałe rysunki, cały projekt albumu został tu doskonale przemyślany. Począwszy od okładki, skończywszy na wklejonych między rozdziałami kopertach zawierających list głównych bohaterów/życzenia ślubne.


Tytułowy maczużnik to wredny pasożytniczy grzyb, który atakuje organizm zwierzęcia, infekuje go i przejmuje nad nim kontrolę. I właśnie o toksycznych chorych relacjach traktuje ten komiks, napisany celowo lekko oldschoolową, piękną polszczyzną i prezentujący opowieść przypominającą dobre, obyczajowe polskie kino lat 70-tych. Są nowożeńcy, matka, polska wieś i majątek. A wszystkie te cztery składniki wystarczą, by wyszedł z tego solidny konflikt, ociekający polskim zaduchem, zgnilizną i podłością.

I z jednej strony „Maczużnik“ jak najszybciej zasługuje na tłumaczenie, a z drugiej jest opowieścią wybitnie polską. Chociaż sąsiedzi z Czech, Rosji czy wschodnich Niemiec powinni złapać, o co w tym wszystkim chodzi.

Daniel Gutowski (rysunki), Michał Rzecznik (scenariusz), Maczużnik, Centrala 2013
ps. Ten wpis opanował chyba też jakiś maczużnik. kompletnie nie mogę poradzić sobie z czcionką. Z góry przepraszam

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 20

Dodaj komentarz »
  1. ooo wygląda super!!

  2. Po takiej recenzji nie pozostaje nic innego jak odwiedzić INCALa 🙂 Dzięki za wpis.

  3. Mi ten język i zwłaszcza pierwsze trzy rozdziały skojarzyły się mocno z dramatami Herberta, zwłaszcza „Lalkiem”. Najlepszy polski album od czasu „Czasem”.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Wygląda i jest super

  6. Graficznie nawet lepszy niż „Czasem”

  7. Podpisuję się wszystkimi rękami pod wszystkim

  8. O! Biorę zdecydowanie!

  9. Scenariusza nie znam, ale rysunki na tych planszach widzę i muszę powiedzieć, że nigdzie w nich nie dostrzegam tych wszystkich superlatyw, o których Pan pisze. Postaci, jakby trochę zdeformowane, bardziej naszkicowane niż skończone, są zawieszone w przestrzeni, która nawet nie jest trójwymiarowa ze względu na bardzo pobieżny (a właściwie jego brak) świtłocień. Pozy nadzwyczaj statyczne, kadry bez uwzględnienia dynamiki, chciałoby się te plansze uratować kolorami, ale te również nie przedstawiają niczego specjalnego. Gdyby chociaż autor postawił na jakąś eksplozję barw, albo utrzymał komiks w stonowanej konwencji sepii i tym podobnych. Rysunek, niby doklejony, bardziej już przypomina grafikę. To typowo akademickie asp i wcale się nie wyróżnia spośród innych polskich komiksów. ‚Kompletnie tego nie chwytam.’

  10. @PolskiDizajnie, a chwytasz roznice miedzy komiksem a grafika? Bo jesli nie (a z tego co tutaj piszesz to kompletnie nie), to prozny Twoj trud.
    BTW czy filmy oceniasz po pojedynczych klatkach, a ksiazki po kroju liter?

  11. @Polski Dizajn – czy trójwymiarowość przestrzeni lub niezdeformowane postaci to wyznacznik dobrego komiksu?

  12. Panie Sebastianie, w tym przypadku tak, ponieważ deformacje (i inne), które tu dostrzegam nie wskazują na ich celowe zastosowanie, a na brak dostatecznych umiejętności autora. Picasso najpierw malował zupełnie realistycznie, aby dojrzeć i stać się kubistą, co z pewnością pan wie. Tutaj tego nie widzę. Plastycznie komiks jest dla mnie słaby. A pan turucorp mógłby już sobie darować, bo mam wrażenie, że pisze do mnie straszny nastolatek.

  13. „Picasso najpierw malował zupełnie realistycznie, aby dojrzeć i stać się kubistą”.
    o rety, ale słaby i tani argument.

  14. @Polski dizajn – śmiem twierdzić, że jest to jednak celowa stylizacja. Ale oczywiście nie musimy się zgadzać

  15. Panie Macieju P, można się było spodziewać po panu więcej niż takiego nieprofesjonalnego komentarza. Polskie ‚komiksowo’ powinno mieć w sobie więcej pokory. Panie Sebastianie, oczywiście, że nie musimy się z sobą zgadzać. Dla mnie po prostu postaci z powyższego komiksu nadal są zawieszone w przestrzeni. Dziękuję wszystkim za owocną dyskusję i się żegnam.

  16. Waldek wyluzuj

  17. @Polski Dizajn – tak zgadzam się, są zawieszone w przestrzeni. U Rutu Modan np. wypatrzono źle zginające się łokcie. Ale obydwa komiksy są świetne pomimo akademickich błędów. No i właśnie, gdyby „Maczużnik” był akademicki, wszystko byłoby zrobione poprawnie: proporcje, przestrzeń, anatomia, zero deformacji.

  18. O, coz to? @Polski Dizajn zrejterowal znudzony nieustajacym brakiem pokory „polskiego komiksowa”?
    Troche szkoda, bo chetnie zapoznalbym sie z kolejnymi „profesjonalnymi” uwagami o tworzeniu komiksow, wysnutymi na podstawie kilku przypadkowych plansz i zaprezentowanymi z ta unikatowa samoswiadomoscia „jedynego wlasciwego sposobu rysowania” godna absolwenta miesiecznego kursu rysunku.
    Z drugiej strony, troche szkoda, ze Sebastian nie byl na spotkaniu z autorami, bo omawiali min. kwestie pozornego zawieszenia w przestrzeni, monochromatyzmu, redukcji tla etc., ktore sa w tym komiksie rownie swiadome i precyzyjne jak, wrecz matematyczna, konstrucja i topografia osi fabularnej (mialbys ulatwione zadanie podczas pisania powyzszej recenzji i moze nawet udaloby sie uniknac jalowej dysputy z @Polskim Dizajnem?)

  19. Jeszcze tylko sprostuję i już mnie nie ma. Panie Sebastianie, używając słowa akademicki chodziło mi w tym przypadku o’ typowy dla naszych absolwentów studiów artystycznych’. Mój błąd, można to było wyrazić jaśniej. A jeżeli chodzi o deformacje (itp.) w tym komiksie nadal podtrzymuję swoje stanowisko, bo dla mnie, gdyby przyjąć pańskie, to ja tych celowych błędów nie rozumiem, nie wiem po co one są, skoro nie jest to żadna symboliczna abstrakcja. Panie Turucorp- po pańskiej wypowiedzi zgaduję, że jest Pan jednak młodym studentem, przepraszam za nastolatka. Jeszcze raz dziękuję za dyskusję i pozdrawiam.
    Polski Dizajn

  20. @turucorp.
    Też żałuję, że na spotkaniu nie byłem. Ale z drugiej strony album powinien bronić się sam – bez podłoża i tłumaczenia twórców. Ten akurat się broni.
    @Polski dizajn – proszę się nie zrażać, czasem dyskusje są tutaj dość gorące, ale i tak warto się spierać o komiksy

  21. @Sebastian, to nie sugestia, ze miales ze zrozumieniem, a jedynie konkluzja, ze ulatwiloby ci napisanie recenzji. Np. podzial na czesci jest w tym komiksie bardzo wazny, a dobor barw (ktory tak straszliwie razi @Polski Dizajn), jest integralnym elementem tego podzialu (co automatycznie wyklucza wszelkie pomysly z sepiami czy pelna paleta barw), Ty to widzisz, bo znasz calosc, czytelnik Twojej recenzji, jest tej wiedzy pozbawiony, i ma problem :/
    @Polski Dizajn, mozesz sobie darowac te „domysly” o moim obecnie zdobywanym „szczeblu edukacji”, jestem starym, prostym robolem, takim pracujacym w fabryce, czyli zdecydowanie ponizej Twojego zakresu percecji sladow mysli ludzkiej (ze o wiedzy z zakresu grafiki, komiksu, czy warsztatowych podstaw rysunku nie wspomne).
    Ale widzisz, po latach pracy na liniach produkcyjnych, nawet prosty robotnik jest w stanie sie nauczyc, ze rzeczy najlepiej oceniac jak sie je poznalo w calosci, bo na przypadkowych fragmentach, to mozna sobie conajwyzej palce pociac.

css.php