Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2

8.01.2013
wtorek

A jednak – top 10 komiksów z 2012

8 stycznia 2013, wtorek,

Miałem w tym roku przekornie nie robić zestawienia najlepszych komiksów na blogu. Zmieniłem zdanie z dwóch powodów.
Dostałem po wpisie – podsumowaniu roku –  dwa maile, w których czytelnicy zgłaszali reklamacje „co to za podsumowanie bez najlepszych komiksów”. Po drugie – widząc tegoroczne top 10 na serwisach komiksowych byłem lekko zaskoczony. Zatem, jako człowiek ulegających własnym słabościom, poniżej publikuję top 10 komiksów za 2012 rok. Zestawienie nie obejmuje wznowień i publikacji okołokomiksowych (takich jak. np. „Szkicownik” Śledzia).

1. David B., „Rycerze św. Wita”, (Kultura Gniewu)


Dzieciństwo sielskie i anielskie? W autobiograficznym komiksie Davida B. raczej mroczne, spędzone w cieniu epilepsji brata, ale także w  bogatym świecie własnej wyobraźni. Francuski artysta tworzy jedyny w swoim rodzaju, rozpoznawalnym od pierwszej strony, język komiksu, inspirowany sztuką etniczną z całego świata.

2. Craig Thompson, „Habibi” (Timof Comics)


Thompson ożywia tradycję baśni 1001 nocy i uwspółcześnia je zarówno dzięki metaforycznej fabule, jak i oszałamiających, niezwykle dopracowanych ilustracji. „Habibi” to hołd oddany arabskiej sztuce, a także Koranowi i Biblii.

3.  Alan Moore (scen.), Melinda Gebbie (rys.), „Zagubione dziewczęta”, (Mroja Press)


Jeden z najbardziej kontrowersyjnych współczesnych komiksów. Zaskakuje zarówno doskonałymi, zmysłowymi ilustracjami, tworzonych w iście secesyjny sposób, jaki i odważną erotyką. To historia o seksualnej traumie, wstydzie i pożądaniu.

4. Tom Gauld, „Goliat” (Centrala)


Zupełnie inne spojrzenie na znaną historię biblijną, w której filistyński olbrzym jest pozytywnym bohaterem. Minimalistyczne rysunki, błyskotliwe, brytyjskie poczucie humoru oraz melancholijna atmosfera to największe zalety Gaulda –  zdolnego szkockiego artysty, rysownika „Guardiana”.

5. Igort, „Dzienniki ukraińskie” (Timof Comics)


W „Dziennikach ukraińskich” nestor włoskiego komiksu awangardowego porzucił fikcję na rzecz dokumentu komiksowego. Oddał głos zwykłym, starszym mieszkańcom Ukrainy, którzy przedstawiają swoje poruszające i niezwykle dramatyczne życiorysy, związane z ukraińskim wielkim głodem.

6. Bocquet (scen.), Catel (rys.), „Kiki z Montparnasse’u” (Kultura Gniewu)


Paryż pełen artystów, romanse, ciekawie przedstawiona ówczesna panorama społeczna oraz narysowana z pietyzmem dzielnica Montparnasse. To wszystko znajdziemy w komiksowej biografii Kiki. Czyta się ją jednym tchem.

7. Maciej Sieńczyk, „Przygody na bezludnej wyspie” (Lampa i Iskra Boża)


Jeśli sądzicie, że nic w życiu już was nie zaskoczy, przeczytajcie komiksy Sieńczyka. Zaskoczenie gwarantowane. Takiego zestawienia absurdu, surrealizmu i oryginalnej, stylizowanej na sztukę naiwną kreski nie znajdziecie w żadnym innym komiksie.

8. Agata Wawryniuk, „Rozmówki polsko-angielskie” (Kultura Gniewu)


Najciekawszy polski debiut ostatnich lat. Autobiograficzna i bezpretensjonalna opowieść o polskiej emigracji zarobkowej w Wielkiej Brytanii. Komiks bezsprzecznie pokoleniowy, a w dodatku – co nie jest standardem w przypadku debiutów – doskonale narysowany.

9. Elodie Durand, ,,Parenteza” (Post)


Komiksowy szkicownik przedstawiający walkę z guzem mózgu. Młoda francuska rysowniczka stara się odtworzyć swoje emocje i wspomnienia z czasów choroby. Intymna, bezpośrednia  historia o kruchości życia.

10. Agata Bara, „Ogród”, (Timof Comics)


Śląska historia z czasów II wojny, której echo odbija się w PRL. Rodzinna tajemnica wychodzi na wierzch. Niezwykle subtelna, pełna niedomówień i pozbawiona zbędnych słów opowieść o historycznym piętnie i wyrzutach sumienia.

 

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 63

Dodaj komentarz »
  1. Ma Pan dobry gust:) 5 z tych pozycji też mam w swoim top 10 za 2012 rok.

  2. Takie zestawienia mają tyle samo sensu co np. „10 najlepszych książek roku”. Ale jakich książek? Kucharskich, telefonicznych, dla dzieci, kryminałów, poradników, podróżniczych? Komiks jest dziś medium tak różnorodnym, że wrzucanie do jednego wora „graphic novels” z przygodowym mainstreamem albo superheroes jest zupełnie bezprzedmiotowe. To są inne światy. Dlatego w tego typu zestawieniach zawsze wygra ten gatunek komiksu, którego zestawiający jest odbiorcą, choćby dlatego, że po inne gatunki nie sięga, albo sięga niechętnie. Czas najwyższy pogodzić się z faktem, że cały komiks to nie jest jeden gatunek (tak było może 50 lat temu) i przestać udawać, że prawdziwy fan powinien śledzić wszystkie jego odmiany. Zresztą tak samo jak fan muzyki albo literatury.

  3. @Kapral Masz rację! Czas zlikwidować Fauve d’Or, Złote Palmy, Oscary, Noble i wiele innych, nonsensownych nagród! 😛

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Polityko, nie ten emot miał być na końcu…

  6. Trudno nie przyznać racji Kapralowi. Bo co do zestawienia to z miejsca widać, że autor ogranicza się tylko do jednej tylko sfery rynku. Trochę to krzywdzące dla całej reszty, a przy okazji świadczące o hermetyzacji co poniektórych recenzentów.

  7. @Guziec – Myślę, że to raczej świadczy o hermetyzacji poszczególnych segmentów komiksowego rynku. Wybory recenzenta są tylko tego wyrazem.

  8. Ale o co spinka? To jest blog Sebastiana Frąckiewicza i najlepsze według NIEGO komiksy. Kapral na swoim blogu, przecież równie poczytnym co ten, może zamieścić swoją dychę dla równowagi w komiksowej przyrodzie.

  9. @Jaszczu – A w którym miejscu Sebastian Frąckiewicz napisał, że to jest jego OSOBISTE, PRYWATNE top10? Takie prywatne zestawienia według własnego amatorskiego widzimisię to może sobie publikować anonimowy bloger, a nie zawodowy recenzent i dziennikarz Polityki. A wystarczyło napisać „Top 10 graphic novels z 2012 roku” i byłoby OK.

  10. Adres tej strony to: komiks.BLOG.polityka.pl. Jest to BLOG Sebastiana Frąckiewicza w internetowym serwisie tygodnika POLITYKA. Chyba nie trzeba być geniuszem, żeby się domyślić, że wszystkie zestawienia i recenzje są jego OSOBISTĄ opinią, a nie wyśrodkowanym zdaniem wszystkich miłośników komiksów. Nikt, nie wiem jak byłby zawodowy, nie posiada prawa do wygłaszania sądów objawionych i jedynie słusznych. Co do nazwy, to ja osobiście do dziś nie bardzo kumam czym różni się graphic novel od komiksów, poza tym, że twórcy i czytelnicy tych pierwszych, czują się często lepsi od twórców i czytelników tych drugich.

  11. @Jaszczu – To znaczy, że Frąckiewicz nie jest dziennikarzem „Polityki”? (musiałem się pomylić). Żakowskiego też drukują w dziale „Aktualności kulturalne” jako prywatnego blogera?

    A co do poczucia wyższości (po to ten termin został wymyślony) to pełna zgoda.

  12. Nie wiem czy jest, czy nie dziennikarzem Polityki. Ale jakie to ma znaczenie? To jest wciąż jego i tylko jego opinia na temat najlepszych komiksów wydanych w Polsce w 2012 roku. Na Komiksomanii jest inna lista, na Komiksach Roku można sobie wybrać własną listę, na forum Gildii Komiksu każdy forumowicz może przedstawić swoją w odpowiednim temacie, a blogerzy przedstawiają swoje na swoich autorskich blogach. Jeśli ktos czyta blog Sebastiana, to raczej nie spodziewa się znaleźć w jego topce Thorgala czy X-Menów. Nie do końca rozumiem co Tobie tutaj nie pasuje. Może spróbujmy inaczej. Jakich Tobie komiksów zabrakło w tej dziesiątce? Co sprawiłoby, że byłaby ona lepsza i nie wywołała tak zdecydowanej reakcji z Twojej strony? Nazwanie jej Top 10 graphic novels? Czy „Goliat” to jest graphic novel a np. „Kajtek i Koko w kosmosie” to jest komiks? Jeśli tak, to jakie cechy tych dzieł wrzucają je do tych szufladek? A jeśli jeden i drugi to jest jednak komiks, to co jest złego w tym, że „Goliat” się komuś bardziej podoba od „Kajtka i Koka”?

  13. Ja rozumiem, że Frąckiewicz jest Twoim kumplem, ale nie musisz się zachowywać jak jego ochroniarz. Ja na jego bloga nie wchodzę, ale nazwisko kojarzę, bo czytałem książkę. Patrzę w RSS-ach, tytuł „Top 10 komiksów”, nazwisko znane, to wchodzę. A tu kicha. I tyle w temacie.

    Pamiętam podobny sytuację z mangą. Mangowcy krzyczeli, że manga to przecież też komiks, tylko że japoński. A potem we wszystkich plebiscytach komiksowych w ogóle nie załapywały się komiksy nie-japońskie 🙂 Po paru latach te dwa światy definitywnie się rozeszły. My teraz mamy swoje topteny, oni mają swoje i chyba wszystkim jest lepiej.

  14. Daruj sobie teksty w stylu „Frąckiewicz jest Twoim kumplem”, bo Frąckiewicza nigdy w życiu na oczy nie widziałem ani wódki z nim nie piłem. Próbuję zrozumieć na czym polega Twój oburz, ale widzę (nie pierwszy raz zresztą ), że w komentarzach na blogach najlepiej wychodzi Ci obrażanie innych. Dziękuję za dyskusję.

  15. Skoro określenie „kumpel Frąckiewicza” Cię obraża, to sorry.

  16. Nie pal Jana, Kapralu. Jeśli według Ciebie w porządku jest zarzucanie komuś, że jego opinia wynika z takich pobudek jak kolesiostwo, to sorry.

  17. Rzeczywiście, w naszym środowisku komiksowym takie pobudki byłyby czymś wyjątkowym i oburzającym 🙂

    Pytałeś mnie o definicję graphic novel. Proszę bardzo: Graphic Novel to Komiks, o którym nie wstyd mówić w Towarzystwie. Przede wszystkim musi więc poruszać Bardzo Ważny Temat. Musi też na maksa różnić się od zwykłych komiksów, tych wstydliwych. I to pod każdym względem, tematycznym, narracyjnym, graficznym itp. Bo tylko w ten sposób można w towarzystwie usprawiedliwić zainteresowanie jakimś komiksem.

    Krótko mówiąc: Graphic Novel to Antykomiks, który ma udowodnić, że Komiks jest Sztuką.

    Poza tym (cytując przymiotniki jakimi red. S.F. opisuje swoje Top10) graphic novel powinna być: „jedyna w swoim rodzaju, metaforyczna, oszałamiająca, kontrowersyjna, zmysłowa, minimalistyczna, błyskotliwa, melancholijna, awangardowa, poruszająca, autobiograficzna, bezpretensjonalna, bezsprzecznie pokoleniowa, intymna, bezpośrednia, subtelna, pełna niedomówień” itp. itd…

  18. co za zakompleksiony frustrat, szkoda wzrok psuć na czytanie komentarzy…

  19. @Kapral – pomimo ewidentnego hejtowania postaram się odpowiedzieć rzeczowo.

    1. Jaszczu nie jest „kumplem Frąckiewicza” choć najwidoczniej pora się zakumplować.
    2. Blog Frąckiewicza czy innego dziennikarza Polityki z natury rzeczy jest subiektywny, dlatego każde zestawienie tego typu i nie tylko u mnie na blogu jest subiektywne. Cała krytyka – nie tylko komiksowa jest subiektywna.
    3. Nie widziałem, żeby rankingi filmów czy książek dzieliły się na gatunki. Ktoś wybiera literackie top 10, a nie top 10 kryminałów, osobno top 10 – choć w anglosaskich mediach stosuje się podział na „fiction” i „non fiction” ale to nadal nie jest podział gatunkowy.
    4. Graphic novel nie jest w żadnym razie antykomiksem i nie powstało po to, by być komiksem mile widzianym w towarzystwie. Powstało po to, żeby wyzwolić się z pewnej komiksowej konwencji i wyjść szerzej do ludzi. Poza tym w praktyce księgarskiej w USA „graphic novel” oznacza komiks sprzedawany w księgarniach, a nie w sklepach komiksowych i nawet superbohaterszczyzna bywa tam określana „graphic novel”.
    5. I na koniec – czytam jakieś 90% komiksów wydawanych w Polsce. Również te superbohaterskie i przygodowe. Ale polski rynek wygląda tak, że to rzeczy bardziej alternaywne dominują. Oczywiście są wybitne komiksy środka, przygodowe itp. – takie jak „Cortomaltese” czy „Donjon”. Ale albo przestały być wydawane, albo jeszcze nikt ich nie wydaje. Poza tym top 10 nie obejmowało wznowień, stąd np. brak Batmana Millera.

    Przy okazji, nie mam pojęcia co to są Twoim zdaniem „zwykłe komiksy”, bo każdy z nich w tym top 10 jest zwykłym komiksem. Idąc tym tokiem myślenia „Harry Potter” jest zwykłą książką, a np. ambitniejszy Pamuk… antyksiążką?

  20. „Zwykłe” (typowe) komiksy to te wstydliwe, o których nie wypada mówić w towarzystwie. Co tu jeszcze wyjaśniać? Czy sztuka rozumienia słowa pisanego bez emotów całkiem zanikła?

    Nawet w swoim ostatnim komentarzu sam ustawiasz się w kontrze do komiksów „zwykłych”, używając takich słów jak „alternatywne” albo „ambitniejsze”. Porównanie z literaturą totalnie chybione, bo literatura nigdy nie była uważana za coś wstydliwego i nie musi się dystansować od swoich korzeni.

  21. Nie dogadamy się, tym bardziej, że staram się dyskutować w kulturalny sposób, a tej kultury ewidentnie ci brakuje.
    Nie mówiąc już o braku zrozumienia podstawowej sprawy – każda opinia jest subiektywna.

  22. Jasna sprawa, najlepiej się obrazić 🙂

  23. Ja mogę tylko podziękować za zestawienie, bo wiem co muszę dołożyć do najbliższego zamówienia. Ciekawy jestem czy będę mógł się zgodzić z Tobą w 100%.

  24. ktoś tu ma syndrom kaprala (ale mi sie udał żart)

  25. Dla porównania vox populi:
    http://www.komiks.gildia.pl/toplista/2012/podsumowanie-roku
    Na 20 pozycji tylko 1 trafienie. Słabo…

  26. Sebastian jest dziennikarzem od kultury a nie sklepikarzem. Myślę że Rubik czy inszy Doktor Alban też się fantastycznie sprzedają, ale wątpię czy pojawiają się w podsumowaniach roku poważnych dziennikarzy muzycznych (podejrzewam, że nie pojawiają się nawet w zestawieniach tych niepoważnych). To samo z podłymi komedyjkami i bombastycznymi blockbusterami.

    Wartościowe pozycje które znalazły się na liście którą podlinkowałeś to głównie wznowienia które trudno wcisnąć do takiego zestawienia. Gdyby tak zrobił to wtedy było by to dopiero niepoważne.

    Lista jest dobra, bo to przekrój przez najważniejsze komiksy tego roku a nie te które się najlepiej sprzedały.

  27. @Krzysztof Ryszard Wojciechowski – Czyli, że całe top20 Gildii (minus „Habibi”) to podłe komedyjki, bombastyczne blockbustery i w ogóle komiskowe odpowiedniki Doktora Albana? Cóż za wysublimowany gust. Dzięki za szczerość i wskazanie plebsowi miejsca w szeregu.

  28. Kapral jak to kapral zawsze zgrywa kozaka i mędrka i chce na plasterki ciachać swoich adwersarzy, a na końcu zawsze wychodzi na gamonia…

  29. Um, dziękuję, parę tytułów sobie wynotowałam, pewnie się kiedyś zapoznam.

  30. Kapral, a zauważyłeś Ty kiedyś że wyniki box office kinowego na przykład w Stanach mają umiarkowane przełożenie na np Oskary, a tym bardziej na indywidualne typy krytyków, recenzentów, dziennikarzy wszelakiej maści czy blogerów?

  31. Pomiędzy „umiarkowane” a „żadne” jest spora różnica. Poza tym to nieprawda. Oskary dostają przede wszystkim filmy, na które walą tłumy, oraz twórcy, o których wszyscy słyszeli. Inaczej nikogo by takie Oskary nie obchodziły i impreza przerodziłaby się w niszowe poklepywanie po pleckach.

  32. @Kapral – przeczytaj całą moją wypowiedź. Sebastian wyliczył najważniejsze komiksy tego roku. Jeśli odjąć od puli wznowienia to na liście gildii jest sporo słabych i średnich pozycji. Warto też zauważyć, że do zestawienia dostały się pojedyncze tomy serii które po prostu uzupełniają kolekcjonerzy. Jeśli to wszystko brać pod uwagę, to z całej dwudziestki pozostają tylko trzy pozycje : All-Star Supermen, Ród M i właśnie Habibi.

    Oscary to bezwartościowe nagrody. Akademia udowodniło to już wiele razy. W ostatnich latach wartościowe filmy które dostają tę nagrodę to wielka rzadkość, to wyjątki potwierdzające regułę. I jest to „branżowe poklepywanie po pleckach”.

  33. Jeśli Oskary są bezwartościowe, to o co chodzi Gonzowi i Obważankowi? Może najpierw ustalcie sobie pewne rzeczy między sobą 🙂

  34. „Niszowe poklepywanie po pleckach”, kolego, nie „branżowe”. Nie cytujemy selektywnie.

  35. Nie bardzo rozumiem co mamy między sobą ustalać. Napisałem branżowe bo to co jest na wierzchu jest najczęściej bezwartościowe. Nie wiem jak jest w Mirmiłowie, ale dziś na świecie bardzo rzadko kultura rozwija się w głównym nurcie, zazwyczaj dzieje się to na obrzeżach.

    Jeśli naprawdę uważasz, że powinien umieszczać w podsumowaniu roku komiksy które kupiły rzesze – takie rzeczy jak Kriss de Valnor, Fantasy Komiks, czy 18 tom Wilqa – to nie wiem jak możesz oczekiwać, że ktokolwiek będzie traktował to co piszesz poważnie.

  36. Na swoim blogu zachwycasz się „Long John Silverem” i „Orbitalem”, a „Kiki” Ci się nie podoba. A tu dokładnie odwrotnie. I jeszcze dla niepoznaki zasłaniasz się „Fantasy Komiksem”. No i teraz nie wiem, które Twoje opinie są na pokaz, a które są szczere. Dlatego również Twoją pisaninę trudno traktować poważnie.

    PS. Kapral mieszkał w warowni, nie w Mirmiłowie.
    PS2. To może tytuł „Top 10 komiksów na obrzeżach”?

  37. „Na swoim blogu zachwycasz się „Long John Silverem” i „Orbitalem”, a „Kiki” Ci się nie podoba. A tu dokładnie odwrotnie.”

    Gdzie ja tu się zachwycam „Kiki” i deprecjonuje „Orbita”l o „LJS”? Proszę mi pokazać.

    W swoim podsumowaniu uwzględniłem LJS osobno, jako serię. Celowo zrezygnowałem z typowego topu żeby napisać też o innych rzeczach – nawet poza komiksowych jak Gorey. Mam poza tym inny gust niż Sebastian, ale muszę przyznać że wymienił te WAŻNE komiksy jakie pojawiły się w naszym kraju, te które leżały w obrębie moich zainteresowań jako publicysty. Te które linkujesz (pomijając ofkors wznowienia) w większości takie nie były i nie zasługiwały by na umieszczenie w takowym topie.

  38. … dodam też że to podsumowanie wydaje mi się dużo bardziej obiektywne niż moje.

  39. W jakim Twoim podsumowaniu? Nie znalazłem czegoś takiego. Inna sprawa, że nie szukałem. Widziałem tylko kilka Twoich recenzji.

    PS3. W takim razie proponuję „Top 10 WAŻNYCH komiksów” 🙂
    PS4. Co Ty się trzymasz tak kurczowo tej Gildii? To był tylko link wrzucony dla ilustracji, bo akurat wczoraj trafił do sieci.

  40. @KRW – Czy ja dobrze widzę, że piszesz o sobie per „publicysta”. Łał! A gdzie publikujesz?

  41. „Nie znalazłem czegoś takiego. Inna sprawa, że nie szukałem. Widziałem tylko kilka Twoich recenzji.(…) Czy ja dobrze widzę, że piszesz o sobie per „publicysta”. Łał! A gdzie publikujesz?”

    W wielu miejscach związanych z komiksem i nie tylko. Skoro czytałeś moje recenzje, a nie byłeś na moim blogu* to sam najlepiej wiesz.

    Dyskutowanie z tobą o komiksie przypomina rozmowę z o polityce czterdziestoletnim wąchałem związanym z radiem Maryja. Dobranoc.

    * bo skoro nie widziałeś podsumowania które jest na samej górze to albo jesteś ślepy albo niedorozwinięty.

  42. * Dyskutowanie z tobą o komiksie przypomina rozmowę o polityce z czterdziestoletnim wąchałem związanym z radiem Maryja. Dobranoc.

  43. Krzysztof Ryszard Wojciechowski. Publicysta!!
    🙂 🙂 🙂

  44. Głosuję przeciwko Kapralowi i jego stylowi prowadzenia dyskusji. W sumie szkoda, bo blog o Chriście znam i lubię tam zaglądać. A tu taki plasterek.

  45. @m
    No szkoda. Chociaż w trollowaniu świetnie sobie radzi

  46. @Przem. Zgodność w 100% chyba nieczęsto występuje w przyrodzie, ale mam nadzieję, że ta lista nie zepsuje zakupów.

  47. @Czytelnik.
    W sumie, gdybym znał Pana top 10 za 2012 pewnie mógłbym powiedzieć to samo:)

  48. @Kapral – O co mi chodzi? już tłumaczę: że pieprzysz jak potłuczony. jeśli patrzeć na vox populi, to wychodzi że obiektywnie najlepszą piosenką roku na świecie jest Gungnam Style, a w Polsce Ona tańczy dla mnie.

    SRSLY???

    głos jakiegoś gremium nigdy nie będzie obiektywnym uhonorowaniem najlepszych, tylko wypadkową opinii. tak samo Sebastian sobie pisze co mu się podoba, z czym się można zgadzać lub też nie.

    sposób na obiektywne wyciąganie zajebistości w sposób arytmetyczny opatentował natomiast niejaki Andrzej Buda, uchodzący tu i tam za idiotę. robi ranking statystyczny z recenzji muzycznych z całego świata, i syntetyzuje z tego Absolut. uważa że jest w tym lepszy niż agregatory recenzji. lepszy niż ktokolwiek. on jest najlepszy. on dotyka PRAWDY OSTATECZNEJ. OBIEKTYWNEJ.

    wydaje mi się że byście się dogadali.

  49. Gonzo, Twoje wydumasy może i byłyby jakimś argumentem, gdyby chodziło o jeden komiks. Ale tu chodzi o dziesięć! Na 10 tytułów wytypowanych przez pana redaktora-od-komiksów Frąckiewicza tylko jeden pokrywa się – nie tylko z 20, ale i z 50 wytypowaną przez czytelników.
    http://www.komiks.gildia.pl/toplista/2012/podsumowanie-roku

    A to już nie jest subiektywizm, tylko totalne rozminięcie się pana redaktora z rzeczywistością. Jeżeli jego ambicją jest tworzenie rankingów dla 50 pięknoduchów, którzy tak jak on brzydzą się komiksami, to jest na najlepszej drodze do wpakowania komiksu w kolejną niszę. Wpisuje się to zresztą doskonale w jego dotychczasowe egzotyczne postulaty na temat story artu i wtłoczenia komiksu w obieg galeryjny.

    Ja nie wiem, może i facet ma dobre intencje. Może tak bardzo chce wszystkim udowodnić, że komiks jest sztuką, że stało się to jego idee fixe? Ale moim zdaniem nie tędy droga. Od lat trwa w Polsce nachalna akcja na rzecz nobilitacji komiksu. I co? I jej jedynym efektem są przesunięcia w ofercie wydawniczej na rzecz graphic novels i postępujący spadek nakładów. Niszowość przechodzi w superniszowość.

    Redaktor Frąckiewicz zdaje się ostentacyjnie dystansować do komiksowego mainstreamu. Sugeruje, że komiksowy mainstream jest tandetą, niewartą czytania. A może więcej więcej pożytku przyniosłoby propagowanie rzeczy mainstreamowych, a jednocześnie wartościowych? I żeby było jasne, piszę to wyłącznie z troski o polski rynek komiksowy, o nakłady, o ofertę. Zero pobudek osobistych.

  50. Nic się nie zmieniło. Lista to dalej głównie następne tomy serii które kupili kolekcjonerzy uzupełniający zbiory… sam z tych cykli zbieram dosłownie jeden tytuł. Kilka kupuję, czytam a potem sprzedaje. Możesz sobie wyimaginować ile osób tak robi. Do tego dodaj osobników chorych na zbieractwo którzy łykną każdy następny tom serii którą zaczęli zbierać X lat temu. Jesteś komiksiarzem, wiesz równie dobrze jak ja jak to działa.

    O rynku to mówi tyle, że opiera się na kolekcjonerach – co zaskoczeniem żadnym nie jest.

    Najciekawsze jest to że w top 50 nie ma Usagiego – najlepszej długiej serii ukazującej się w naszym kraju (acz istnieje możliwość że z gupoty ktoś go wrzucił do mang). Lista nie zawiera też najlepszego (wg mnie) komiksu 2012 – „Zagubionych Dziewcząt”. To rewelacyjny tytuł, ale nie znalazł się tu z prostej przyczyny – oprócz tego, że jest znakomity to jest też kuresko drogi. Nie ma też komiksów które powaliły mnie na kolana – Goliata i Parentezy. Jest za to masa tytułów które po przeczytaniu nabywca piznął w kont i zapomniał o nich. To też coś mówi o tym jak bezwartościowe jest to zestawienie jeśli o jakość chodzi i jak niewiele można z niego wyczytać.

    „Redaktor Frąckiewicz zdaje się ostentacyjnie dystansować do komiksowego mainstreamu. Sugeruje, że komiksowy mainstream jest tandetą, niewartą czytania. A może więcej więcej pożytku przyniosłoby propagowanie rzeczy mainstreamowych, a jednocześnie wartościowych?”

    Zarzuciłem to samo Frąckiewiczowi gdy zakładał bloga. Jestem stałym czytelnikiem i wiem dokładnie co działo się na blogu i w tygodniku. W tym roku napisał o mainstreamowych tytułach o których nie spodziewałem się, że napisze – w Polityce były i Batmany i frankofoński mainstream – co więcej napisał o nich pochlebnie. Zarzut okazał się nietrafiony.

    A w topie są bezsprzecznie najważniejsze komiksy tego roku. Natomiast lista gildii to lista komiksów takich sobie, długaśnych serii i wznowień klasyki – inne pozycje które faktycznie warte odnotowania (wliczając w to dobre super-hero) które się tam znalazły można policzyć na palcach jednej ręki.

  51. Ja w wojsku nie byłe, dopiero teraz rozumiem początek „Tygrysiej Piosenki” http://www.youtube.com/watch?v=40GBPAug-eg

  52. @YouTube by publicysta Krzysztof Ryszard Wojciechowski:
    O królu cienkiej riposty! 🙂

  53. rany, czy naprawdę nie może się obejść bez krytyki, awantury i wyładowywania własnych frustracji? jest lista, weź z niej czytelniku co ci się podoba, a jak nie podoba to se odpuść. przecież cała ta dyskusja poniżej jest jakaś paranoiczna…

  54. A gdyby tak dla równowagi stworzyć listę solidnych, dobrze zrobionych komiksowych popkorniaków, wydanych u nas w 2012? Przyjmijmy, że tytuły wymienione przez Sebastiana, to w większości rzeczy dla wyrobionego czytelnika. Sebastian, Gonzo czy Krzysztof, dalibyście radę zebrać dychę takich porządnie zrobionych rozrywkowych czytadeł? Mogą to być pojedyncze tomy dobrych serii, superbohaterszczyzna czy komiksy dla dzieci (choć te to się chyba da policzyć na palcach jednej ręki)?

  55. Ja bym nie dał rady – jeśli pominąć wznowienia. Mucha wydała kilka fajnych rzeczy, ale to dla mnie zbyt drogie pozycje (superhero i insze amerykańskie czytadła kupuję w oryginalne jak się trafią okazyjnie). Obecne tytuły z Vertigo wydawane przez Egmont są wg mnie całkowicie nietrafione. Mainstreamowym wydawnictwem roku był dla mnie zdecydowanie Taurus.

    Za to podeślę link do listy Kuby Oleksaka, który ma inny gust* i kupuje inne rzeczy niż ja : http://kolorowezeszyty.blogspot.com/2012/12/1203-najlepsze-z-najlepszych-2012.html Ale podsumowanie ma inną formę, są wznowienia i szkicownik – że te pozycje pomija, Sebastian zaznaczył we wstępie. Łatwo zamiast reprintów wstawić pozycje Taurusa i jakiś obraz lepszego mainstreamu będzie. Acz jak widać nawet w rankingu Kuby pierwsze miejsca okupują pozycje dla, jak to Kapral określił, ” 50 pięknoduchów, którzy tak jak Frąckiewicz brzydzą się komiksami”. Nie ma więc wątpliwości, jakie tytuły były w tym roku najważniejsze. Jakoś mnie to nie dziwi, że krytycy, mając nawet skrajnie odmienne gusta ostatecznie najbardziej doceniają ambitne, ważne pozycje. O wyłonienie takich komiksów w tych podsumowaniach chodzi.

    *Jednak w wielu kwestiach (arcydzieł np.) się zazwyczaj zgadzamy. Wydaje mi się że kilku pozycji nie czytał – ze względu na ukierunkowanie kolekcji i zainteresowań (np. Parentezy)

  56. Bardzo proszę Jaszczu:

    All Star Superman
    Ród M
    Lucyfer: Wilk przy drzewie
    Iron Man: Extremis
    Yorgi
    Tajfun: Bez kompromisów
    Wilcze Tropy: Orlik
    Ryjówka przeznaczenia
    Batman: Najlepsze opowieści
    New Avengers: Kolektyw

    Życzę miłej lektury 🙂

  57. Dzięki Guziec 🙂
    Czytałem 4 pozycje z Twojej listy, które mi również się podobały (Ryjówka rządzi!), a pozostałe na pewno przy okazji sprawdzę. Choć nie planuję w najbliższym czasie kupować superbohaterów od Muchy, bo zdecydowanie wystarczy mi w tym temacie prenumerata WKKM.

  58. IM: Extremis, Yorgi, Ryjówka, Orlik – przychylam posta.

    ja bym dorzucił pierwszy tom Xmenów od Whedona, Batman DKR i Zabójczy żart (fakt że oba reedycje, ale co zrobić, jak świetne), Hellboy: Dziki Gon, nowy Usagi, ostatnie Fistaszki… o, dobrnąłem chyba do 10 popkorniaków, acz Long John Silver i Pluto bym też dorzucił.

  59. choć z drugiej strony czuję się dziwnie z tym zestawieniem, a podział wydaje mi się sztuczny. DKR to nie popkorniak, a klasyka co zmieniła trykociarstwo. Fistaszki to klasyka po prostu, żelazna. można je tu wrzucać? nie można? kto ma o tym decydować, bo chyba nie kapral? nie gra mi to. lepiej pozostać chyba przy subiektywnym zestawieniu tego co się podobało i tyle.

  60. @Gonz – Masz jakiś kompleks Kaprala? Ja się nie wtrącam. Siedzę sobie cichutko w kąciku i patrzę co z tego wyniknie 🙂

  61. Gonz, wiadomo, że wszystkie takie podziały mają swoje wady, a komiksy, jak wszystko, najlepiej dzielić na złe i dobre według własnego uznania 🙂 Ale można spróbować się pobawić.

  62. No właśnie. Nie bardzo rozumiem dlaczego w komiksie ma być tylko jedno kryterium: „według mnie dobre” albo „według mnie niedobre”. Bo na przykład w muzyce nikomu podziały nie przeszkadzają. Uprzedzając argument o rozmytych granicach między stylami/gatunkami, to jeśli ktoś nie może zdecydować się czy gra electro, dub, czy rocka, to najwyżej skazuje się na trafienie do wora z napisem „indie”. Jego decyzja, jego ryzyko.

  63. Co innego jest podział na konkretne gatunki (obyczaj, horror, sensacja itd.), a co innego na ambitne/trudne/dla wyrobionego czytelnika (w domyśle graphic novel) a popularne/rozrywkowe (komiks). Bo jak pokazuje przytoczony przez Gonza przykład DKR, możesz go wrzucić do jednej i drugiej szufladki. I tak jest z wieloma pozycjami. Choćby „Habibi”, który jest pięknie narysowaną (w sensie klasyczną kreską, która spodoba się prawie każdemu niezależnie od stopnia „wyrobienia”) i stosunkowo nieskomplikowaną historią, w której jednocześnie możesz doszukiwać się piątego dna, jeśli masz na to ochotę.

  64. Pozwól, że powtórzę: rozmyte granice między gatunkami. Ale to wciąż granice.

css.php