Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2

27.12.2012
czwartek

Prawie podsumowanie roku w komiksie

27 grudnia 2012, czwartek,

2012 był rokiem dobrych albumów rodzimych artystek, kilku świetnych zagranicznych tłumaczeń, ale także rokiem oczekiwania na kilka większych projektów, których nie udało się zrealizować.

Powyższy obrazek pochodzi z komiksu „Rycerze św. Wita” Davida B., który jest najlepszym komiksem wydanym w 2012 roku i można nie czytać „Persepolis”  czy „Fun Home”, ale ten komiks znać trzeba. O „Rycerzach…” musiałem na koniec roku wspomnieć, choć coś dłuższego jeszcze napiszę.

Niemniej tym roku do standardowego komiksowego podsumowania nie potrafiłem się zabrać. Dlatego nie zrobiłem tu na blogu klasycznego rankingu, zestawień, top 5 i top 10, które zapewne zwiększyłyby klikalność niniejszego wpisu. Nie zrobiłem tego, ponieważ  nawet najlepsze i najbardziej mistrzowskie tytuły jak „Rycerze św. Wita”- bez wątpienia arcydzieło sztuki komiksowej ( w tym wypadku tak wielkie słowo jest tu jak najbardziej na miejscu) nie zmieniają w zasadzie komiksowego krajobrazu w Polsce.

W 2012 ten krajobraz mogłyby częściowo zmienić dwie  inicjatywy, których nie udało się zrealizować. Pierwsza – cyfryzacja rodzimych historii obrazkowych zapowiadana zarówno przez ComicMelon jak i wspólny projekt Szymona Holcmana z Kultury Gniewu i Artura Kurasińskiego (na razie bez nazwy). Obydwie firmy wystartują prawdopodobnie w 2013. I oby tak się stało, bo w 2012 komiks nadal był medium trudno dostępnym poza dużymi miastami i drogim, a jeśli ktoś dopiero zaczyna się interesować dobrym komiksem to tak doskonałych (i kosztownych jednocześnie) tytułów jak „Habibi”, „Zagubione dziewczęta” czy wspominanych „Rycerzy św.Wita” bez przejrzenia w księgarni w ciemno nie kupi. Cyfryzacja komiksu z pewnością poprawi dostępność obrazkowego medium dla nowych fanów.

W 2012 roku nie udało się także Centrali otworzyć pierwszej w Polsce galerii komiksu, która miała funkcjonować przy CK Zamek w Poznaniu i stać się jego częścią. W kraju, w którym komiks nie ma swoich instytucji, każde stałe miejsce dla niego jest na wagę złota. I znów – start w 2013. A że w 2013 w Łodzi ma pojawić się również Centrum Komiksu być może nagle okaże się, że narodzą się dwie profesjonalne komiksowe instytucje w jednym roku. Pozostaje liczyć na ich dobry program i pomysły. Model funkcjonowania od festiwalu do festiwalu powoli się wyczerpuje i potrzeba miejsc, które działają przez cały rok i nie będą koncentrowały się jedynie na fanach.

Z pewnością 2012 był także rokiem polskich autorek. Medialny szum wokół Agaty Waryniuk, Olgi Wróbel oraz ich komiksów „Rozmówek polsko-angielskich”  oraz „Ciemnej strony księżyca” pokazuje, że jeśli ktoś robi komiksy blisko rzeczywistości i dotyczące ludzkich, codziennych spraw, może liczyć na większe zainteresowanie. Świetny był również „Ogród” Agaty Bary, a gdy spojrzy się na najnowsze prace takich artystek jak Maria Ines Gul czy Renata Gąsiorowska to widać, że panie jeszcze nie powiedziały nad Wisłą ostatniego słowa.

Jednocześnie był to kolejny rok, który ilustrował dobitnie, że mamy naprawdę świetnych rysowników, którzy na gwałt potrzebują równie sprawnych scenarzystów. Żeby się o tym przekonać, wystarczy sięgnąć po doskonale narysowane „Wszystko zajęte”  oraz „Nikifora”, gdzie scenariusze ewidentnie kuleją. Marcin Podolec i Daniel Gutowski to dwa największe talenty wśród młodych rysowników. Tylko, że wśród ich rówieśników nie ma analogicznych talentów scenopisarskich. Jeden Grzegorz Janusz dla wszystkich roczników polskich komiksiarzy to chyba jednak trochę za mało.

Dlatego, prawdę powiedziawszy, zamiast patrzeć w przeszłość czekam z niecierpliwością na 2013. I wcale nie na nowe komiksy, tylko na Centrum Komiksu w Łodzi, galerię w Poznaniu, cyfryzację czy zapowiadane zarówno przez Centralę jak i Kulturę Gniewu serie wydawnicze dla dzieci. W Polsce przez tyle lat starano się udowadniać, że komiks jest dla dorosłych, aż zapominano o tym, że albumy dla najmłodszych również są potrzebne. To także spora nisza dla samych twórców, bo jak na razie Tomasz Samojlik  ze swoją „Ryjówką przeznaczenia”. jest bezkonkurencyjny.

Dlatego życzę wszystkim czytelnikom Outline udanego 2013 roku.  Zapowiada się bardzo ciekawie.

PS.

Zupełnie prywatnie 2012 był całkiem niezły. Zamieniłem „Przekrój” na „Politykę”, napisałem książkę i powstał ten blog, który dostał wyróżnienie „Press”. Dużo zmian i nowości jak na jeden rok.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 15

Dodaj komentarz »
  1. Fajnie, że podobali Ci się Rycerze świętego Wita, ponieważ to znakomity komiks, ale to nie jest powód, żeby w ramach tego podniecenia, deprecjonować wartość Persepolis i Fun Home. Oba komiksy to arcydzieła i jak najbardziej znać trzeba.
    W moim osobistym rankingu te tytuły stoją nieco wyżej od komiksu Davida B., ale oczywiście Rycerze to również wysoka półka, może nawet najwyższa.

  2. Ależ ja nie deprecjonuję ani „Persepolis” ani „Fun Home”, choć gdyby nie David B., który uczył Satrapi tworzenia komiksów, nie byłoby „Persepolis”

  3. Tomasz Samojlik ze swoją „Ryjówką przeznaczenia”. jest bezkonkurencyjny – a Ostatni żubr? Też warto? Bo nie czytałem żadnego z tych komiksów, a zastanawiam się nad zakupem.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Dobre, ogólne podsumowanie tego roku. Co prawda nie czytałem jeszcze „Rycerzy” ale to jest jeszcze do nadrobienia 🙂 Ja również z niecierpliwością czekam na e-inicjatywy ComicMelona i Kurasia, bo odpowiedzą na kilka nurtujących mnie pytań. Oczywiście chciałbym sprawdzić na własnej skórze jaki będzie zasięg publikacji komiksu w formie elektronicznej. Zgadzam się również co do polskich talentów graficznych i niewspółmiernych scenariuszy. Może warto sięgnąć do pisarzy książkowych i przekonać ich do innej formy? Ja właśnie to zrobiłem i myślę, że efekt będzie wyborny. Przy dobrych wiatrach uda nam się wydać komiks w połowie 2013 czego sobie życzę 🙂 Mnie cieszy fakt, że wydawcy coraz chętniej drukują polskich autorów, może to jest też spowodowane polepszeniem jakości rodzimych twórców, co mnie osobiście bardzo cieszy. W końcu z czystym sumieniem mogłem zrobić zamówienie, w którym były pozycje polskie. Oby przyszły rok obfitował w krajowe, dobre, niekoniecznie „ciężkie” produkcje.

  6. „Ryjówka” podoba mi się bardziej niż „Ostatni żubr”, w którym ta warstwa edukacyjna podana jest w trochę cięższy sposób, ale to również dobry komiks dla dzieci

  7. bardzo dziwnie sie czuje czytajac jacy to polscy scenarzysci sa beznadziejni I ze jedynie Grzegorz Janusz cos potrafi.
    Daniel Gizicki, scenarzysta komiksowy

  8. Nie napisałem, że są beznadziejni. Tylko, że trudno mi znaleźć wśród młodych scenarzystów kogoś równie utalentowanego jak Podolec czy Gutowski w rysunku. Kogoś, kto zajmuje się tylko scenopisarstwem, bo jeśli mówimy o autorach rysujących i piszących zarazem to wymieniłbym Barę i Wawryniuk. Po prostu nie ma drugiego Janusza w młodszych rocznikach.

  9. Zdajesz sobie sprawe ze „mlodsze roczniki” to zdecydowana wiekszosc polskich scenarzystow? Ilu scenarzystow oprocz Janusza opublikowalo w tym roku albumy? Talkie gadanie jest krzywdzace. Darze Grzegorza ogromnym szacunkiem i nie odmawiam my wielkiego talentu ale on ma uprzywilejowana pozycje. Zaden rysownik mu nie odmowi, podczas gdy inn I scenarzysci nie maja tak latwo zarowno w kontaktach z rysownikami jak I wydawcami. Ja szukalem kilkanascie lat zanim znalazlem dwoje rysownikow, ktorzy narysuja moj scenariusz dluzszy niz 10 stron. A mlodzi zdolni rysownicy, ktorym wmawiasz ze powinni brac scenariusze na ogol wcale nie chca z nikim wspolpracowac. Wiec bardzo Cie prosze nie wyglaszaj takich sadow bo to duzo bardziej zlozony problem

  10. Daniel, ale Seba wyraźnie dał znać, że mówi o scenarzystach z pokolenia Kolca. Ani ty, ani tym bardziej ja się nie łapiemy.

    Bartek Biedrzycki
    scenarzysta i wydawca

  11. No chyba, że zaraz się dowiem, że jesteście te młodsi niż mi się wydaje:)

  12. Scenarzysci z pokolenia kolca to dopiero mama trudno. Poza gym padlo stwierdzenie ze jeden GJ Dla WSZYSTKICH rocznikow.

  13. „Jeden Grzegorz Janusz dla wszystkich roczników polskich komiksiarzy to chyba jednak trochę za mało.”

    Żeby scenarzyści nie musieli się sami o siebie upominać, to również napiszę, że w tym zdaniu jest dużo przesady. Nie będę wymieniał nazwisk, żeby kogoś nie pominąć, ale myślę, że mamy conajmniej kilku solidnych scenarzystów, więc Grzegorz nie jest wcale takim samotnych białym żaglem.

  14. Jeszcze odnośnie tego co napisał Przem. Jeśli masz pomysł na to co konkretnie chcesz rysować, to myślę, że wśród polskich scenarzystów komiksowych jesteś w stanie spokojnie znaleźć człowieka, który napisze Ci dobry skrypt. Naprawdę nie trzeba nawracać na komiks powieściopisarzy. Bo też nie zawsze powieściopisarz musi dobrze czuć komiks, a jest to medium, które jednak trzeba czuć. Profitem jest na pewno fejm znanego autora książek, bo to często pozwoli pchnąć taki komiks szerzej, choćby sajkofanom pisarza, którzy łykną od niego wszystko, nawet jeśli normalnie komiksy omijają szerokim łukiem.

  15. Przyjrzę się bliżej „Rycerzom” jak tylko będę miała okazję, bo i „Pesepolis” i „Fun Home” cenię wysoko.
    I książce autora też się przyjrzę.

  16. Jaszczu, napisałeś ważną rzecz „fejm znanego autora”. Właśnie dlatego też zdecydowałem się iść tą drogą i nie ja będę autorem rysunków. Zajmuję się całym projektem i bardziej koordynuję prace, dbam o poziom tekstu i rysunków.
    Zależało mi na dobrej fabule z niebanalnym humorem, czymś co będzie mógł przeczytać każdy. Coś lekkiego, ale dobrego. Brakuje takich pozycji na rynku polskim. Dlatego też taka moja decyzja, myślę, że jak pisarz chce zrobić komiks a nie mu się każe, to zrobi to dobrze. Oczywiście jeżeli jest dobrym pisarzem 🙂 Ja miałem to szczęście.
    Zgadzam się z Gilo, że problem z grafikami i scenarzystami jest złożony, ale w Polsce jest mniej dobrych scenarzystów niż dobrych grafików.

css.php