Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2

4.10.2012
czwartek

Kartografia dla dzieciaków

4 października 2012, czwartek,

Aleksandra i Daniel Mizielińscy atakują „Mapami”. I wygląda na to, że będzie to jedna z najbardziej efektownych publikacji dla małego czytelnika w tym roku.

Czas na powrót do zaniedbywanych ostatnio na „Outline” książek obrazkowych. A „Mapy” Mizielińskich to idealny moment, żeby w końcu to zrobić, bo wydawnictwo jest niecodzienne z kilku powodów. Po pierwsze, powstawało przez 3 lata i widać to na każdej stronie (o tym za chwilę). Po drugie ukazuje się jednocześnie po polsku, po angielsku i po francusku, a po trzecie autorzy dostali na książkę dla dzieci stypendium z rządowego programu Młoda Polska. Udało im się, choć mimo oczywistych walorów plastycznych, jest to przede wszystkim książka edukacyjna, a nie artystyczna. To kolejny dobry sygnał dla ilustratorów książkowych i rysowników komiksowych – warto się o  Młodą Polską starać (następna edycja dopiero w przyszłym roku).


A teraz do rzeczy, czyli do „Map”. Siłą tej książki nie jest wbrew pozorom oryginalny pomysł, ale jego wykonanie. Pamiętam doskonale, że pod koniec lat 80-tych lub na początku 90-tych (nie jestem w stanie dokładnie odtworzyć daty) pojawiły się w Polsce dwa  obrazkowe atlasy dla dzieciaków, gdzie głównymi bohaterami,  była para postaci wyglądająca jak Jacek i Agatka w mangowej wersji. Wtedy była to absolutna nowość. Pierwszy z tych atlasów przedstawiał mapy polityczne oraz mieszkańców państw w strojach ludowych, drugi – koncentrował się na faunie i florze. Na mapach kontynentów ulokowano zwierzaki według miejsc ich występowania. Atlasy te nie były jednak  ani dobrze zilustrowane, ani zaprojektowane.

Mizielińscy natomiast wzięli wszystko, co najlepsze z tamtych publikacji, przefiltrowali przez swoją wrażliwość, styl graficzny i dodali jeszcze sporo od siebie. Dlatego ich „Mapy” to takie combo – łączą historię, etnografię, biologię i geografię. W nobliwym formacie porządnego atlasu znajdziemy 51 map. Na każdym konturze państwa (oraz na marginesach)autorzy nanieśli występujące na danym terenie zabytki, zwierzęta, bohaterów, miejscowe zwyczaje, potrawy, słynnych artystów, a nawet lokalne podania zamknięte w obrazkach jak legendarny potwór z Mongolii tzw. mongolski robak śmierci. Każda z map zawiera mnóstwo elementów. To prawdziwa uczta dla  małego wzrokowca zainteresowanego światem. Czasami jednak Mizielińscy przesadzają ze szczegółami i tracą umiar w liczbie rysunków umieszczanych na mapach. O wiele lepiej wyglądają te bardziej oszczędne (np. Ghana) niż te, w których  wiele obrazków znajduje się poza konturami państwa, bo dany kraj okazał się za mało pojemny. Tak dzieje się np. w przypadku Chorwacji.

„Mapy” to przede wszystkim  alternatywa dla innych atlasów obrazkowych, leksykonów edukacyjnych,  które na ogół dobrych obrazków, porządnej ilustracji nie zawierają. Jak widać można zrobić wartościową książkę edukacyjną, dobrze ją zilustrować i jeszcze dostać na jej stworzenie stypendium artystyczne.

Daniel i Aleksandra Mizielińscy, Mapy, Dwie Siostry, Warszawa 2012

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 12

Dodaj komentarz »
  1. Jak byłem brzdącem dostałem pod choinkę dwie książki, Ilustrowany Atlas Świata i Ilustrowany Atlas Zwierząt oba z wydawnictwa BGW. Pierwszy ilustrował Brian Delf a ten o zwierzakach Kenneth Lily. Byłem mocno wkurzony, że to nie klocki Lego. Na książki się obraziłem i odłożyłem je do ciemnej szuflady, do której nigdy nie zaglądałem. Lecz pewnego dnia, gdy dostawałem obłędu z nudów postanowiłem rzucić okiem na te książki. Okazało się, że całkiem fajne te atlasy. Spędziłem chyba kilka godzin na wpatrywaniu się w te małe ludziki i budynki umieszczone na mapach. Tak mi się spodobały, że jak tylko oglądałem jakiś film to od razu z pomocą mamy wędrowałem po kartach w poszukiwaniu miejsc, które w filmie były pokazywane. Dostawałem bzika na punkcie tego, żeby wiedzieć, gdzie co jest i jakie występują tam zwierzęta.

    Bardzo fajnie, że takie publikacje w dobie internetu są wydawane. Tym fajniej, że są graficznie przepiękne! Aż szkoda, że nie mam dzieciaka, bo bym mu kupił taki atlas! 😛

    Za nic w świecie google earth czy mapy 3D apple nie zastąpią takich książek 🙂
    pzdr! BB

  2. Zawsze można kupić taki atlas pod pretekstem inwestycji w edukację potencjalnego potomka. To dobry pretekst. Ja ze swoich atlasów najbardziej lubiłem rozpoznawać flagi:)

  3. hej,

    pozdrawiam niedzielnie w skandynawski poranek 🙂
    Pare ciekawostek z mego podworka (Szwecja). Okazuje sie, ze Tintin nie jest tak do konca „poprawny politycznie”, Otoz jego podroze do Kongo (Tintin au Congo, 1931) to wedlug obecnych kryteriow (?) jest zwyklym „rasizmem i nostalgia za kolonializmem”. A wiec, M.Hergé, precz z ksiegarn i bibliotek! W zwiazku z czym wycofuje sie tenze tomik skad tylko sie da. Nie wiem jak bedzie w wydaniach albumowych. Cena egzamplarza „Tintina w Kongo” zwiekszyla sie wielkrotnie.
    Slowo i obraz, jak mozna przekonac sie z poprzednich prezentacji pana Gospodarza, jest rownie silne i nosne, ba, moze nawet bardziej ,anizeli jakikolwiek pamflet polityczny.
    Otoz, na listach krytykow dodatkow kulturalnych pojawila sie w Szwecji ksiazka satyryczna Sary Granér (ur.1980) autorki serii rysynkowanych i artystki z grupy „Dotterbolaget”. Zasluzone szwedzkie wydawnicwo komiksow Galago wydalo niedawno
    jej ksiazke pod znamiennym tytulem (angloszwedzkim troszke) „All I Want for Christmas is planekonomi” (Na gwiazdke chce jedynie plan ekonomiczny). Autorka tym razem slowem i obrazem opowiada o naszych czasach i ich bezmyslnej ekonomii. Dodam tylko, ze poprzednia jej publikacja dla Galago miala tytul „Det är bara lite AIDS” (Tylko troche AIDS).
    Aktualny temat, czyli „Kartografia dla dzieciakow” jest na tutejszym rynku ksiegarskim przebogaty: od pieknych ilustrowanych atlasow po mapy w poszukiwaniu skarbow.

    Tyle.

    pozdrawiam pana Gospodarza i fanow Outline,

    ozzy

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Mam nadzieję, że chociaż na ten komentarz będę mógł odpowiedzieć. Dziękuję za informację o Sarze Garner. Czy jej prace ukazały się także po angielsku?

  6. @outline
    Niestety jest to produkcja, jak na razie, w jezyku szwedzkim. Jest nieco materialu Sary Granér na youtube.com ( mi.in. krotkie animowane filmiki).
    Szwedzcy entuzjasci komiksow maja wspaniale stronice internetowe, czyli wlasne forum
    http://www.serieforum.se (katalogi, nowosci, wyceny) – ponad 3 tys. tytulow.

  7. Dziękuję bardzo, przejrzę to sobie. Bardzo lubię skandynawskie komiksy.

  8. @p.Frackiewicz

    czhyba najbardziej popularnym komiksem jest na tutejszym rynku wydawniczym „Rocky” autorstwa Martina Kellermana. Fabula prosta aczkolwiek pelna genielanych spostrzezen z otaczajacej nsz rzeczywistosci. Glowny bohater to autor komiksow Rocky, w wieku mniej wiecej samego Kellermana (po prostu jego alter ego), ktory mieszka w Sztokholmie – przedstawiony w postaci „uczlowieczonego”. Cala seria jest typowa bajka wspolczesna a bohaterowie to zwierzeta. Typowa forma „strip” a w prasie codziennej w postaci trzech badz czterech paskow (strips).
    Pamietam poczatki Rocky´ego bardzo niesmiale, nieporadne. bylo to w darmowej gazetce Metro (Göteborg) AD 1998. Dzisiaj „Rocky” i Martin Kellerman to prawdziwa instytucja. Publikuje sie w najpowazniejszych dziennikach szwedzkich, jak chociazby Dagens Nyheter.O o tworczosc autora zabiegaja bezmala wszystkie media.
    Rocky doeczkal sie sztuki teatralnej i serialu telewizyjnego. Ukazalo sie 20(!) albumow
    z jego „stripami” – a tkze w formie pocket. Ukazala sie tez pozycja ksiazkowa – wywiad z autorem „So Watcha Sayin´”
    Martin Kellerman publikowal swoje prace w USA, Slowenii, Wloszech, Norwegii, Danii.
    Wydawwnicwo Egmont wydaje w Szwecji „Rocky Magazine”, w ktorym procz Kellermana, oczywisicie, publikuja inni autorzy ( m.in. z „American Splendor”).
    To tylko nieco informacji o autorze i jego sympatycznym Rocky.

    pozdrawiam, ozzy

    PS w j.ang :Rocky vol 1. The Big Payback / http://www.fantagraphics.com
    Rocky doczekal sie nawet dysertacji naukowej (!): Kristy Beers Fägersten „The Use of English in the Swedish-language comic strip Rocky” (Söderton University, Stockholm, English faculty) – autorka specjalizuje sie wlasnie w komiksach .
    Inny wazny adres internetowy to http://www.kartago.se (wydawnictwo serii rysunkowych)

  9. errata: do rocky´ego
    _____________________________
    ma byc: w postaci „uczlowieczonego” psa
    ______________________________

    ponadto 🙂 piekna chlodna jesien…jakze kolorowo

    ozzy

  10. @outline

    main text „czeka na moderacje” (?) – stad ta ERRATA

  11. Rocky’ego znam. To świetny komiks, bardzo lubię też Villego Rantę (facet z Finlandii), ale po polsku ukazał się niestety jedyny jego komiks – „Deszcz”

  12. @ p,Frackiewicz

    rzeczywiscie, Finowie maja przednich tworcow „cartoons” i nie tylko – rowniez mistrzowie
    meblarskiego design.
    Kiedys na jednym z naszych targow ksiazki (Göteborg) mialem przyjemnosc poznac sympatyczna dwojke Finow, a mianowicie Kati Kovács (tak, Finka) – nie mylic z inna Kati z Wegier -i Tomi Riionheimo (akademik, multi-talent, nawet „dymki” z lacina).
    Nie mozna tez zapomniec o znanym popularyzatorze komiksow, tlumaczu z j.franc. i ang. Per A.J.Andersson ur.1963 (nawet z szwedzkiej encyklopedii), z ktorym niegdys wiele spedzilem czasu na ciekawych dyskusjach o komiksach i o …muzyce lat 70-80. Per niegdys redagowal magazyn „Bild & Bubbla” (Slowo i dymek) a obecnie prowadzi organizuje ciekawe spotkania na temat komiksow. Ciekawostka. bardzo lubil, jak pamietam komiksy polskie z lat 70-80.
    To tyle 🙂

    ozzy

  13. @outline
    Czasami klawiatura szybsza, aniżeli myśli- tytuł „Bild&Bubbla”, czyli Obraz&dymek

css.php