Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2

7.09.2012
piątek

Daj Pan spokój z tym Thorgalem. Wygraj katalog Rosińskiego.

7 września 2012, piątek,

Największą zaletą katalogu towarzyszącego wystawie Grzegorza Rosińskiego w Stalowej Woli jest to, że nie ma orientacji Thorgalocentrycznej i przedstawia artystę, który odnajduje się w wielu – czasem bardzo skrajnych stylistykach.

I właściwie nie jest to tylko katalog, ale taka mini-mongorafia z ilustracjami, forma pośrednia, katalogowo-monograficzne combo. Ta „pośredniość” może nam się podobać lub nie. Zależy od tego, jaki punkt odniesienia przyjmiemy. Czy ogólnokulturowy czy komiksowy. Może zacznijmy od tego, Grzegorz Rosiński to najwyższy szczebel górnej półki europejskiego komiksu środka, ba, światowego komiksu. Ale w Polsce poza fanami mediun nikogo to chyba za bardzo nie obchodzi, bo nie doczekał się ani porządnej, obszernej biografii, ani monografii, ani też katalogu swoich prac. Łatwiej wręczyć order. A jak na tak duży dorobek artystyczny to już dawno ktoś powinien wydać coś takiego, jak  Muzeum Narodowego w Krakowie Marcinowi Maciejowskiemu po wystawie „Tak jest”. Czyli wielką kobyłę z reprodukcjami. Przyjmując taki punkt odniesienia,  publikacja „Rosiński. Mistrz ilustracji i komiksu” wypada skromnie.

A teraz punkt odniesienia komiksowy. Gdy przyjrzymy się temu, jak wyglądają publikacje na temat komiksu w Polsce, to rzecz ze Stalowej Woli prezentuje się, przynajmniej edytorsko i ze względu na dobór materiału graficznego, bardzo dobrze. Porównując to do katalogu Rosińskiego z wystawy na festiwalu komiksowym w Łodzi to wręcz wyśmienicie. Porządny projekt publikacji, niezły layout dobór plansz. Rzecz zrobiona z pomysłem. A pamiętajmy, że jest to „sprzedawane” mimo wszystko jako katalog, a nie monografia. I właściwie jako katalog sprawdza się bardziej.
Dlaczego? Choć bardzo cenię teksty Wojciecha Birka, to z publikacji nie dowiedziałem się o Rosińskim zbyt wielu nowych rzeczy. Nie ma tu  licznych anegdot czy barwnej opowieści o artyście. Birek podchodzi do rzeczy z naukowym dystansem, a zarazem – i to też jest cenne – dobrze porządkuje dorobek Grzegorza Rosińskiego, nadaje wszystkiemu  chronologiczne ramy i zbiera wiadomości o twórcy porozpraszane po różnych publikacjach. I to, co napisał Birek jest bardziej intersujące dla niekomiksowego odbiorcy tej książki i niekomiksowego gościa wystawy.

W gruncie rzeczy najciekawszy jest tu dobór reprodukcji, a najcenniejsze z nich to te najmniej oczywiste i znane.S zczególnie ilustracje książkowe robione w duchu tzw. polskiej szkoły ilustracji, tworzone rozmaitymi technikami, bardzo różnorodne stylistycznie. Rosiński miał  w końcu doskonałych nauczycieli na warszawskiej ASP. Mamy tu okładki książek, ilustracje dla dzieci. Jak widać Rosiński doskonale czuje się w nierealistycznej, często bardzo symbolicznej estetyce. Szkoda, że tych prac nie ma tu jeszcze więcej. Oczywiście dla każdego fana cenne są również komiksy z dzieciństwa, a także pierwsze prace rysowane  do francuskich magazynów. Stąd podstawową i największą zaletą tego wydawnictwa jest to, że pokazuje Rosińskiego nie tylko jako faceta od Thorgala i realistycznego rysunku, ale jako twórcę wszechstronnie uzdolnionego. Do pełni szczęścia zabrakło jedynie jego projektów reklamowych, bo przecież reklamą również Rosiński się zajmował.

Grzegorz Rosiński. Mistrz ilustracji i komiksu, oprac.graf. Piotr Rosiński, tekst. Wojciech Birek, Muzeum Regionalne w Stalowej Woli, Stalowa Wola 2012.

A teraz czas na konkurs.

Jeśli chcecie wygrać opisywaną powyżej publikację, wystarczy że w komentarzach pod niniejszym wpisem na blogu zrobicie następującą rzecz:

Wymień dwóch polskich mistrzów ilustracji (wystarczą nazwiska), którzy byli nauczycielami Grzegorza Rosińskiego na warszawskiej ASP.

Kto pierwszy ten lepszy.

Uwaga, mam tylko jeden album do dyspozycji, zatem jeśli pojawią się 2 poprawne odpowiedzi dokładnie o tym samym czasie, dogrywka nastąpi poprzez losowanie.

Nagrodę ufundowało Muzem Regionalne w Stalowej Woli.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 13

Dodaj komentarz »
  1. Szancer i Stanny :D???

  2. Szancer i Stanny

  3. Pierwsza odpowiedź i od razu prawidłowa. Gratulację. Obdywie odpowiedzi dzielił czas 2 minut. W następnym konkursie muszę chyba wymyślić trudniejsze pytanie (przynajmniej tak trudne jak w tym z albumem Dumały;)

    Zwyciężczynię proszę o przesłanie danych do przesyłki na maila:
    sebastian.frackiewicz@gmail.com

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. A zwyciężyła internautka o nicku „aska”

  6. Dzięki 😀

  7. Szancer, Stanny !

  8. no ale pech! 🙁

  9. Proszę się nie przejmować, na blogu będzie jeszcze niejeden konkurs

  10. Bardzo ładnie, chociaż półki nie mają szczebli;-)

  11. Konkursy na czas są nieuczciwe. Faworyzują szczęściarzy, którzy mają dużo czasu. Mógłby Pan przemyśleć inną formułę?

  12. hmm, mogę robić losowanie wśród poprawnych odpowiedzi, ale czy wtedy nie będzie to zależało od szczęścia? Mogę też, jak w przypadku konkursu z Dumałą, robić trudne, frustrujące pytania.

  13. Szancer, Stanny – wchodzę w to losowanie 🙂

  14. losowanie następnym razem:)

css.php