Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2

8.08.2012
środa

Nowy kuš!: Artystyczne przygody z polskim akcentem

8 sierpnia 2012, środa,

Najnowszy numer alternatywnego magazynu komiksowego z Łotwy przedstawia stosunek komiksiarzy do sztuk wizualnych. Wyszedł bardzo dobry numer, ciekawszy nawet od poprzednich „Morskich opowieści”.

Kilka rzeczy dla tych, którzy kuša! nigdy nie czytali. Mały, kieszonkowy format, ogromna różnorodność stylistyczna prac i awangardowe podejście do komiksu. Tak w skrócie mogłaby brzmieć charakterystyka tego pisma. Kuš jest też idealny jako prezent dla wszystkich tych, którzy sądzą, że komiks ma bardzo zunifikowany i jednorodny sposób opowiadania obrazem. Szczególnie ten numer o temu zaprzecza. Łotewski magazyn (choć o światowym zasięgu, bo wydawany po angielsku) wszystkich wątpiących z ich wątpliwości wyleczy.A teraz konkrety. Najnowszy numer poświęcony jest sztukom wizualnym. Choć w gruncie rzeczy przeważają wypowiedzi na temat malarstwa. Może jakoś podświadomie twórcy traktują je jako najbliższe komiksowi? Kto ich tam wie. Jest tu trochę prac, które starają się jakoś „ożywić” poprzez komiks znane płótna (mamy tu np. zagorzałego fana Degas i jego kąpiących się kobiet). Ale to nie te prace, są tu najciekawsze.

Najlepsze to te, które w jakiś sposób pokazują stosunek rysowników do sztuki i samego procesu tworzenia. Mamy tu kilka historii o pozyskiwaniu inspiracji, poszukiwania natchnienia, mękach nad białą kartką/płótnem, a nawet prace o kradzieżach sztuki. Ten numer- chyba ze względu na temat – jest o wiele bardziej różnorodny estetycznie i przez to ciekawszy od poprzedniego. Kilka komiksów zdecydowanie wybija się z tłumu. Jak zawsze przezabawny Nicolas Mahler opowiada historię swoich działań artystycznych w przestrzeni galeryjnej. Z kolei Jean De Wet pochodzący z RPA, który przypomina trochę Toma Gaulda prezentuje komiks o szalonej podróży po własnej podświadomości. Silna i bardzo dobra jest również reprezentacja włoska.

Znajdziemy tu polski akcent w postaci doskonałego komiksu Renaty Gąsiorowskiej. To historia o artystycznej rodzinie, w której każdy coś tworzy i tylko jedna córka postanawia zerwać z tą okropną tradycją, bo dziewczyna nienawidzi sztuki. Gąsiorowska ma doskonałe, złośliwe poczucie humoru, a jej bohaterka szczególnie nie znosi wernisaży, bo ze względu na tłum podczas tychże, i tak niewiele da się zobaczyć (a to akurat prawda). W najnowszym „kušu” łatwo zauważyć, że dla komiksiarzy sztuka nie jest światem obcym i widać to nie tylko poprzez to, co mówią w swoich komiksach, ale poprzez estetykę, jaką się posługują.Mam wrażenie, że taki numer nie mógłby powstać w Polsce. U nas wciąż wielu twórców (a także kilku publicystów) lubi stawiać świat komiksu w opozycji do świata sztuki . Największą zagadką jest dla mnie cały czas mała niekonsekwencja:  choć środowisko komiksowe nie ma wątpliwości, ze komiks to sztuka, to jednak twórcy komiksowi nie lubią określać siebie mianem „artysta”. Jakby to słowo bodło, gryzło i szczypało. Kuš pokazuje, że artwold nie boli i nie gryzie, a komiksiarze mają na temat sztuki całkiem sporo do powiedzenia.

Kuš#11, 26 autorów, 164 stron, kieszonkowy format, Ryga 2012.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 2

Dodaj komentarz »
  1. Ja Mahlera bardzo sobie cenię, za błyskotliwy, subtelny humor. Wspomniana wyżej Renata Gąsiorowska to chyba nie ta aktorka?

  2. zdecydowanie nie aktorka:)

css.php