Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2

1.07.2012
niedziela

Patrząc Wilqiem na Tytusa

1 lipca 2012, niedziela,

Kiedy w ostatni piątek rozmawiałem o polskim komiksie w radiowej Dwójce, padło dość ważne pytanie: dlaczego nasi twórcy nie osiągają sukcesów za granicą i  nie próbują swoich sił poza krajem, skoro w Polsce liczba czytelników  medium jest zbyt mała? Wbrew pozorom, na to pytanie wcale nie tak łatwo odpowiedzieć.

Na początek warto rozdzielić dwie sprawy: przebijanie się za granicę w roli rysownika, a przebijanie się w roli autora, który tworzy swój album w pełni: zarówno scenariusz, jak i rysunki. W tym pierwszym przypadku wcale nie jest tak najgorzej, o ile twórca pracuje w mainstreamowym stylu i widzi siebie bardziej w roli rzemieślnika. Na tym polu radzi sobie m.in.  we Francji Piotr Kowalski (serie: Le Branche Lincoln, Dracula) a w USA Marek Oleksicki (rysujący do scenariuszy Warrena Ellisa).

Gdzieś na pograniczu rysownik/autor znajduje się Mirosław Urbaniak (podpisujący się jako MIRAS), który czasem bywa tylko grafikiem, jak w przypadku niedawno wydanej we Francji „Harmonijki”, a zarówno scenarzystą oraz rysownikiem jak we wcześniejszym „Un western dans la poche”

Schody zaczynają się wtedy, gdy twórca chce zaistnieć w pełni jako autor/polski duet zamierza stworzyć bardziej autorski projekt,  w dodatku ma z mainstreamem niewiele wspólnego. Było kilka prób, „Achtung Zelig”, „Esencja” (w końcu to nagroda telewizji Arte), ale poza Marzeną Sową z młodszego pokolenia artystów nikt prawdziwej kariery komiksowej na Zachodzie nie zrobił (jako miernik tej kariery przyjmijmy liczne tłumaczenia, nominacje do nagród itp.). Sowa znów jest szczególnym przypadkiem, bo łączy historię o Polsce z rysunkami Sylvaina Savoia, które jak najbardziej możemy przyporządkować do tzw. komiksów środka. Może to jest recepta? Rysować w stylu przystępnym dla każdego Francuza i Amerykanina, i opowiadać o Polsce. Nikt za nas tego lepiej nie zrobi. Jak widać Francuzów stan wojenny zainteresował. Może pora na powieść graficzną (z prawdziwego zdarzenia i nie bałwochwalczą) o Wałęsie? Zupełnie nietknięty („Złote Pszczoły” i  „Kompot” to zaledwie krople w morzu) jest także temat polskich Żydów. Tutaj dobra powieść graniczna również mogłaby się sprawdzić.

Być może problem tkwi jeszcze gdzieś indziej. Szymon Holcman z wydawnictwa Kultura Gniewu na spotkaniu wokół „Wyjścia z getta” w MSNie mówił, że często pokazywał zagranicznym edytorom albumy Polaków, które wydaje. Ale jakoś nie trafiają do ich serc. Nie wiadomo, na czym polega problem.

To zawsze będą tylko przypuszczenia, ale może warto je zwerbalizować.  Może problem na tym, że nasze najlepsze komiksy są bardzo związane z polskim językiem? I nie ma w tym nic złego, wręcz byłoby tragicznie, gdyby po tak wrażliwych na język, autorach jak Baranowski czy Chmielewski nie pojawili się następcy, którzy polszczyzną doskonale się bawią. Mam na myśli rzecz jasna „Wilqa” braci Minkiewiczów czy Macieja Sieńczyka. Wymienieni autorzy są doskonali, ale mam duże obawy, czy ich komiksy – właśnie ze względu na niuanse językowe – mogą być dobrze przełożone na angielski czy francuski. Potrzebny byłby świetny tłumacz. A piszę o tym, bo w najnowszym magazynie kuš mamy właśnie komiks Maćka Sieńczyka in english. Niby czyta się dobrze i tłumaczenie jest ok, ale nie jestem przekonany, czy dla Anglika ten tekst brzmi równie archaicznie, hiperpoprawnie i osobliwie, jak brzmi dla Polaka. Mam wątpliwości.

Z podobnego powodu  nikt nie podjął się tłumaczenia na polski „Krazy Kata”, w którym występuje cała masa amerykańskich dialektów. Ale skoro ktoś przetłumaczył na tyle dobrze powieści Masłowskiej, że cenią ją poza Polską to z komiksem z czasem też może się udać.

Ps. W poprzednim „kobiecym” numerze „kušabył bardzo ciekawy short Renaty Gąsiorowskiej. Czyli jest nadzieja.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 46

Dodaj komentarz »
  1. ciekawostka odnośnie nadziei w postskriptum:
    wróbelki ćwierkają, że w kolejnym kusiu w szorcie Renaty będzie właśnie taka gra słów, która ślicznie działa i po angielsku i po polsku!

  2. To super. Na nowy Kus nie trzeba będzie tak długo czekać, bo chyba niedługo ma się pojawić, zatem chętnie sprawdzę

  3. W obecnym numerze Kuš, o którym piszesz znajduje się też komiks innego Polaka – Patryka Mogilnickiego.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. A tak, zapomniałem, komiks nosi tytuł „Red Sea” z tego co pamiętam.

  6. komiks o walesie juz byl; tekst pisal jacek fedorowicz a rysunki ktos pod pseudonimem;
    ukazalo to sie w polowie lat 80-tych u.s., nakladem wydawnictwa podziemnego, ale jakiego nie wiem…byly tez przedruki w czasopismach emigracyjnych tamtych lat.

  7. p.s.
    po wielu trudach znalazlem: tytul”solidarnosc – pierwsze 500 dni”
    bylo to wydawnictwo „KURS”; autor: zespol 4R(na pewno byl w nim fedorowicz);
    rok wydania 1984.

  8. I rysunek też robił chyba Fedorowicz. Ale trudno to nazwać powieścią graficzną, jak na tamte czasy było ok, ale czyta się to z dużym trudem

  9. estetycznie musi to pana( i pana pokolenie razic);
    ale to nie byl czas catwoman tylko mrozka.

  10. @Byk, nie chodzi o rysunek, tylko o zbedne nawarstwienie tekstow.
    Akurat styl graficzny Fedorowicza doskonale miesci sie w zakresie percepcji i gustu tak Sebastiana, jak i wielu mlodszych od niego pasjonatow komiksu.

  11. Ależ ja lubię Mrożka, a nie lubię Catwoman. Skoro Pan czyta tego bloga, to chyba doskonale Pan o tym wie.To nie jest rzecz pokolenia. Tak jak pisze Turucorp, równowaga między tekstem a obrazem w tym komiksie jest lekko zaburzona mówiąc delikatnie.

  12. nie; panu tego nie zarzucam…
    ale oczywiscie wykorzystuje pana forum na wyrazenie moich pogladow
    nota bene:
    prosze nie zapomniec, ze „komiksiarzy” uwazano w tym okresie za agentow zgnilego zachodu i byli konsekwentnie przesladowani i niszczeni;
    w stanie wojennym kilkakrotnie rekwirowano(nie tylko) moje rysunki i teksty;
    w ipn-ie tego nie ma;
    jedni mowia, ze poszlo na przemial – inni, ze walesa sprzedal to (w 1990) za skrzynke wodki amerykanom.

  13. Witam
    Gwoli sprostowania i uzupelnienia danych,jestem takze autorem serii ‚Urban Vampires” dla Vents D’Quest oraz „Malignant Man” dla Boom! Studios. Pracuje na obu rynkach,francuskojezycznym i amerykanskim.Co do glownego zagadnienia,odpowiedz jest bardzo prosta.W POLSCE NIE MA ZAWODOWYCH RYSOWNIKOW,ktorzy zajmuja sie WYLACZNIE tworzeniem komiksow. I kazdy duzy wydawca z zagranicy to widzi.
    Pozdrawiam
    Piotr Kowalski

  14. Piotrze, doskonale wiesz o tym, że to czy rysownik zajmuje się wyłącznie komiksem, czy nie, nie jest żadnym wyznacznikiem, czy twórca zostanie zauważony przez zagranicznego wydawcę (czy nie). Przecież, kiedy sam walczyłeś o swój debiut na rynku frankońskim zajmowałeś się także tworzeniem na potrzeby reklamy (wspominałeś o tym, bodajże, na pierwszym Festiwalu Komiksowa Warszawa, który odbywał się jeszcze w CBA), czyli (idąc za Twoim tokiem rozumowania) nie powinieneś zostać zauważony, gdyż nie zajmowałeś się wyłącznie komiksem.

  15. hmmm… jak to „nie ma” skoro sa?
    np. Sławomir Kiełbus, Marek Raczkowski, Henryk Sawka, Krzysztof Wyrzykowski.
    BTW kto to jest „kazdy duzy wydawca z zagranicy”? chodzi o te korporacje, dla ktorych komiks to tylko produkt, taki jak maslo czy kalosze i licza sie tylko biezace zyski?
    Z calym szacunkiem, ale komiks to nie tylko „zawodowi rysownicy” i ich „duze wydawnictwa z zagranicy”.

  16. Duze wydawnictwa to…Duze wydawnictwa.
    Zawodowy rysownik komiksowy to na pewno nie zaden z Panow przytoczonych powyzej.Zawodowy rysownik komiksowy to ktos kto wie jak poruszac sie miedzy wydawcami,jak porozumiewac sie z calym zespolem produkcyjnym,jak prowadzic serie,jak planowac prace nad seria,jak wspolpracowac z wydawca…Specjalnie pomijam tu kwestie jak rysowac bo to zupelnie odmienna kwestia.Komiks to jest produkt,tak samo jak kazda inna dziedzina sztuki.I dla zawodowego rysownika musza sie liczyc biezace zyski,bo to …jego zawod a nie hobby.I to mialem na mysli. I kazdy wydawca liczacy sie w tym biznesie widzi czy ma do czynienia z zawodowcem czy z hobbysta.Widzi to po sposobie prezentacji,po tym jak rysownik podchodzi do tematu,jaki ma dorobek,z kim pracowal,nad czym pracuje obecnie….to jest naprawde szerokie spektrum i nielatwo sie tego nauczyc.NIKT to tworzy w Polsce nie ma szans by sie tego nauczyc,jedyna mozliwosc to zaczac uczyc sie od podstaw calymi latami wspolpracujac z zagranicznymi wydawcami.Wierzcie mi,wiem co mowie.
    Pozdrawiam
    Piotr Kowalski

  17. o, widze, ze sie jednak powymieniamy pogladami… fajnie 🙂
    Wybacz, ale troche przeczysz sam sobie, bo w poprzednim wpisie stwierdziles, ze „W POLSCE NIE MA ZAWODOWYCH RYSOWNIKOW,ktorzy zajmuja sie WYLACZNIE tworzeniem komiksow.”
    Dalem ci przyklady ludzi, ktorzy dokladnie to robia, czyli ZAJMUJA SIE WYLACZNIE TWORZENIEM KOMIKSOW i z tego zyja.
    To jest bardzo proste, robisz cos, sprzedajesz, masz z tego pieniadze na zycie, jestes ZAWODOWCEM.
    Cala reszta, to tylko kwestia wyboru.
    Ty wybrales okreslony model publikowania i wspolpracy z „duzymi wydawnictwami” i OK, szanuje to i niezmiennie trzymam kciuki, ale, prosze, zastanow sie na spokojnie, czy to jest jedyna droga?
    Bo, zgodnie z Twoimi sugestiami, w swiecie „zawodowych rysownikow komiksow” nie ma miejsca dla takich ludzi jak Marjane Satrapi, Jason, Tomas Ott, Gary Panter, Charles Burns, Patrice Killoffer, Daniel Clowes, Cris Ware i wielu, wielu innych „amatorow”.
    To bardzo smutny swiat „zawodowcow”, w ktorym licza sie tylko kalkulacje, schematy, zyski, poruszanie sie miedzy wydawcami, rankingi sprzedazy, itd. itp.
    Rozumiem, ze Tobie taki uklad odpowiada, ale nie rozumiem, skad Twoj upor, ze to jedyna sluszna i wlasciwa droga na „zycie z komiksow”?
    Naprawde wierzysz w to, ze jedyna „metoda na robienie komiksow” jest schemat organizacyjny duzych korporacji? A jedyna droga dla autorow komiksow jest dostosowanie sie do „linii produkcyjnej”?
    To smutne i przerazajace, ze tylko tak postrzegasz „zawodowe” robienie komiksow.

  18. Haha,troche popisze bo akurat mam czas.
    Nie ma sensu o tym dyskutowac tak naprawde,bo w Polsce dominuje zupelnie inny model myslenia o komiksie.Gdzie indziej mysli sie o komiksie w zupelnie inny sposob i dlatego nigdy sie nie porozumiemy.Ja mysle juz kategoriami jakie wymusil na mnie tamtejszy rynek.Polscy rysownicy ktorych wymieniles /Sawka/ to raczej rysownik satyryczny nie komiksowy,co?/ musieliby wydawac po kilka lub kilkanascie komiksow rocznie by sie w naszym kraju z tego utrzymac.Mam na mysli stawki i tantiemy.
    Poza tym przyklad wymieniony w artykule /Pan Holcman pokazujacy „swoich „rysownikow edytorom i zastanawiajacy sie czemu ich nie chca/ jest idealna ilustracja blednego,polskiego podejscia.On im szkodzi juz na samym poczatku robiac cos takiego.To oni sami powinni regularnie walic w bramy wydawcy i wchodzic do niego drzwiami i oknami..Na polskich rysownikow NIKT za granica nie czeka.I dlatego musza wykonac dwa razy wieksza prace niz rysownicy lokalni.Kto z naszych tak robi? A kto tak potrafi?A ktory z naszych rysownikow bez szemrania przyjalby uwage od wydawcy ze palec u prawej reki tej albo tamtej pani jest krzywy? Falszywe poczucie artystycznej ‚dumy’ jest u wielu nie do przeskoczenia.
    A prawda jest taka ze robota jaka trzeba wykonac by w ogole byc zauwazonym jest KOLOSALNA.I sztuka nie polega na tym by cos tam wydac i sie z tym obnosic dookola.Sztuka polega na tym by wydawca planujac nowy projekt o rysowniku pamietal.Na to trzeba calych LAT. Determinacji i poswiecenia.
    Dlatego nigdy sie nie dogadamy,bo dla wielu komiksiarzy w Polsce tzw. mainstream to komiksowe disco -polo do ktorego artysta nie przyklada reki.On woli bardziej ambitne rzeczy.A tutaj patrzy sie na to odwrotnie.Mainstream jest podstawa,baza,treningiem ktory wyrabia wlasciwe podejscie.Mainstream uczy rzemiosla i umiejetnosci.Artysta ktory dysponuje dobrym rzemioslem zawsze znajdzie na rynku komiksowym robote.Ale nasi rysownicy niestety o tym nie wiedza lub ich to nie obchodzi.I nie rozumieja ze na pozycje na europejskim rynku a juz na amerykanskim na pewno trzeba zapieprzac dzien i noc. Dzien i noc,panowie.Albo liczyc na cud,ale to chyba strategia dla amatorow.
    Koncze,bo kolejny album do skonczenia czeka.
    Pozdrawiam
    Fajnie ze mozna o tym pogadac,ale na gadaniu sie konczy zwykle…
    Piotr Kowalski
    Piotr Kowalski

  19. Acha,i niestety to jest swiat w ktorym liczy sie kasa,rankingi,tantiemy,stawki,naklady.I tym tez sie roznimy.A artysci ktorych wymieniles,ktorzy w Polsce uchodza za niezaleznych i takich „outsiderow” doskonale znaja sie na marketingu,potrafia sie sprzedac i wiedza jak to robic.Burns,Clowes i ci inni to rysownicy zapelniajacy pewna nisze i doskonale wiedzacy jak dbac o wlasne interesy.I nie ma w tym nic zlego ze w wiecie komiksu rzadzi pieniadz.To tylko nasze /wasze/ bledne podejscie do tematu.Tak naprawde o to w tym biznesie chodzi.O pieniadze.A potem mozna sobie powalczyc o wieksza lub mniejsza wolnosc artystyczna.Ale najpierw trzeba umiec sie sprzedac i spowodowac ze wydawca /jakikolwiek/ w nas zainwestuje.Poki polski rysownik tego nie zrozumie,pozostanie tam gdzie jest.Czyli w przedpokoju.
    Piotr Kowalski

  20. Mam od poczatku swiadomosc, ze sie nie dogadamy w tych kwestiach, trudno, przynajmniej wymienimy poglady.
    Sawka rysuje komiksy, Raczkowski zreszta tez, moze ci sie to nie podobac, mozesz to traktowac (pogardliwie?) jak „satyre”, co nie zmienia faktu, ze to nadal sa komiksy (i ze oni robia to „zawodowo”).
    I powtorze, wybrales swoja droge i metode, i bardzo dobrze, ale to jedna z bardzo wielu drog.
    Nie oceniam tego, Twoj wybor, Twoja sprawa, ale wizja, ze wszyscy MUSZA tak samo podchodzic do tematu jest, wybacz, ale niepowazna.
    Daleki jestem tez od ocen typu „komiksowe disco-polo”, tyle tylko, ze takie „mainstreamowe” podejscie to komiksu, prowadzi dokladnie donikad.
    Rysuj, publikuj, trzymam kciuki, pamietaj tylko, ze np. w Chinach uczelnie produkuja rocznie dziesiatki tysiecy rzemieslnikow, ktorzy chetnie, taniej i bez problemu poprawia kazdy krzywy palec czy glowe. I zdaje sie, ze wielu „duzych wydawcow” ma tego swiadomosc i coraz chetniej spoglada w tamta strone?
    Swoja droga, to naprawde przygnebiajace, ze, po tylu latach ewolucji komiksu, tak wielu tworcow, wydawcow i czytelnikow powtarza mantre o „mainstreamowej dominacji” jako jedynej slusznej drodze.
    Niemniej powodzenia zycze (chociaz takie podejscie i wiekszosc takich komiksow, to kompletnie nie moja bajka).
    Acha, w przedpokoju bywa znacznie ciekawiej niz „na salonach”, ale to juz naprawde kwestia gustu. A „kasa”? No coz, ja wiem, ze to dosyc bolesny fakt, ale kase to robia prezesi bankow i amerykanscy aktorzy, a nie rysownicy komiksow.

  21. Nie twierdze ze wszyscy MUSZA podchodzic tak samo do tego problemu,bo to po prostu niemozliwe.Jeden chce byc na szczycie,a innemu wystarczy jak siedzi w ubikacji. Twierdze jedynie ze ciezka praca i dobry warsztat to podstawa niezaleznie od tego czy chce sie rysowac Myszke Miki,czy cos w stylu El Borbaha .Dobry warsztat to nie tylko glowny nurt,ale i niszowe rzeczy. Dobrego rysownika poznaje sie nie po tym ze perfekcyjnie rysuje samochodzik,ale po tym ze panuje nad WLASNA kreska. Jest wielka roznica pomiedzy umiejetnoscia deformowania rzeczywistosci a deformacja wynikajaca z nieumiejetnosci.Jest wielu rysownikow nie nalezacych do glownego nurtu ktorych uwielbiam i wszyscy oni panuja nad wlasna kreska.To jest ich warsztat.Natomiast to,co mnie drazni w polskim srodowisku to zachwyt i gloryfikacja tych polskich rysownikow ktorzy deformuja nie dlatego ze potrafia,ale deformuja poniewaz nie potrafia inaczej.I dorabiaja do tego filozofie.Najlepszym przykladem tego partactwa byl ten nieszczesny komiks o Szopenie.Po raz pierwszy slyszalem by spiker w Wiadomosciach mowil o komiksie.I mowil nie dlatego ze komiks go powalil graficznie,ale dlatego ze wybuchla ogolna konsternacja z powodu prostactwa tego przedsiewziecia.A przeciez ci rysownicy dostali wymarzony material na piekne komiksy! Taka epoka,stroje,historia,temat!!Marzenie kazdego tworcy!Mozna bylo zrobic cos wielkiego.A potraktowano ten material na rowni z fanzinowymi wyglupami bawiacych sie w komiks amatorow… i co wyszlo? Skandal. To mam na mysli-kompletny brak profesjonalizmu.
    Jak to jest ze nasi sie pokazuja a nikt ich nie chce? Otoz moim zdaniem znakomita wiekszosc polskich rysownikow to cuchnace lenie i tyle.Nie pracuja nad warsztatem,po prostu rysuja sobie komiksy tu i tam.Nie sa zmuszani przez rynek /bo go nie ma/ do pracy i rozwoju,wiec nie pracuja i nie rozwijaja sie.Rynek nie dokonuje selekcji,wiec nie ma motywacji do tego by byc lepszym niz reszta.I pozostaja na tym samym podworku na ktorym byli ale teorie na temat dziedziny komiksu maja -a jakze!.A recepta jest prosta-jesli komus zalezy to musi pracowac dzien i noc tygodniami,miesiacami,latami i do tego bez gwarancji ze kiedykolwiek mu sie uda.i uczyc sie,uczyc i jeszcze raz uczyc.Niezaleznie co bedzie rysowal i do jakiego wydawcy startowal-ta recepta pozostaje bez zmian.
    pozdrawiam
    Piotr Kowalski

  22. mam wrazenie, ze widzimy dwie ROZNE antologie o Chopinie?
    ja widze niemiecko-polski projekt, z komiksami ludzi, ktorzy publikuja w wielu krajach, po obu stronach oceanu, Ty zauwazyles JEDEN komiks z calej antologii i na jego (subiektywnej) ocenie zbudowales sobie opinie o calej publikacji.
    Gdybys byl jakims pseudodziennikarzem to jeszcze bym zrozumial, ale jako czlowiek, majacy za soba spore doswiadczenie, ktory probuje wystawic tutaj recepte na sukces, wybacz, ale jedziesz po bandzie, na granicy calkowitej utraty wiarygodnosci.
    Wrzucasz do wora z napisem „kompromitacja” wszystko, tylko dlatego, ze nie podobalo ci sie kilka stron? A moze dlatego, ze jakis pacan z wiadomosci nakrecil afere i latwiej sie z nim zgodzic, zamiast samemu sprawdzic, kto i co wlasciwie opublikowal w tej antologii?
    Bez sensu :/

  23. turu: a od kiedy Wyrzykowski żyje tylko i wyłącznie z rysowania komiksów? Bo jeszcze jakiś czas temu w najlepsze ciskał w jednej z firm zajmujących się produkcją gier.

  24. @Piotr Kowalski

    A jak zatem wytłumaczyć sukces Marzi? Z tego, co się orientuję to autorka nie pukała od wydawcy do wydawcy. Ktoś zobaczył po prostu w tym potencjał. I dobrą historię.

    Druga sprawa: Nie wiem, czy zajmowanie się wyłącznie komiksem to miernik profesjonalizmu. Np Adrian Tomine i wielu innych komiksowych twórców zajmuje się także ilustracją. Adrian Tomine jest profesjonalistą. Wszechstronności działa raczej na plus.

    A czy mógłby Pan podzielić się tu na forum, jak rozmawiać z wydawcami? Kilka szczegółów na pewno by się twórcom przydało

  25. „młodszego pokolenia artystów nikt prawdziwej kariery komiksowej na Zachodzie nie zrobił”

    Zapominasz o Szymonie Kudrańskim. Rysowanie SPAWNA, współpraca z McFarlanem i praca dla amerykańskiego komiksowego mejdżersa to jak dla mnie przykład modelowej kariery. W tej sytuacji zastanowiłbym się wręcz przewrotnie czy Kudrański nie ma więcej fanów niż Rosiński.

  26. o, i Macias sie pojawil O_o
    spoko, za chwile wyliczysz, ze Rosinski zdradzil komiks dla „karcinaki o Thorgalu”, Bilal dorabia plakatami do filmow, Raczkowski reklamami dla banku, a Miller ma kieszonkowe z krecania filmow itd. itp. i ze wogole, jak ktos robi cokolwiek wiecej niz tylko rysowanie komiksow, to nie jest „zawodowcem”, tylko parowkowym skrytozerca…

  27. @Turu- Piotrek chyba rzeczywiście nie przeczytał, akurat pierwsza praca zbiorku, ta Janusza i Rebelki, znakomicie spełnia warunki „epoka, stroje, historia, temat!”, natomiast co do postulatu żeby dziennikarz w głównym wydaniu wiadomości mówił o komiksie dlatego ze komiks go powalil graficznie, to sory, to się nie wydarzy- nie w Polsce, nigdy. i nie dlatego, że to komiks jest taką pogardzaną formą sztuki. o książkach i filmach też mówi się w wiadomościach dopiero jak wybucha skandal, jak Żuławski pisze książkę w której oczernia Rosati. o sztuce nowoczesnej? dopiero jak Nieznalska wiesza wacka na krzyżu. o muzyce- jak Nergal drze Biblię.
    no, ewentualnie- gdy „produkt polski” wygra nagrodę na międzynarodowym festiwalu, w Cannes czy Berlinie, i myślę że jak polski twórca komiksu dostanie Eisnera, to wtedy… wszystko przed Tobą, Piotrze:]
    ale muszę się zgodzić z tezą Piotra na temat życia z rysowania komiksów. o ile można się kłocić czy to co robi Sawka czy Raczkowski to komiks czy cartoon, o tyle trudno zaprzeczyć, że są oni raczej wyjątkami. bo jeżeli na kilkudziesięciu, może stukilkudziesięciu ludzi jakoś regularnie rysujących komiksy w Polsce (czy może jest więcej?) jest tylko kilku, którzy z tego są w stanie opłacać rachunki, to… to mało:( jak to się mówi „na granicy błędu statystycznego”. reszta z nas trzaska storyboardy albo coś.
    tylko że to w żadnym razie nie jest wina rysowników.

  28. ok, ale myślę bardziej o karierze autorskiej, właśnie na wzór Sowy, a nie sukcesie tylko jako rysownik mający sprawować się dobrze w roli doskonałego rzemieślnik.
    Co nie znaczy, że Kudrański nie jest świetny w tej roli. Oczywiście jest.

  29. @Au, w wiadomosciach nie ma kogos takiego jak „dziennikarz”, sa „prezenterzy” albo „prowadzacy”, czytaja tekst, ktory im sie wyswietla na ekranie i tyle… a kwestie „zawodowstwa”, no coz, mam swoje zdanie i raczej go nie zmienie, szczegolnie, ze kompletnie nie odpowiada mi wizja „korpo-molocha”, w ktorym wszyscy musza ladnie rysowac palce i glowy zeby moc publikowac komiksy. To bardzo smutny i monotonny swiatek, na szczescie jednak jest to jedynie kawalek „komiksowa”, od ktorego wole trzymac sie jak najdalej (i zdaje sie, ze nie tylko ja).

  30. mi też, nie dałoby rady, żeby taka korporacja utrzymała się w Polsce z robienia komiksów, musieliby trzaskać storyboardy:]

  31. z tego wszystkiego chyba napisze sobie jakas blognotke przed wakacjami O_o
    BTW Au, Marvelo-Disney od dawna u nas siedzi i bynajmniej nie zyja z komiksow. Dla tych naprawde duzych korpo, komiksy to tylko drobny procent, a „mainstreamowe” podejscie do tematu jest, z ich punku widzenia, jedynym sensownym, bo sa w stanie przewidziec staly i bezpieczny zysk, w oparciu o calkowicie zunifikowany i przewidywalny produkt, dostarczany okreslonej i doskonale zidentyfikowanej grupie konsumentow. Tak jak napisalem na samym poczatku tej dysputy, maslo, kalosze, komiksowy „mainstream”, rynek zbytu, konsumenci, udzialowcy itd. itp.
    Nie moja bajka, mam to na codzien w fabryce i wystarczy.
    Ale, skoro kogos to bawi, to milej zabawy… tylko co to za „zabawa”?

  32. Brawo Piotrek!
    Tak trzymaj !
    Jedź dalej!

  33. Wow,ale sie dzieje!
    Komiks o Szopenie ogladalem w calosci,mialem go w rekach i zaden z polskich komiksow mi sie nie podobal i tyle.Rysownicy dostali temat-marzenie.I spartolili moim zdaniem.Nie mam niestety czasu by podyskutowac z Wami,ale z gory wiem jak by to sie skonczylo. Laczy was jedno-chcecie czy nie,i nie mowie tego by Was obrazic,ale nalezycie do komiksowego Trzeciego Swiata.Pojecia nie macie o tym jak pracuje sie w swiecie gdzie komiks NAPRAWDE cos znaczy.Ja musialem sie oduczyc wielu polskich nawykow i jestem na etapie uczenia sie nowych.Nie wiem czy sie uda,bo stare nawyki trzymaja sie mocno.I mozecie oczywiscie zarzucac mi ze sie wymadrzam i ze mam muchy w nosie,ale ja naprawde wiem o czym pisze.teraz bardziej niz kiedys.Mam 8 albumow opublikowanych na rynku frankofonskim,koncze wlasnie dziewiaty a w styczniu powinien byc dziesiaty.O ile rachunki mnie nie myla stawia mnie to na 3 miejscu w historii polskiego komiksu jesli chodzi o publikacje zagraniczne.A,dochodzi do tego seria na rynku amerykanskim i druga ktora zacznie ukazywac sie w tym roku.
    Autor bloga poruszyl ciekawy temat zastanawiajac sie jak to jest ze polscy rysownicy ktorzy chca isc w swiat jakos nie moga.Odpowiedz jest prosta-stosuja polskie standardy na terenie w ktorym obowiazuja inne standardy.Kiedys rozmawialem z Yvesem Sente ktory zdradzil mi ze interesuja go tylko ci rysownicy,ktorym zalezy.ZALEZY.A nie ci ktorych ktos komus poleca lub co ktorzy raz w roku molestuja swoimi pracami wydawcow w Angouleme.
    Dla ilustracji podam tez wlasny przyklad.Gdy zaczynalem i udzielalem sie sporo na roznych forach,jeden z polskich rysownikow i grupa podobnych mu ludzi udowadniala mi ze kontrakt z Lombardem zalatwil mi Wiadomo Kto.Nie mieli zadnych dowodow by tak twierdzic.Latwiej bylo im zalozyc ze dostalem kontrakt ‚po znajomosci’ niz dzieki ciezkiej pracy. Rysownik ktory przodowal w tych zarzutach zapchal mi skrzynke tonami swoich rysunkow /niezlych zreszta/ udowadniajac ze potrafi rysowac konia i plecy kobiety rowniez.Kilka miesiecy pozniej pochwalil sie zdobyciem kontraktu z francuskim wydawca po czym narobil takiego smrodu ze wydawca ten przez kilka lat dostawal alergii na rysownikow z Polski.Pytanie;czemu narobil smrodu? Nie dlatego ze byl beztalenciem,ale dlatego ze nie byl w stanie zasuwac tak jak powinien zasuwac rysownik,ktoremu zalezy.
    I tak poniekad wyglada portet polskiego rysownika.Rysownik ten sie nie ksztalci,nie uczy,nie szkicuje sobie z natury,z modela,nie dba o to by byc coraz lepszym.Dbalby,gdyby pracowal ZAWODOWO.Bo rysownik ktory rysuje zawodowo zmienia sie,wie jak zachowac niezaleznosc ale wie tez jak dostosowywac sie do rynku,do wymogow roznych projektow/przeciez nie da sie rysowac wszystkich projektow tak samo/.Jest do tego zmuszony,bo jak da ciala to nie bedzie mial czego do garnka wlozyc.
    I taka jest moja konkluzja.Polscy rysownicy nie potrafia zaciekawic soba swiatowego rynku.Bo nie potrafia.O wiele lepiej jest ‚pozowac’ na niezaleznego artyste i sluchac bzdur opowiadanych przez przedstawicieli starszego pokolenia rysownikow ktorym sie w Europie nie udalo.A nie udalo sie,bo byli bardzo zdziwieni jak wydawca kazal im robic poprawki i przysylac plansze regularnie co trzy dni. „a co ja jestem,jeniec w obozie koncentracyjnym,czy co?’ powiedzial polski rysownik i wrocil do bagienka.I tak jest najprosciej-dorobic wielkiemu rynkowi gebe;ze to fabryka,ze tylko kasa,ze tylko rankingi sprzedazy a sztuka schodzi na drugi plan.ZGROZA!
    Moja rada dla rysownikow : mniej pozy panowie,wiecej ciezkiej pracy i checi do nauki.
    No i tyle mialem do powiedzenia.
    Pozdrawiam
    Piotr Kowalski

  34. A to jest ciekawa sprawa, bo NIKT w tej dyskusji nie wspomnial nawet o robieniu jakiejkolwiek „sztuki”, a zatem kolejny argument „z bani”.
    Ale faktycznie, u nas, w „trzecim swiecie”, nikt nie dba o warsztat, nie uczy sie, nie cwiczy, nie rozwija sie etc. wszyscy siedza w kibelku, jaraja blanty, rysuja wciaz to samo i tak samo i czekaja az tlum zachodnich „wielkich wydawcow” ich odkryje i bedzie blagal na kolanach o mozliwosc publikacji pradziwej sztuki. Co oczywiscie nigdy sie nie stanie, bo tutaj wszyscy sa do bani, kompletnie nic nie potrafia, a nawet jak cos tam potrafia, to przerasta ich rysowanie z zegarkiem w reku, a nawet jak nie przerasta, to sie obrazaja, kiedy ktos im karze cos poprawic, a nawet jak poprawiaja, to i tak sa do bani, bo nie rysuja „zawodowo” tylko dalej sa amatorami, bo nie publikuja na zachodzie, tylko w tym chorym kraju, w ktorym nawet zachodnie gwiazdy z dorobkiem nie sa w stanie sprzedac wiecej swoich komiksow, niz nieudolni amatorzy o niespelnionych ambicjach.
    ech…

  35. nie rozumiem Piotrze, podajesz przykład jakiegoś, nie obrażając nikogo umyślnie, wyjątkowego debila: robienie poprawek, drugich, piątych, dziesiątych, to jest coś tak naturalnego jak oddychanie, zwłaszcza dla ludzi na co dzień trzaskających storyboardy. jestem pewien, że większość rysowników nie ma z tym problemu, to raz, a dwa- wierzyć mi się nie chce, ze przez jednego takiego… oryginała cały Zachód zniechęcił się do rysowników z Polski.
    ja mam na ten temat zupełnie inną teorię i uważam, ze problem jest wyolbrzymiony, ale o tym może kiedy indziej.
    skoro już wspomniałeś o Chopin: New Romantic, to jak znajdujesz prace rysowników niemieckich?

  36. @Piotr: nie wdawaj się w gadki tego towarzystwa wzajemnej adoracji, rob swoje:) Robisz porzadna robote i tak trzymaj.

  37. mehehe… Mawil interesujaco rysuje dlonie, a Sascha Homer glowy? ;P

  38. A w trzecim świecie jest bieda, bo się czarnuchom nie chce uczciwie pracować – to jest akurat dość „polski” komentarz. Stare nawyki trzymają się mocno, fakt.

    A ja tymczasem wracam do wyra. Elo.

  39. @kaboom! , tak, Adler i Turek jako „towarzystwo wzajemnej adoracji”, juz bardziej nie mogles pojechac trolu 🙂

  40. Piotrek, nie obraź się, ale obejrzałem Twoje rysunki i dam sobie ręke odciąć, że Ty, z takim myśleniem, wielkiej kariery nie zrobisz. Będziesz porządnym rzemieślnikiem, którym juz jesteś i nic więcej. Wolałem Twoje rysunki z czasu Fantastyki i Gaila. Był w nich pazur i agresja, która gdzieś zaginęła. Zabijasz samego siebie.

  41. Nie wiem czemu u nas wiecznie jest to przeświadczenie, że komiksiarzom się coś należy. To mi przypomina postawę Adasia Miałczyńskiego. Zamiast czerpać fun z rysowania a zarabiać czymś innym, to myślą o jakimś złudnym profesjonaliźmie i zagranicy. Po co?

    PS.
    Empro też żył z komiksów.

  42. @titos2k
    „Empro też żył z komiksów”

    To już nie żyje ?
    Umarł ?

  43. Sebastian zadał na początku pytanie: „dlaczego nasi twórcy nie osiągają sukcesów za granicą i nie próbują swoich sił poza krajem?”.
    I głos zabrał autor który od wielu lat tam działa. Więc kogo się pytać jak nie źródła? Nie zgadzam się z nim w wielu punktach ale w sporej części ma rację. Wiele osób chce wiedzieć co robić żeby tam zaistnieć i Piotrek już wielkimi literami pisze co robić, ale mam wrażenie że nikt go nie słucha. Zamiast rozmowy mamy tu „torpedowanie” każdej jego wypowiedzi.
    Dyskusja osoby która tam pracuje z osobami które nie mają o tym pojęcia. Albo ktoś się chce czegoś dowiedzieć albo niech sobie daruje taką szarpaninę bo to do niczego nie prowadzi. To jest darwinizm rynkowy. On tam pracuje, reszta nie. Kropka. Personalne wycieczki z jednej i drugiej strony można sobie darować. A komentarz p. Ryłko jest poprostu żenujący.
    Inną sprawą jest że dla 99% osób praca dla wydawnictw zachodnich równa się tylko z większą kasą.

  44. Pan Kowalski to reprezentant typowego polskiego chama, który osiągnął sukces bądź sukcesik ( zależy od ego ) na zachodzie i jak to się mawia ” sra teraz wyżej niż dupę ma”. Co ciekawe treść gdzieś tam majaczy w tym co pisze, jednak forma nastoletniego bufona wszystko rujnuje.

  45. A Bisley to chodzące savoir vivre.
    Może jest chamem, ch****, nie wiem, nie znam go bliżej. Wódki z nim nie piłem.
    Nie jego osoba jest tutaj tematem głównym. Natomiast rozmowa zeszła nie na to co mówi a jak mówi.
    Właściwie już nie rozmowa.

  46. @sabmor: brawo, nareszcie glos rozsadku w tym belkocie. P.S. kaboom! ma calkowita racje.

  47. Sambor, a mozesz mi napisać, która część mojej wypowiedzi jest dla Ciebie żenująca?

css.php