Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2

13.05.2012
niedziela

Bojkotuj Euro 2012 z Likwidatorem

13 maja 2012, niedziela,

Jeśli masz dość pieśni pochwalnych o tym, jak kopanie piłki przyniesie Polsce szczęście, rozwój i rozgłos w Europie, album „Likwidator. Ełro’ 12 i  inne epizody” jest dla Ciebie.

Tak się składa, że mieszkam w Poznaniu, który niestety jest jednym z „gospodarzy Euro 2012”. Codziennie przechodzę pod zaniedbanym od lat Rondem Kaponiera (kluczowe miejsce dla komunikacji tramwajowej w mieście). Na czas „piłkarskiego święta” nie zostało wyremontowane tylko obklejone reklamami oficjalnego sponsora zapewniającymi mnie, że wszyscy będą się cieszyć, radować i wspaniale bawić podczas mistrzostw. Przechodząc przez centrum muszę na plakatach oglądać twarze „prawdziwych kibiców” – studentów i emerytów (sic!) głoszących, że czeka mnie wyjątkowych czas, choć ja znam zupełnie inne twarze „prawdziwych kibiców”, którzy z butelkami piwa łażą po mieście i wydzierają się w tramwajach. Nie są to mili studenci i emeryci. Mam jakieś dziwne przeczucie, że kibice, którzy przyjadą do Poznania też nimi nie będą. W moim mieście nie ma porządnego centrum sztuki współczesnej, teatry są bezpańskie, brakuje żłobków i choćby z tego powodu ludzie wyprowadzają się na przedmieścia, a wraz z nimi  wyprowadzają swoje podatki. Śródmieście zamieniło się w miasteczko bankowe. Ale nic to, mamy Euro, wszyscy mieszkańcy Poznania muszą się na pewno cieszyć, choć większość z moich znajomych Euro nie obchodzi zupełnie. Piszę ten przydługi wstęp dlatego, że jestem zmęczony tą tanią i kiepską piłkopromocją i piłkopropagandą nie mającą wiele wspólnego z nastrojami ludzi i potrzebuję odtrutki.

Jeśli  Szanowna Czytelniczko/Szanowny Czytelniku również takiej odtrutki potrzebujesz, najnowszy „Likwidator. Ełro’ 12 i inne epizody” jest bez wątpienia dla Ciebie. Ryszard Dąbrowski od czasu komiksu o katastrofie smoleńskiej stał się trochę koniunkturalistą i realizuje tematy, które są na ustach wszystkich. Ale właściwie nic w tym złego, bo skoro można robić eurogadżety to dla równowagi przyda się antygadżet. Żałuję, że tego komiksu nie wydano również w angielskiej wersji, byłby idealny jako pamiątka z Polski. W najnowszym albumie dostaje się głównie Donaldowi Tuskowi i kibicom, a w odwecie za niszczenie terenów nad Biebrzą Likwidator bierze jako zakładników naszą wspaniałą reprezentację na Euro 2012, która jest oczkiem w głowie premiera, ponieważ raz na zawsze ma wyleczyć Polaków z wszelkich narodowych kompleksów. Nietrudno się domyślić, że tak się nie dzieje, bo buty były niewygodne, a trawa za szorstka.


Dąbrowski bardzo sprawnie i z przytupem kpi sobie z narodowych kompleksów i wiary, że Euro 2012 przyniesie nam skok cywilizacyjny. Mamy tu karykaturę naszego romantyzmu w wersji prowincjonalnej i  spsiałej, a także jawne szyderstwo z pogrywania sobie symbolami narodowymi. Trzeba oddać autorowi, że potrafi świetnie łączyć ze sobą różne motywy i medialne wydarzenia, celowo wyolbrzymiając i przerysowując problem do tego stopnia, by w końcu ukłuł nas w oczy. W komiksie polski ruch oburzonych staje się ruchem kibiców, którzy zamierzają rozliczyć się z premierem za brak zwycięstwa w nogę, a pod pomnikiem Dmowskiego składają „ofiarę” całopalną w postaci zdemolowanego samochodu TVN. Nie ma się co czarować,  humor „Likwidatora” jest  dosadny, ale przynajmniej ma tę zaletę, że nazywa rzeczy po imieniu: Euro nie jest żadną skuteczną promocją kraju i żaden zagraniczny inwestor lub partner biznesowy nie pokocha nagle Polski, bo zobaczył jeden czy drugi stadion. To zabawa ponad nasze możliwości, prowadzona w imię dobrego PR. W komiksie istnieje nawet osobne Ministerstwo Public Relations, które – jak nie trudno się domyślić – jest najważniejszym ministerstwem w kraju i każda decyzja premiera przeliczana jest na słupki. Jedyny minus tego komiksu polega na tym, że nie wyciska tematu do granic możliwości (tytułowy komiks ma  zaledwie 30 stron), a Euro 2012 warto przeanalizować głębiej i wycisnąć mocniej. Pozostałe dwie obrazkowe nowele zawarte w niniejszym tomie tego niestety nie rekompensują.

Ps. Kilka miesięcy temu rozmawiałem z fińską pisarką. Pytała mnie, dlaczego Polska – której gospodarka świetnie sobie radzi, ma znanych na świecie artystów i leży w centrum kontynentu nieustannie pragnie udowadniać, że należy do Europy. Przecież to oczywiste, że do niej należy, prawda? – dodała.

Ryszard Dąbrowski, Ełro’12 i inne epizody, Zielony Front, Warszawa 2012, s.56

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 1

Dodaj komentarz »
  1. Od razu widac, ze w Finlandii szkolnictwo jest euro warte. Finka najwyrazniej jest przez to niedouczona, bo nie wie, ze Polska nalezy nie tylko do Europy, ale tez do Ameryki, Chin, Indii i
    pomniejszych gangsterow ukrainskich. Czas najwyzszy, zeby fiństwo zabralo sie za reforme szkol.
    Na poczatek powinni sprowadzic likwidatorow z Ministerstwa Likidacji Oswiaty w pewnym kraju mnalezacym do Europy, Azji itd…

css.php