Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2

22.03.2012
czwartek

Shigeru Mizuki, czyli manga w okopach

22 marca 2012, czwartek,

„Onward towards our noble deaths” pokazuje II Wojnę Światową z perspektywy prostego japońskiego żołnierza. Komiksy  mistrza mangi nie doczekały się jeszcze polskiego tłumaczenia. A szkoda.

To właściwie dość zadziwiające, że mimo całkiem niezłej popularności mangi w Polsce nikt jeszcze nie zdecydował się na tłumaczenia żadnego z licznych komiksów Shigeru Mizukiego, który w Japonii uznawany jest za jednego z największych mistrzów gatunku. Obsesją Shigeru Mizukiego, dziś statecznego, wiekowego artysty (urodził się w 1922 roku) są yokai, czyli wszelkiego rodzaju duchy, demony i nadnaturalne stworzenia z ludowej mitologii. Twórca poświęcił im bardzo wiele opowieści obrazkowych, leksykonów i niejeden graficzny cykl. Często także parafrazował tradycyjne japońskie grafiki, umieszczając na nich swoje stwory. Każdy, kto interesuje się kulturą Japonii wcześniej czy później zetknął się z tym artystą.

Tymczasem nie tak dawno temu Drawn&Quarterly opublikowało jego wspomnienia z czasów II wojny „Onward towards our noble deaths”. Jak twierdzi sam autor historia zawarta w tym tomie w 90% oddaje jego własne przeżycia. A nie były one przyjemne. W 1942 trafił do japońskiej armii jako szeregowy żołnierz, jego oddział został rzucony do walk na jedną z wysp na archipelagu Papui Nowej Gwinei, gdzie poborowi musieli zmagać się z porą deszczową, głodem i upadającym morale. Nie mówiąc już o tym, że na terenie, gdzie wylądował Mizuki Amerykanie mieli Japończyków jak na patelni. Nie dało się wyjść z tego cało.

„Onward towards our noble deaths” to jeden z niewielu przypadków, kiedy w komiksie mamy okazję zobaczyć II Wojnę z perspektywy zwykłego japońskiego żołnierza. Jego wizerunek utrwalony przez amerykańskie wojenne komiksy (podtrzymywane przez współczesne gry video, chociażby takie jak „Call of Duty”) to wizerunek zdeterminowanego fanatyka, który dla dobra cesarza z własnej woli pragnie poświęcić  życie za pomocą samobójczej śmierci. Tymczasem Mizuki przekonuje, że na honorową śmierć wysyłali swoich podwładnych dowódcy, którym logicznie myślenie wyprała imperialistyczna ideologia. „Onward towards…” pokazuje ogromny dystans między oficerami i podoficerami, a szeregowcami. Nagminne stosowanie przemocy, upokarzanie żołnierzy i traktowanie ich jak mięso armatnie przez dowodzących jest tu na porządku dziennym. „Traktują nas jak robaki” – mówi jeden z bohaterów komiksu, który – jak nietrudno się domyślić – nie kończy się dobrze. I podobnie jak inna klasyczna manga „Hiroszima. Bosonogi gen” jest głośnym oskarżeniem państwowej ideologii Japonii.

W komiksie Mizukiego intryguje również warstwa graficzna, której spójność jest celowo zakłócona. Przyroda, krajobrazy, drugie plany i pojazdy tworzone są w bardzo dokładnym, czasami wręcz hiperrealistycznym i drobiazgowym stylu. Natomiast bohaterowie zostali narysowani groteskową kreską, jakby byli „wrzuceni” w zupełnie obce i nieprzyjazne im otocznie. Wygląda to naprawdę nieźle i oryginalnie, choć wydaje się karkołomne.

ps. Jeszcze w kwietniu tego roku ukaże się po angielsku komiks „Nonnonba” Mizukiego, za który artysta otrzymał nagrodę w kategorii „najlepszy album” na festiwalu w Angouleme w 2007 roku.

Shigeru Mizuki, Onward towards our noble deaths, Drawn&Quarterly, Montreal 2011

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 2

Dodaj komentarz »
  1. „Hiroszima 1945” w naszym kraju ponoć słabo się sprzedawała (na tle innych tytułów mangowych), więc pewnie nie ma co liczyć na to, że któreś z wydawnictw sięgnie po komiks Mizukiego. Podobnie zresztą jak po „Adolf ni Tsugu” Osamu Tezuki. Z tym drugim dziełem zresztą jest taki problem, że pewnie media pomyliłyby go z tym: http://wyborcza.pl/1,76842,7105105,Japonczycy_wydali_komiksowa_wersje__Mein_Kampf_.html i kolejna komiksowa afera byłaby gotowa. Nikt zatem nie chce ryzykować. A szkoda…

  2. bo „hiroszima” mowila o czyms wiecej, niz dobrze sprzedajace sie tytuly mangowe.
    co do losow zolnierzy – wszystkie wojny wygladaja tak samo. zmienia sie scenografia, kostiumy, odtworcy rol. scenariusze to tylko kolejne plagiaty.

css.php