Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2

8.03.2012
czwartek

Potworny obrazkowy freestyle

8 marca 2012, czwartek,


„Mój dom” Delphine Durand to publikacja dla dzieci, której nie da się zaszufladkować. Ani to komiks, ani picturebook. Jej największą zaletą jest celowy bałagan, gra skojarzeniami, radość z rysowania i wyrzucania z siebie coraz to dziwniejszych pomysłów.

Dom z książki Delphine Durand to nie jest przestrzeń, gdzie wszystko leży na swoim miejscu i jest porządnie poukładane. To dom, w którym wszystko staje na głowie, pełen potworów oraz  mieszkańców o osobliwych imionach i kształtach, zachowujących  się co najmniej dziwnie i właściwie nie robiących niczego konstruktywnego. Kto powiedział, że każda książka musi mieć jakaś logikę, porządek oraz fabułę? U Durand fabuła, poza kilkoma drobnymi wątkami jak poszukiwanie połkniętego kota czy  zgubionego buta właściwie nie istnieje. Książka Durand nie jest ani komiksem ani picturebookiem. Nie mieści się w żadnym z tych gatunków lub jak kto woli – mieści się w jednym i drugim, choć stylistyka rysunków jest ewidentnie komiksowa, kolorowa, a także radosna, z dużą dawką humoru.


Autorka gra nam na nosie i za nic ma nasze czytelnicze przyzwyczajenia. Choć większość stron podzielona jest na  „klatki” przypominające kadry, nie mają one na ogół ciągu przyczynowo-skutkowego. Możemy czytać z góry na dół, z dołu do góry i niczego nie stracimy. W sposobie lektury mamy pełną dowolność. Owe kadry są czymś na kształt pomieszczeń zamieszkiwanych przez bohaterów takich jak Berenika Kiełbaska, wielka i żółta Kundzia czy Pan Cowieto. Cała zabawa polega na poznawaniu nowych bohaterów, podziwiania ich coraz bardziej wymyślnych kształtów i imion, odkrywania nowych szczegółów. Durand to czysty rysunkowo-językowy freestyle, iskrzący od nieskrępowanych pomysłów, posługiwania się różnymi technikami plastycznymi, w tym kolażem. Poza tym „Mój dom” jest zadziorny, złośliwy,trochę niegrzeczny i pełen słowotwórczych zagrywek, co wychodzi mu tylko na plus.


„Mój dom” można czytać wiele razy, na wiele sposobów, a autorka zachowała w sobie dziecięcą radość ze swobodnego tworzenia, bez konieczności narzucania sobie sztywnych ram, reguł narracyjnych. Świetnie narysowania i celowo „bałaganiarska” książka (książko-komiks?) przynosi bardzo ciekawie doświadczenie czytelnicze. Prokomiksowym rodzicom i prokomiksowym dzieciakom na pewno będzie się podobać.

Delphine Durand, Mój dom, wydawnictwo Entliczek, Warszawa 2012

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 2

Dodaj komentarz »
  1. I like it!

  2. Kupiłam. Świetnie pomyślane i narysowane!

css.php