Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2

26.02.2012
niedziela

Polska znów najlepsza w ilustracji dla dzieci

26 lutego 2012, niedziela,


Jeśli wierzę, że coś jest dobre to prędzej czy później ktoś to weźmie. Tak było z „Wielkimi marzeniami”, które mają ogromy format. Warto działać  na czytelnika nie tylko poprzez słowo i obraz, ale także kształt czy papier. I ważne jest nie tyle, jak książka  wygląda, a dlaczego właśnie tak wygląda. I skoro robię  „Wielkie marzenia” to  format  powinien  być wielki
– mówiła mi w zeszłym roku Marta Ignerska, kiedy pisałem dla „Polityki” tekst „Duża sztuka dla małych”. W tym roku artystka zdobyła główną nagrodę na najbardziej prestiżowym konkursie dla twórców literatury dla dzieci Bologna Ragazzi Award.

Za chwilę zdobywanie co roku bolońskich nagród przez polskich ilustratorów i autorów stanie się nową, świecką tradycją. W zeszłym roku wyróżnienia przywieźli: Daniel i Aleksandra Mizielińscy, Gabriela Cichowska a nagrodę główną w kategorii non fiction dostała Iwona Chmielewska (za książkę „Maum” nie wydaną jeszcze w Polsce) Teraz nagroda główna w kategorii non fiction powędrowała do autorek książki „Wszystko gra”: Anny Czerwińskiej-Rydel oraz Marty Ignerskiej, która jest niewątpliwie jedną z najbardziej oryginalnych artystek, aczkolwiek jej styl komunikowania się z małym czytelnikiem może się niektórym rodzicom wydawać zbyt trudny. Natomiast to, co wydaje się czasem zbyt trudne dla dorosłego, niekoniecznie będzie trudne dla dziecka. Choćby dlatego, że prace Ignerskiej mają w sobie wiele „dziecięcych” chwytów i posiadają bardzo otwartą strukturę. Nie operują konkretem, nie dopowiadają, tylko wręcz atakują wyobraźnię. Warto podkreślić, że na Bologna Ragazzi Award Polki i Polacy muszą mierzyć się ze światową czołówką: przedstawicielami kilkudziesięciu Państw, w tym takimi tuzami jak Hiszpania, Francja czy Korea Południowa, gdzie rynek książki dla dzieci stoi na o wiele wyższym poziomie.

Marta Ignerska ma na swoim koncie kilka książek, część z nich ukazała się także poza granicami kraju, ale gdybym miał wybierać Top 3, lista wyglądałaby następująco.

Nr 1. „Wielkie marzenia” (tekst: Przemysław Wechterowicz), Znak


„Wielkie marzenia” nie  mieszczą się na stole. Trzeba je rozłożyć na podłodze. Jak na dobry picturebook przystało, książka opiera się przede wszystkim na narracyjnych ilustracjach i dobrym koncepcie, tekst odgrywa pomocniczą rolę. Każda rozkładówka prezentuje inne marzenie. Tym razem nie marzą ludzie, ale piec, koliber, jętka czy dywan. Największe  wrażenie robią te rozkładówki, w których musimy przebijać się przez dziesiątki szczegółów. Ignerska świetnie łączy różne techniki:  na rysunek nanosi nonszalancko rozlane plamy farby. I tak jak w przypadku rysunków dziecięcych nie dba o to, czy jeden kształt nachodzi na drugi, z rozmachem łamie perspektywę i proporcje, wypełnia niektóre plansze po brzegi rysunkami, choć cała ta „niechlujność” jest oczywiście  zakomponowana z rozmysłem. „Wielkie marzenia” to świetne obrazki do czytania i rozszyfrowywania.

Nr 2. „Babcia robi na drutach” (tekst: Uri Orlev), Wytwórnia


W tej wzruszającej i prostej historii o samotnej babci, która na drutach wyszywa sobie cały świat, włącznie z wnuczkami koncept opiera się na motywie włóczki (prosty ołówkowy szlaczek). Owa „włóczka” rozpościera się na wszystkich stronach książki o nietolerancji inności. Rzecz jest na tyle uniwersalna, że pod tą „inność” można podstawić sobie różne rzeczy – w końcu to historia dla dzieciaków. W tej książce szczególnie wyraźnie widać kubistyczne wpływy w stylu Ignerskiej:  wszystkie te deformacje twarzy, „połamane” sylwetki bohaterów. Książki Ignerskiej mają tą ogromną zaletę, że widać na nich pracę rysownika, zmagania się z materią – 100% handmade, 100%  analogowa robota. Chyba, że jestem naiwny i przeoczyłem jakieś zabiegi z komputera. Ale nawet jeśli są, to zupełnie niewidoczne.

Nr 3. „Wszystko gra” (tekst: Anna Czerwińska-Rydel), Wytwórnia/ Narodowy Instytut Fryderyka Chopina

Przyznam, że nagrodzona w Bolonii „Wszystko gra” z całej trójki podoba mi się najmniej. Choć nie ze względu na rysunki, ale na niezbyt ciekawy literacko tekst, który jest dość archaiczny i poważny, szczególnie, że ma tłumaczyć maluchom zawiłości orkiestry. Niemniej kiedy porównamy tę książkę edukacyjną, współfinansowaną przez państwową instytucję Narodowy Instytut Fryderyka Chopina do edukacyjnych komiksów wydawanych z publicznych pieniędzy, to możemy wrzucić te komiksy do najgłębszej szuflady i nigdy nie wyciągać. Czerwińska-Rydel trochę przynudza, za to Ignerska tworzy świetną, równoległą do tekstu graficzną opowieść o próbie orkiestry, która „przekazuje” sobie dźwięk. Ilustratorka pięknie wizualizuje muzykę, jej barwy, tony. Dźwięki w książce płyną przez wszystkie rozkładówki, w końcu „startują” już na okładce. Podobnie jak w „Babci…” mamy tu prosty, ale chwytliwy i skuteczny koncept graficzny.

Żeby cały ten wpis o Marcie Ignerskiej nie funkcjonował bez kontekstu, poniżej link do wspomnianego, zeszłorocznego tekstu „Duża sztuka dla małych”.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 24

Dodaj komentarz »
  1. Joanna Chmielewska jest może nagradzana ale nie za ilustracje.
    W zeszłym roku nagrodę główną Bologna Ragazzi Award otrzymała Iwona Chmielewska.

  2. Oczywiście miałem na myśli Iwonę, już poprawiam

  3. Oj, coś kiepsko z tym poprawianiem… Pomożemy zatem.

    „W zeszłym roku nagrodę główną w kategorii non fiction otrzymała Iwona Chmielewska (za książkę „Maum” nie wydaną jeszcze w Polsce) , a wyróżnienia przywieźli: Daniel i Aleksandra Mizielińscy oraz Gabriela Cichowska. Teraz nagroda główna powędrowała do…”

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Poprawione. Dziękuję za uwagi. Muszę wrzucać te wpisy na blogach o wcześniejszych porach.

  6. Ostatnio kupiłem, z myślą o bratanicy, książkę „Nic” Marii Marjańskiej-Czernik z ilustracjami Krystyny Lipka-Sztarbałło. Jeśli ktoś rozpocznie poszukiwania ciekawych książek obrazkowych dla dzieci to właśnie „nic” polecam. Ciekawa gra słów, interesująca szata graficzna. Kiedy wertowałem tą książkę, pierwsze na co zwróciłem uwagę to kompozycja stron, śmiała z rozmachem. Jak bratanica dorośnie (dopiero 1,5 roku a książka w końcu +5) to na pewno jej sprezentuję, na razie cieszę się z tej pozycji na swojej półce:) Równocześnie „Nic” zwróciło moją uwagę na powieści obrazkowe. Dzięki za podjęcie tematu, z chęcią obadam wymienione wyżej pozycje 🙂

  7. Ale tu dużo rozemocjonowanych ludzi.Brrr.
    Nagrodę w Bolonii otrzymała książka a nie jej twórczynie a jeśli już, to obie razem.

  8. „Wszystko gra”.Uważam,że to jest świetna książka.Do bardzo dobrego tekstu Anny Czerwińskiej Rydel /zresztą jak zwykle w Jej książkach/, Marta Ignerska dobrała bardzo dobre ilustracje.Przychylam się więc do wielu tych, którzy tak to właśnie widzą.Krótko mówiąc ilustracje współgrają z tekstem i wszystko gra.Gratuluję Pani Annie Czerwińskiej Rydel za książkę ,którą nas obdarzyła a Pani Marcie Ignerskiej za ilustracje do tej książki.Jurorom w Bolonii za trafny wybór.Obu Paniom życzę dalszych sukcesów /wiele już w tym zakresie osiągnęły/.Są przecież chlubą polskiej literatury dziecięcej.

  9. Niestety, przykro to powiedzieć, ale po raz kolejny muszę przyznać, że najgorsi są samozwańczy krytycy, którzy najczęściej sami nic wielkiego nie stworzyli, a pretendują do roli wielkich znawców i ferują wyroki (popełniając przy tym błędy, jak chociażby te z Joanna/Iwoną Chmielewską…:)
    Anna czerwińska-Rydel stworzyła tekst, do którego powstały ilustracje Marty Ignerskiej. I to właśnie TEN TEKST (jak zresztą zawsze w przypadkach tego typu książek, bo nie jest to książka autorska żadnej z 2 pań) zainspirował Ignerską. Bez tekstu nie byłoby ilustracji, nagrody i w ogóle tej książki.
    Jestem wielką fanką Wytwórni. To jedyne wydawnictwo, które ma odwagę pokazywać to, czego boją się inni, zachowawczy wydawcy. I nie wyobrażam sobie, że tak niezależna oficyna zaprosiłoby do napisania SERII książek o muzyce autorkę, która przynudza ( wszak zapowiedziane są kolejne części autorstwa Czerwińskiej-Rydel).
    Zresztą kogo przynudza? Mnie tekst rozbawił i wzruszył. Moje dzieci zachwycił. Dawno nie czytaliśmy tak oryginalnie ujętego literackiego przedstawienia muzyki z tak znakomicie współgrającymi z tekstem ilustracjami. Dodam, że nie jestem muzykiem, ale melomanem i na koncerty chodzę od czasów prenatalnych.
    Zresztą, Panie Sebastianie, może zamiast krytykować, napisze Pan coś lepszego, mniej nudnego? Z wielką rozkoszą skomentujemy. Postaramy się nawet nie zrobić błędu w Pana imieniu:)

  10. Pani Gabrielo, nie obrażę się za błąd w imieniu. W ogóle jestem mało obrażalski:) Natomiast tak to już jest, że rolą twórców jest pisanie/ilustrowanie, a rolą krytyków opisywanie czyjejś twórczości. Nie muszę tworzyć książek dla dzieci, aby je oceniać. Również lubię książki Wytwórni, co nie znaczy, że każda musi mi się podobać. Albo podobać w tym samym stopniu co pozostałe.
    Serdecznie pozdrawiam

  11. „Niestety, przykro to powiedzieć, ale po raz kolejny muszę przyznać, że najgorsi są samozwańczy krytycy, którzy najczęściej sami nic wielkiego nie stworzyli, a pretendują do roli wielkich znawców i ferują wyroki (popełniając przy tym błędy, jak chociażby te z Joanna/Iwoną Chmielewską)”
    Nie ma to jak „porządny” argument ad personam. zawsze ładnie zdobi wypowiedź człowieka „kulturalnego” .
    Myślę, że p. Sebastiana za ten niewybaczalny błąd powinien spotkać co najmniej szafot… Ile w ludzi jadu i zwykłego chamstwa.

  12. Witam.Jestem nauczycielem sztuki i książkę „wszystko gra” kupiłem jak tylko pojawiła się na rynku.Tekst jest REWELACYJNY!!!.Na jego podstawie opracowałem szereg lekcji o orkiestrze, omawiając każdy instrument z osobna i wszystkie razem.Zaciekawiła mnie natomiast reakcja dzieci na tą książkę.Otóż….wyśmiały ilustracje.Orzekły zgodnym chórem, że tak „brzydkiej książki” nigdy nie widziały.Rozpętała się dosłownie cała dyskusja na temat wydziwionych rysunków w książkach dla dzieci.Uczniowie to kategorycznie odrzucili.Cytuję ich wypowiedzi:”Jak autorka mogła się zgodzić na to, żeby ktoś tak zepsuł jej książkę?”.A ja słuchałem i zacierałem ręce.Mam pretekst do opracowania kolejnych lekcji, tym razem na temat trendów w sztuce współczesnej.
    Pozdrawiam

  13. Trinny, nie twierdzę, że pana Sebastiana za błędy należy wysłać na szafot. Niczego takiego nie ma w mojej wypowiedzi. Zresztą, podobno mamy w tym zakresie wolność…?
    Natomiast uważam, i nie zmienię tu zdania, że jeśli ktoś coś krytykuje, coś ocenia, coś opisuje itp, powinien najpierw dobrze zapoznać się z tematem i nie popełniać podstawowych błędów!

  14. Gabrielo:
    Napisałam, co następuje:
    „Myślę, że p. Sebastiana za ten niewybaczalny błąd powinien spotkać co najmniej szafot… ”
    Wypowiadam się w swoim imieniu, jak łatwo się zorientować posiadając umiejętność czytania ze zrozumieniem.
    Pozwól, że Cię zacytuję:
    „jeśli ktoś coś krytykuje, coś ocenia, coś opisuje itp, powinien najpierw dobrze zapoznać się z tematem i nie popełniać podstawowych błędów!” – proponuję bez zbędnej zwłoki zacząć od siebie.

  15. Trinny, skąd u Ciebie ta agresja? Czy to Ty jesteś panem Sebastianem? 😀
    Wyloozuj. Będzie dobrze. A błędy każdy popełnia, ja oczywiście też!
    Pozdro

  16. Gabrielo
    rozumiem, że nie udźwignęłaś ciężaru moich argumentów i znów uciekasz do swojej taktyki ad personam.
    Agresja, która Cię tak uraziła, to po prostu cytaty z Twoich wypowiedzi.
    Powtórzę to, co pisałam powyżej – zastosuj się do swoich rad.
    No i cytując Cię (a jesteś nieocenionym źródłem fantastycznych cytatów): „wyluzuj”. Pomyśl, zanim kogoś obrazisz, no i oszczędź autorowi bloga paranoicznych oskarżeń, bo to jest zwyczajnie niskie.

  17. „Pomyśl, zanim kogoś obrazisz”
    Hm… Pan Sebastian nie poczuł się urażony – sam to podkreślił.
    Co obraziło więc Trinny…?
    Pomyślmy:)

  18. Cóż, pewien poziom abstrakcji jest Ci najwyraźniej obcy. A jeśli chodzi o myślenie … spróbuj, osobiście polecam.
    „Pozdro”

  19. Trinny, przecież to Ty nieustannie mnie obrażasz, a każdy Twój wpis aż kipi od jadu.
    Moja droga, polecam Ci kilka ćwiczeń rozluźniających, zioła Ojca Klimuszki (szczególnie te na wypróżnienie działają rozluźniająco w sytuacjach dużego napięcia) oraz regulację oddechu metodą Leonarda Orra.
    Pozwolisz, że ja natomiast zajmę się pracą i cieszeniem wiosną.
    Wszak nadchodzi!
    Uśmiecham się do Ciebie, Trinny!

  20. Patrzę,czytam i muszę stwierdzić,że argumenty Gabrieli są bardziej przekonywujące i brak w nich agresji.Trinny,Ty naprawdę wyluzuj.

  21. nie wierzę!
    ale rozumiem – świata nie naprawię.
    ps. argumenty mogą być przekonujące, nie – przekonywujące.
    pozdrawiam:)

  22. Trinny
    I do tego jesteś pieniacz….Naprawdę wyluzuj

  23. Osobiście uważam, że krytyk nie musi mieć spektakularnych osiągnięć, żeby móc poprawnie wypowiadać się na temat danego dzieła (na przykładzie powieści obrazkowych lub powieści graficznych). Nie rzadko do zrozumienia czegoś wymagany jest kontekst historyczny, znajomość stylów rysunku i malarstwa, życiorysu autora itd. Dobry krytyk nie musi wspaniale rysować, tak samo jak dobry rysownik nie musi być rewelacyjnym krytykiem. Przyznam, że jeśli recenzent ma na koncie rewelacyjne dzieła jest dla mnie bardziej przekonujący, choć nie jest to złota reguła.
    Abstrahując, tego typu rozważania i tak rozbijają się o powiedzenie: „o gustach się nie rozmawia”. Każdy ma swoje zdanie i nie da się nigdy wszystkim dogodzić! 🙂
    pozdrawiam

  24. Obserwuję sobie te przepychanki, akceptuję komentarze, bo granica jeszcze nie została przekroczona. Ale zaczynam się nad tym zastanawiam. Dyskutujmy o konkretach proszę. Nie sądziłem, że książki dla dzieci mogą wywołać tyle emocji. Panie Wojciechu, skoro uczy Pan dzieciaki w szkole, to może uda się Panu przekonać je również do ilustracji Ignerskiej.

  25. Witam ponownie.Jeszcze raz powtarzam,że ja osobiście bardzo cenię książkę „Wszystko gra” w całości.Cenię też prace p.Marty Ignerskiej, Jej talent i osiągnięcia.Tak samo cenię ksiązki p.Anny Czerwińskiej-Rydel.Spotkanie tych Pań i ich twórcze zderzenie przyniosło owoc w postaci nagrody w Bolonii.Ostatni wpis.p.Sebastiana Frąckiewicza jest ok.Proszę być też przekonanym,że twórczość Marty Ignerskiej będzie pozytywnie przedstawiana zainteresowanym uczniom a czy ją polubią?Decyzja należy do nich.

css.php