Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2

23.02.2012
czwartek

Adam Rusek i niespodziewane milczenie

23 lutego 2012, czwartek,


Opublikowana jesienią zeszłego roku książka Adama Ruska „Od rozrywki do ideowego zaangażowania. Komiksowa rzeczywistość w Polsce w latach 1939 – 1955” przeszła nieomal bez echa. Powód był dość prozaiczny, Biblioteka Narodowa wydała ją w niezwykle niskim nakładzie. Teraz pojawił się dodruk i nie trzeba na nią aż tak polować. To publikacja, która powinna zainteresować nie tylko fanów komiksu, ale każdego, kto interesuje się historią  prasy i rodzimą kulturą wizualną.

Sam powinienem uderzyć się piersi, że do tej pory o nowej publikacji Ruska jeszcze nie napisałem. Ale jak tu pisać o rzeczy, która w momencie premiery była niemal niedostępna, bo wydawca, Biblioteka Narodowa wydrukowała niebotyczny nakład rzędu 200 – 300 egzemplarzy? Do tego część tego nakładu trafiła do bibliotek, a nie do sprzedaży. Cudem udało mi się ją zdobyć. Kiedy na zeszłorocznym festiwalu komiksowym w Łodzi odwiedziłem stoisko, które ją dystrybuowało, w drugi dzień imprezy o godz. 12.00 kupiłem przedostatnią sztukę. A z punktu widzenia czytelnika chyba nie ma nic gorszego niż czytać o dobrej książce i nie móc jej zdobyć. Teraz „Od rozrywki…” została dodrukowana i pojawiła się przynajmniej w internetowych sklepach komiksowych.

Dlaczego tak czepiam się tego nakładu i dostępności? Nowa książka Ruska powinna znaleźć się na półce każdego fana komiksu i nie tylko komiksu zresztą. Właściwie każdego, kto sądzi, że o prasie, kulturze wizualnej, popkulturze i propagandzie lat 1939 – 1955 powiedziano już wszystko. Otóż nie, bo podobnie jak w przypadku „Tarzan, Matołek i inni” Rusek wypełnia puste pola i wchodzi na dziewicze tereny komiksu. Nie zajęli go bowiem zarówno prasoznawcy, jak i specjaliści od kultury wizualnej. O komiksie nie znajdziemy np. niczego w świetnej książce Piotra Rypsona „Nie gęsi”.

„Od rozrywki do ideowego zaangażowania” pokazuje, jak zmieniał się świat polskiego komiksu. Przed II wojną wprawdzie nie był wolny od ideowego zaangażowania  (komiksy antyrosyjskie, antyniemieckie czy antysemickie nikogo nie dziwiły), ale trudno było mówić o państwowej propagandzie. Po 1945, a szczególnie po 1948 sytuacja nagle ulega zmianie. Dawni bumelanci i włóczędzy, jakich pełno było na łamach prasowych pasków przechodzą metamorfozę. Stają się porządnymi obywatelami. Inni jadą z miast do wsi walczyć kułakami i klasowym wrogiem. Rusek pokazuje, że wykorzystywanie komiksu do socjalistycznej propagandy i komunikowania się z masami ma korzenie o wiele starsze niż Żbik i Kloss.Widzimy także, że władza mogła jednocześnie komiksem pogardzać, a zarazem świadomie się nim posługiwać.

Najciekawsze w książce  wydają się dwa nurty – komiksy „chłopskie” publikowane w prasie dla rolników, chwalące postęp i walczące z sanacyjnymi obyczajami oraz komiksy antykolonialne. W tym drugim przypadku bohaterami są np. czary bokser czy Wietnamczyk Bun-ho walczący z francuskimi kolonistami. Obydwu nurtom warto by poświęcić osobne antologie pasków z naukowym komentarzem na wzór „Tajemnic Poznania”, bo to kompletnie nieznane, a ciekawe zjawiska. Z kolei miłośnicy ilustracji, w szczególności klasyków przekonają się, że tacy mistrzowskie książki dziecięcej jak Zbigniew Rychlicki czy Jan Marcin Szancer robili również  komiksy. W czasach, które Rusek opisuje nie istniał bowiem jeszcze zawód wyspecjalizowanego rysownika komiksów. Obszary komiksu, karykatury i ilustracji przenikały się wzajemnie i nikogo to nie dziwiło. Szkoda, że dziś w Polsce te granice między gatunkami są bardziej wyraźne.

Adam Rusek, Od rozrywki do ideowego zaangażowania. Komiksowa rzeczywistość w Polsce w latach 1939 – 1955, Biblioteka Narodowa, Warszawa 2011, s.288

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 10

Dodaj komentarz »
  1. tylko 300?

  2. czy w książce znajdę jakieś komiksy rysowane przez Szancera? bo jak rozumiem, książka jest ilustrowana …

  3. Całych komiksów nie ma. Są dwie plansze z dwóch różnych komiksów

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Ok 300 w pierwszym wydaniu. Teraz zrobiono dodruk, ale nie wiem, ile wynosi

  6. Z moich informacji wynika, że nakład pierwszy i dodruk razem nie przekroczyły liczby 300 egzemplarzy. Z tego część niejako automatycznie została skierowana do bibliotek. Realia.

  7. dodruk to pewnie 200 egzemplarzy.

  8. To smutne realia, bo praca nad taką książką, sama kwerenda, to masa roboty. I choćby dlatego (nie mówiąc o wartości merytorycznej) dostęp do tej książki powinien być łatwy, choćby poprzez e-wydanie. Ale to nie pierwsza książka naukowa o komiksie, która ma problemy z dystrybucją. Książka Justyny Czai wydawana przez poznański PTPN była trudno dostępna nawet w Poznaniu.

  9. podobnie jest z książką „KOntekstowy MIKS”, także wydaną w POZ, także przez PTPN, którą także bardzo trudno zdobyć.

  10. Kojarzy mi się, że najpierw wydrukowano 100 egzemplarzy (dlatego na MFKiG były ostatki). Być może się w tym mylę, ale z tym nie ma problemu, skoro jest dodruk (którego Adamowi Ruskowi gratuluję).
    @Incal – do bibliotek zostało przekazanych góra 18 egzemplarzy. Obowiązkowych egzemplarzy. To dobre realia. Jeśli w ogóle zostały przekazane – to są potwierdzone informacje? Bo do mojej biblioteki jeszcze chyba nie dotarła, a mamy już prawie marzec 2012.
    Co do dostępności książek Justyny Czai i KOntekstowego MIKSu – obecnie najprościej pójść prosto do PTPN-u jeśli się jest z Poznania, albo do Księgarnia Akademickiej, albo na PDAK. Albo skontaktować się z wydawnictwem. Z tego, co widzę, są też dostępne w księgarniach internetowych.
    Natomiast faktem jest, że znaczna część wydawnictw naukowych, nie tylko PTPN, ma słabą dystrybucję.
    A poza tym, wszystko, co jest coś warte, wymaga sporo zachodu 😉

  11. Książka „Polski komiks historyczny (lata 1920-2010)” również przeszła bez echa. Taki mam rynek.

css.php